Romans · 3 min czytania
Wagon siódmy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rzuciła okiem na zegarek. To już szesnasta dwadzieścia dwie. Było ciemno. Nic dziwnego, w końcu to grudzień. Spojrzała w kierunku nadjeżdżającego pociągu. Tym razem był wyjątkowo punktualny... Wyjęła z kieszeni telefon komórkowy. Krótka wiadomość tekstowa już dawno doszła. Odczytała ją. Wagon siódmy - widniał tekst a ona głośno przełknęła ślinę. Jej ciałem wstrząsał dreszcz podekscytowania i strachu. Dzisiaj ujrzy go po raz pierwszy.
Pociąg stanął. Głos, informujący o przyjazdach i odjazdach, który teoretycznie powinna słyszeć zniknął gdzieś daleko, poza jej świadomością.
Szybkim krokiem szła wzdłuż pojazdu licząc wagony. Pierwszy, drugi, trzeci... Wyjęła błyszczyk o smaku truskawki, w końcu obiecała. Czwarty, piąty... Schowała go z powrotem. Szósty... Jej serce waliło jak oszalałe. Nie mogła uwierzyć, że zgodziła się na to. Siódmy. Drzwi jednego wagonu otworzyły się. Z jego wnętrza ludzie wysypywali się jak mąka z dziurawego worka. W nieskończoność. Stała tak z dudniącym sercem i obserwowała każdego człowieka, który szedł w jej kierunku. "Przecież któryś z nich to może być On" - myślała.
Denerwo