Fantastyka · 6 min czytania
Wagon nr 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wagon nr 6 Pociąg relacji Poznań-Koluszki leniwie zmierzał do celu. Ciepła sierpniowa pogoda smagała wnętrza wypełnionych kubełkowymi siedzeniami wagonów jak i zapełniających je ludzi nieznośnym upałem .Zmęczeni trudami dnia codziennego pasażerowie ,przepoceni niczym myszy kościelne mniej lub bardziej otwarcie złożeczyli PKP przeklinając ich wrodzone skąpstwo objawiające się brakiem klimatyzacji. Pośród ludzkiej gawiedzi zasiadającej w licznych przedziałach pociągu na szczególne wyróżnienie zasługiwała ,,załoga’’ wagonu nr sześć. Pitagorejczycy uważali szóstkę za liczbę doskonałą , bynajmniej jednak nie wszyscy pasażerowi szóstki tacy byli. Poza uderzająco piękną mulatką o delikatnych nubijskich rysach twarzy ,która skupiała zdecydowana większość męskich spojrzeń przedziału , powodując tym samym jeszcze większe niż normalnie przy tej pogodzie wydzielanie potu wyróżniała się również niewysoka ,rudowłosa kobieta bacznie obserwująca wnętrze wagonu , nieustannie bazgrająca jakieś bliżej nieokreślone notatki. Kobieta tą była Kalina Schnitt, absolwentka socjologii, z powołania pracownik reklamy i public relations w znanej poznańskiej agencji. Kobieta sukcesu przed duże S. Laureatka wielu prestiżowych nagród i odznaczeń. Pasażerką szóstki była z konkretneg powodu .Zbierała materiały do nowego projektu nad którym pracowała. W tym celu poszukiwała interesujących ludzi , osobowości mogących pomóc jej odnieść kolejny sukces na niwie zawodowej. W przedziale nie zwróciły jej uwagi ani dwie leciwe już przekupki, smacznie zagryzające pomidory , ani też przystojny urzędas energicznie wklepującego jakieś z całą pewnością ważne informacje w laptopa. Przez chwilę, podobnie jak inni z nieukrywaną fascynacją , bynajmniej nie chorobliwą , przyglądała się mulatce , poczym skupiła się na jegomościu , który pochłonął ją bez reszty. Owym obiektem zainteresowania był zabawny staruszek o zmierzwionych włosach , którego sędziwe lico nieustannie zdobiły coraz to dziwniejsze grymasy. Jegomość ów był ubrany w długi czarny , kreszowy płaszczyk , oraz chyba dla kontrastu zaopatrzony w czerwone popegeerowskie gumofilce. Dodatkowo twarz starszego pana okraszały okulary tzw. musztardówki , odbierające mu resztki zasłużonej z racji wieku godności. Fascynujący dziwak- pomyślała przez chwilę Kalina z nieskrywanym rozbawieniem przyglądając się mężczyźnie. Ten jakby wyczuwszy jej spojrzenie uśmiechnął się do niej ukazując rząd nienagannie białych jakby nieco spiłowanych zębów ,po czym puścił w jej kierunku oczko. Początkowo wywołało to w niej małą konsternacje ale szybko się opanowała i odpowiedziała uśmiechem. Przy okazji zauważyła , że staruszek trzyma w reku jakąś książkę z wystającą na końcowych stronach zakładką w kształcie kosy , świadczącą iż niewątpliwie frapująca lektura zmierza ku końcowi. Staruszek nie spuszczał z niej wzroku jednocześnie wykonując ręką gest przyzywający ją do siebie. Nieco…