biografia · 13 min czytania
W sprawie transpłciowości. O co chodzi z AJN?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Tragikomiczna jednoaktówka
Pod koniec czerwca 2012 roku napisałam i opublikowałam sztukę teatralną pt. “Śledztwo w sprawie transpłciowości”. Była to tragikomiczna jednoaktówka oparta na zasadzie “trzech jedności” (jedność miejsca, czasu i akcji). Wydarzenia przedstawione w dramacie rozgrywały się w onirycznej rzeczywistości, a ściślej: w budynku stylizowanym na najbardziej znane więzienie Urzędu Bezpieczeństwa. Najważniejszą postacią, występującą w utworze, była 21-letnia Natalia Julia Nowak, czyli mój wirtualny sobowtór. Główna bohaterka dramatu, zamknięta w sali przesłuchań, była zmuszona do odpowiadania na niewygodne pytania funkcjonariuszy UB. Przedstawiciele bezpieki, tendencyjni od samego początku, kierowali interrogacją w taki sposób, żeby NJN składała zeznania zgodne z ich oczekiwaniami.
Oskarżać i likwidować
Jak wiadomo z historii, ubecji nigdy nie interesowała rzeczywistość ani analizowanie problemów z różnych punktów widzenia. Jeśli ktoś został o coś oskarżony, to od razu było wiadomo, że Urząd Bezpieczeństwa zdoła udowodnić mu winę. Praktyki, o których piszę, były w okresie stalinizmu stosowane powszechnie. Władza ludowa sięgała po tego typu środki, żeby w majestacie prawa likwidować żołnierzy podziemia niepodległościowego. W ten sposób udało się komunistom zamordować m.in. Witolda Pileckiego i Augusta Emila Fieldorfa. Wszystkich, którzy pragną poszerzyć swoją wiedzę na ten temat, zachęcam do obejrzenia filmów “Generał Nil” i “Przesłuchanie” oraz spektaklu “Śmierć rotmistrza Pileckiego”. Reżyser wymienionych produkcji: Ryszard Bugajski.
Transpłciowość - szerokie pojęcie
Czego jednak dotyczyła interrogacja zaprezentowana w mojej sztuce teatralnej? Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w tytule i treści dramatu. Chodzi o transpłciowość. A dokładniej: o transpłciowość w najskrajniejszej formie, jaką jest transseksualizm. W tym miejscu wypada poinformować Czytelników o pewnym fakcie. Otóż słowo “transpłciowość” to pojęcie bardzo szerokie, pod którym kryje się wiele zróżnicowanych zjawisk. Generalnie, chodzi tutaj o przekraczanie stereotypów genderowych oraz o wszelkie problemy, zmartwienia, wątpliwości, niejasności, osobliwości, ekstrawagancje i prowokacje związane z identyfikacją bądź ekspresją płciową. Mówiąc o przekraczaniu stereotypów, mam na myśli zarówno działania świadome, jak i nieświadome. Intensywność i częstotliwość tych akcji nie mają znaczenia, gdyż liczy się sam fakt ich występowania.
Teoria parasola
“Transpłciowość” jest kalką językową pochodzącą od angielskiego terminu “transgenderism”. Znawcy tematu podkreślają, że “transgenderism” to swoisty parasol dający schronienie najrozmaitszym osobom. Wśród nich znajdziemy nie tylko transseksualistów i transwestytów, ale także zniewieściałych mężczyzn, zmężniałe kobiety, nastoletnie chłopczyce, dziewczęcych chłopców, jednostki androgyniczne, interseksualistów, ludzi nieutożsamiających się z żadną płcią, okazjonalnych crossdresserów, a nawet niewinnych drag queens (artystów występujących na scenie w kobiecych przebraniach). Parasol transpłciowości obejmuje swoim zasięgiem tak wiele zjawisk, że można śmiało powiedzieć, iż osoby transpłciowe stanowią znaczną część ludzkości.
