Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

W Tu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ciekawe, czy wszyscy odwiedzający zauważyli, że słońce w Tu jest zawsze spowite. W Tam rzadko, trzeba być bardzo uważnym, żeby to spostrzec. Nie chodzi o chmury, bo te zawsze uczynią słońce bezradnym, raczej o niedomówienie w istnieniu. W Tu świeci inaczej. Grzeje i ciało, i duszę, ale nie dociera na dno serc. Przed Tu jest pełne, a gdy minie się granicę miasta już zamotane.

Czy to zjawisko utrudnia ludziom życie, nie stwierdzono, nie udowodniono. W Tu rodzi się miłość i jej owoce, umierają ludzie, rośliny, zwierzęta. Naturalna kolej rzeczy jest zachowana. Czasem tylko mieszkańcy zastanawiają się, czy czegoś im brakuje. Pytanie wspólne wszystkim, lecz w Tu brzmi inaczej. Jakby było bardziej wilgotne.

On i Ona. W Tu. On przyjechał do Niej. Ona czekała na Niego. Siedzą przy stole, piją kawę. Jeszcze przed chwilą kochali się, uważając, by się całkiem nie zakochać. Teraz smakują niedosyt i obietnicę.

— Jest w Tu takie miejsce, którego się boję — mówi Ona. — Albo może boję się tam iść sama. Pójdziesz ze mną?

— Chodźmy.

Idą. Ona i On. W Tu. Ona opowiada mu, co mówią kamienie. On słucha Jej. Grzeją sobie ręce. On lewą, Ona prawą. Staruszka z zakupami widzi Ich na schodach, jadący na hulajnodze chłopiec na kładce, turyści pod restauracją. Stopy nadają słowom rytm. Oczy przyciągają się. Fale znoszące na rzece. Drugi brzeg wypełnia dziurki guzikami. Żółte ślepia w bramie odprowadzają Ich do parku. Bruk ustępuje trawie.

Czasem tak w życiu bywa, że aby zejść, trzeba się wdrapać. Jedne ścieżki prowadzą na górę, inne w dół. Znaleźli obie. Posłuchali ich. Przedwiosenne błoto chwytało zelówki. Drzewa wyciągały ręce.

Wdrapują się. On i Ona. W Tu. Schodzą. On pierwszy, Ona za nim. Ich ręce ubezpieczają światy. Żaden nie zachwiał się. Każdy pełny. Łakną ich. Z wzajemnością.

— Piaskowiec — mówi On.

— Myślisz? — Pyta Ona.

Bierze do ręki szary kamień. Rozbija o inne. Żółć w środku. Sypkość w środku. Nietrwałość w środku.

— Kamieniołom. — Zamyśla się On.

Idą. Ona i On. W Tu. Na środek. Stają. Rozglądają się. Wysokie skalne ściany zamknęły ich. On czuje się osaczony. Ona czuje strach.

— Nie ma stąd…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%