Inne · 3 min czytania
W ramionach samotności
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ludzie są niebezpieczni. W mojej głowie znowu szaleją lęki. Nie potrafię tego opanować. Chcę wrócić do świata wypełnionego plamami słońca na drewnianej podłodze, brzdękiem szklanych paciorków poruszanych wiatrem. Mój świat. Mój świat wypełniony jest bezpieczną samotnością. Samotnością, kolorami, delikatnymi dźwiękami i zapachem wiatru. Kołyszę się w tył i wprzód, słuchając kapania wody z kranu Jestem nie w słonecznej plamie a w cuchnącej moczem klatce. Znowu dałam się uwieść zapewnieniom o miłości i zapomniałam, że nie jestem do tego stworzona. Wciąż zapominam, że ludzie mnie nie bawią, że są mi obcy, groźni… Ja jestem stworzona do kochania przedmiotów i przestrzeni. Życie jest zbyt kruche i ulotne, złudne, by zajmować się czymś co i tak skazane jest na porażkę. Nie wiem nawet czy ja istnieję. Popadam w obłęd, słowa mnie nie słuchają. Szukam echa… Ale pomieszczenie wypełnione jest biciem ludzkich serc, zagracone oddechami i nie pozwala mi na rozwinięcie skrzydeł. Duszę się. Walczę by nie uciec. Jeszcze, choć chwilę grać rolę, której wszyscy po mnie oczekują, udawać, że mi zależy, że jestem normalna, że wszystko porządku… Ale ja już odlatuję powoli, wzrok sam ucieka w stronę nieba, ręce…