Inne · 3 min czytania
W przedpokoju podswiadomości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nieraz obiecywała sobie,że skończy to raz na zawsze, umyje od tego ręce i odejdzie. Nie mogła. Gdy o tym myślała małe, niebieskie oczka wpatrywały się w nią ze łzami. - Och, nie płacz- mówiła wtedy. Lecz wnet przypominała sobie, że te oczka są zawsze pełne łez. Ciągle pełne smutku i boleści, czasem zdawało jej się, że widzi w w nich także nienawiść i dziką satysfakcję. Czasami, gdy miała już wszystkiego dość i chciała wyrzucić ją przez okno. Podchodziła wtedy do malutkiego łóżeczka zaścielonego niebieskim prześcieradełkiem i spoglądała w mające się świecić pogardą oczy. Spoglądała w nie i odnajdywała w nich jakiś niezwykły spokój i niewyobrażalną tęsknotę. Tęsknotę za normalnym życiem bez bólu, ciągłych pobytów w szpitalach, igieł, strzykawek, chłodu ludzkich dusz i bezimiennej samotności. Natalia spojrzała na pokoik. - Maleńki i prawie pusty i taki samotny! Jak my obie, Karin! Malutka rączka dziecka poruszyła się. - Zostałyśmy same, zupełnie same. Tomek już nie wróci, opuścił mnie tym razem na zawsze. Twoja mama,…