Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 9 min czytania

"W urzędzie"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Teatrzyk „Niebieska Sardynka” ma zaszczyt przedstawić dramat pt. „W urzędzie”

Występują: Zenon Żelazny - młody, uprzejmy intelektualista o nienagannych manierach Pani Urzędniczka - kobieta w sile wieku; włosy czarne, grube okulary; wyraz twarzy nie zdradzający żadnych procesów myślowych; w pracy rozwiązuje krzyżówki, obgryza paznokcie i podjada kiełbasę starannie owiniętą w szary papier śniadaniowy. Foka - ma nadwagę

Czas: tak zwana współczesność, popołudnie Przestrzeń: jak w urzędzie Muzyka w tle: „Bolero” M. Ravela

Zenon Żelazny: (podchodzi do okienka numer jeden i swoją kwestię wypowiada pewnym, lecz grzecznym tonem) Dzień dobry!

Pani Urzędniczka: (nieznacznie podnosi głowę znad krzyżówki, wpatruje się chwilę w Zenona, przy czym jej wzrok wyraźnie mówi, że odczuwa „ból istnienia”; po chwili milczenia wraca do rozwiązywania krzyżówki)

Zenon Żelazny: (mniej pewnie) Dzień dobry... Za miesiąc kończę osiemnaście lat i w związku z tym chciałbym wyrobić sobie dowód osobisty.

Pani Urzędniczka: (wyraźnie znudzona) Tak, naturalnie. (Pauza) A dowód pan ma?

Zenon Żelazny: (wyraźnie skonfundowany) Eeee...no...nie mam. Właśnie chciałbym wyrobić sobie.

Pani Urzędniczka: Tak, rozumiem przecież. Niech pan nie robi ze mnie głupiej. Dowód pana poproszę.

Zenon Żelazny: Kiedy tłumaczę pani, że nie mam.

Pani Urzędniczka: Nie...no nie...bez dowodu, to ciężka sprawa będzie. (Pauza) Niech pan spróbuje w okienku numer dziewięć.

Zenon Żelazny: (szuka; po dziesięciu minutach bezowocnych poszukiwań wraca do okienka numer jeden) Przepraszam bardzo, ale chyba nie ma takiego okienka.

Pani Urzędniczka: (Pauza) Ech...mówiłam, że bez dowodu to ciężka sprawa będzie. (Pauza) PESEL pana poproszę.

Zenon Żelazny: (recytuje bardzo powoli, gdyż widzi jak niebotycznie wielki wysiłek intelektualny jest podejmowany przez Panią Urzędniczkę; jest świadom wielkiego poświęcenia tej skromnej kobiety dla dobra narodu, jej ogromnego, milczącego cierpienia, jej prometeizmu ) 8---------8---------0---------3---------2---------5---------2---------3---------9---------3---------8

Pani Urzędniczka: (jest niezwykle dumna z siebie po wykonaniu tego niesłychanie trudnego zadania) Datę urodzenia teraz poproszę.

Zenon Żelazny: (niepewnie) Eeee...no przecież w PESEL-u...

Pani Urzędniczka: (szorstko przerywa) Bardzo proszę się nie wymądrzać. O PESEL już prosiłam, teraz proszę o datę urodzenia.

Zenon Żelazny: Ale... (Pauza) (po chwili – w czasie której zapytuje się sam siebie czym to jest wobec wszechświata oraz dochodzi do wniosku, że i tak nic nie ma sensu i wszyscy prędzej, czy później „wyciągną kopytka” - zrezygnowany podaje)

Pani Urzędniczka: „Marzec” przez „rz”, prawda?

Zenon Żelazny: Eee...zasadniczo tak.

Pani Urzędniczka: (bardzo zadowolona z siebie) Tak myślałam. Pan pójdzie teraz do okienka numer cztery, ale nie rokuję większych szans na sukces (wykrzywia usta w szyderczym grymasie).

Zenon Żelazny: (Idzie do wskazanego miejsca; równocześnie Pani Urzędniczka przechodzi na stanowisko numer cztery; Zenon staje przed okienkiem z dość głupią miną) Eeee...co pani tu robi? Przecież przed chwilą była pani tam (wskazując palcem wskazującym lewej ręki na okienko numer jeden).

Pani Urzędniczka: (konspiracyjnym szeptem) Redukcja kosztów. (Pauza) W czym mogłabym panu pomóc?

Zenon Żelazny: (zirytowany) Niech się pani nie wygłupia! Przecież pani doskonale wie o co mi chodzi! Chciałbym dowód wyrobić.

Pani Urzędniczka: Mhm. Ciężka sprawa. Powiedziano to już panu?

Zenon Żelazny: Nie omieszkano wspomnieć.

Pani Urzędniczka: No nic, spróbujemy. Daję panu specjalny druczek, z którym pan pójdzie do okienka numer siedem.

Zenon Żelazny: (podchodzi do okienka numer siedem; za szybą siedzi Foka, która niezwykle podniecona ogląda na małym, przenośnym telewizorze mecz piłki nożnej: Kamerun-Tadżykistan; w boksie widać flagi Tadżykistanu, proporczyki, koszulki ulubionych piłkarzy itp.) Eeee...Przepraszam najmocniej. Pani...tu pracuje?

Foka: A nie widać? (wskazuje na identyfikator dumnie przyczepiony do jej piersi, po czym wraca do oglądania telewizji)

Zenon Żelazny: Aaaa...już rozumiem. Pani zapewne z Zakładu Pracy Chronionej. Wyrównywanie szans i tak dalej, mam rację?

Foka: (kontynuuje, jakby nie słyszała wogóle ostatniej wypowiedzi młodzieńca) A co niby miałabym robić, co? Siedzieć w ZOO i jeść ryby,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"W urzędzie" — czytnik · opowiadania