Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Wakacje

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zaczęły się wakacje, a ja muszę siedziec w domu. - Nie mogę cię nigdzie posłac Janku- rzekła smutna mama- nie mam pieniędzy- bezradnie rozłożyła ręce. Wybaczyłem jej, choc było to naprawde trudne. Obmyśliłem już plan zajęc, żeby się nie nudzic: Poniedziałek: Wyjście na basen, gra w koszykówkę, telewizor, mecz piłki nożnej (ale ja jestem głupi, ciekawe z kim zagram, skoro wszyscy wyjechali na wakcje?), komputer, telewizor, koszykówka, komputer, telewizor, basen.... Umrę z nudów. Weszłem na neta. Może z kimś poklikam na czcie? -Logowanie: Ania. Janek: Siemka Ania: Cześc Janek: Wyjeżdżasz na wakacje? Ania: Tak, ale dopiero pod koniec lipca. Janek: To fajnie, bo ja nigdzie nie jadę, a nie mam co robic. Moi wszyscy kumple powyjeżdżali.:(:( :/ Ania: Ooo, to przykre:( <pocieszacz> Janek: Może się spotkamy, ile masz lat? Ania: 12, no pewnie. A skad kk? Janek: ja tez mam 12 lat. Z Białegostoku, a ty? Ania: też. To co kiedy, o której? Janek: Jutro o 10? Ania: Okey Janek: to narazie. Ania: nara. *** Wstałem o dziewiątej, ubrałem się szybko i zjadłem śniadanie. Ania ma przyjechac do mnie, do przystanku przy Korwackiego. Wreszcie nie bedę się nudził:). *** - no hej- powiedziała Ania. Była to drobna osóbka, z niebieskimi oczami i długimi, kasztanowymi, włosami. - cześc- odparłem. - To co będziemy robic? - Koszykówka? - okey. *** Poszliśmy na plac zabaw. Swietnie sie grało z Anią. Doskonale rzucała do kosza i zawsze trafiała. - Jesteś świetna- powiedziałem i spojrzałem na nią z pełnym podziwem. - Dzięki- odprła skromnie i uśmiechnęła się przyjaźnie. - nie będziemy chyba ciągle grac w kosza?- zapytała. To co chcesz robic? Pomyślałem. Zauważyła moją minę i skrzywiła się. Musiałem szybko coś wymyślic, bo inaczej straciłbym kumpelę. - Pójdziemy do starego zamku- rzekłem tajemniczo. Na te słowa Ania ożywiła się. - Super, a gdzie on jest?- - Za boiskiem.- odpowiedziałem. Chciałem ją tam zaprowadzic, gdy niespodziewanie zaczął padac deszcz. - Dobra, to może jutro?- spytała- muszę leciec na autobus. - ok, ale daj mi nr swojego gg- Ania podała mi numer. Pożegnałem się z nią i pobiegłem do domu. *** Ja: czesc Ania: witaj ponownie :D Ja: O której jutro wpadniesz? ;> Ania: tak jak dzisiaj, o 10? Ja: Ok. Ania: To ja lecę na klację. Papapa :* Ja: Pa Zawstydziłem sie. :* co to miało znaczyc?:):) hmmm *** Ania przybyła punktualnie i bez zbednych pytan kazala sie zaprowadzic do zamku. - Olbrzymi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wakacje — czytnik · opowiadania