Część 22 / 2
Ty też możesz być transem!
Kto wie… Może Ty, drogi Czytelniku, również jesteś transpłciowy, tylko o tym nie wiesz? A może jeden z Twoich znajomych zalicza się do tej kategorii społecznej? Nie musi to być od razu transseksualista robiący sobie stosowne operacje. Równie dobrze może to być chłopak zafascynowany projektowaniem mody albo dziewczyna pragnąca żyć w męskim świecie. Przedstawicielem transów może być też ktoś, kto świetnie sobie radzi zarówno w męskiej, jak i w żeńskiej roli. Istnieją wszak pojęcia: androgynia, bigenderyzm i genderqueer. Mają one różne odcienie znaczeniowe, jednak ja ich jeszcze nie rozróżniam. Zgodnie z teorią parasola, nawet uważający się za macho Anders Behring Breivik jest osobą transpłciową, bo ma bzika na punkcie własnego wyglądu, potrafi płakać jak kobieta, a jego była partnerka przypisuje mu sięganie po kosmetyki do makijażu (źródło: “The Sun“). No dobrze, z tym Breivikiem to lekka przesada!
Literacka hiperbola
I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Nie jest prawdą, że zaliczam się do osób stricte transseksualnych, jak to zostało powiedziane w dramacie. Owszem, jestem mało kobieca i zawsze solidaryzuję się z mężczyznami, ale daleko mi do zdesperowanego transa K/M wymagającego pomocy medycznej. Gdyby wybuchła wojna płci, walczyłabym po stronie facetów, a nie niewiast. Można mnie wciągnąć pod transgenderowy parasol, podobnie jak poetkę Marię Komornicką, która na pewnym etapie życia ogłosiła się Piotrem Odmieńcem Włastem. Ale transseksualista, potrzebujący kuracji hormonalnej i interwencji chirurgicznej, to zdecydowanie nie ja. Utwór “Śledztwo w sprawie transpłciowości” (tudzież jego kontynuacja, “Uznany za winnego transpłciowości”) był po prostu literacką hiperbolą. Wyolbrzymieniem faktów i jednostronną prezentacją rzeczywistości.
Mój męski pierwiastek
Motyw zmiany płci, zastosowany przeze mnie w “Śledztwie…”, stanowił zwykłą metaforę. Nie miała to być zapowiedź przyszłej operacji na genitaliach, tylko próba zobrazowania złożoności mojego “ja”. Chodziło o pokazanie, że - oprócz waginy, biustu, wysokiego głosu i kobiecej emocjonalności - mam w sobie także pierwiastek męski. Mój pseudonim artystyczny, Adrian Julian Nowak, również miał odzwierciedlać tę część mojej osobowości, której nie widać na pierwszy rzut oka. Natalia Julia Nowak to moje prawdziwe nazwisko. Adrian Julian Nowak to nazwa tego, co we mnie męskie lub niekobiece. Tyle i tylko tyle. Równie dobrze mogłabym nazwać swoje sumienie Siemomysłem, a chorobę lokomocyjną - Perperuną. Słyszałam, że są na świecie ekscentryczki, które nadają pseudonimy swoim piersiom. Pytanie brzmi: co z tego?
Alter ego
Nigdy i nigdzie nie napisałam, że mam zamiar poddać się korekcie płci. W utworze “Uznany za winnego transpłciowości” wyraźnie dałam do zrozumienia, że NIE planuję tzw. tranzycji. Włożyłam to wyjaśnienie w usta Adriana, będącego personifikacją męskiej strony mojego jestestwa. Skoro jestem kobietą, mającą w sobie “coś z faceta”, to dlaczego nie miałabym temu “czemuś” nadać imienia? Dlaczego nie miałabym uczynić z tego “czegoś” swojego alter ego? Mogę powiedzieć, że - kreując postać AJN - stałam się kimś w rodzaju drag king. Określenie to odnosi się do aktorki, która przeobraża się w mężczyznę na potrzeby…