Przyjaźń · 4 min czytania
Wakacje rozleniwiają...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wakacje rozleniwiają... Od kilku godzin, nieświadoma tego, jak szybko biegnie czas, leżała w wysokiej trawie i patrzyła w niebo. Białe obłoczki sunęły wolno przez błękit, przysłaniając od czasu do czasu słońce. Słyszała szum drzew w pobliskim lesie, radosne trele ptaków i świerszcze grające gdzieś w trawie, której długie źdźbła igrały z łagodnym wietrzykiem. Bliskość przyrody była tym, czego tak bardzo brakowało jej w rodzinnym mieście. Tylko w wakacje mogła sobie pozwolić na luksus, jakim było błogie lenistwo na łonie natury. Zamknęła oczy, rozkoszując się spokojem sierpniowego popołudnia. Nagle ciszę przerwały kroki na żwirowej ścieżce, biegnącej zaledwie kilka metrów od miejsca, w którym leżała. Oderwana od swych myśli, usiadła i spojrzała na dróżkę. Na jej usta bezwiednie wypłynął uśmiech, gdy zobaczyła go, stojącego niedbale z rękami w kieszeniach i patrzącego w jej stronę. Pomachała mu - odpowiedział tym samym i bez pośpiechu zaczął iść w jej stronę. Zauważyła, że miał w uszach słuchawki od walkmana - jedynej rzeczy, z jaką nigdy się nie rozstawał. Wiedziała, że muzykę wyłączy dopiero, gdy obok niej usiądzie. Poznali się niedawno, jednak wiedzieli już o większości swoich nawyków. Nietrudno było im się zaprzyjaźnić. Rzeczywiście, nie myliła się : usiadł w trawie, wyjął z uszu słuchawki i spojrzał jej w oczy. - Samotniczka z ciebie. Już chyba z trzy godziny siedzisz tu i rozmyślasz - powiedział, lekko się uśmiechając. Popatrzyła znów w niebo. Słońce, które właśnie wyjrzało zza jednego z białych obłoczków, rozświetliło jej oczy - widział dokładnie wszystkie barwy, ukryte zazwyczaj głęboko na dnie jej źrenic. - Śledzisz mnie - było to bardziej stwierdzenie niż pytanie, nie było w nim jednak nawet cienia złości. - Może... - odparł z rozbawieniem - po prostu od kilku godzin spaceruję sobie po okolicy... zobaczyłem cię już wcześniej, ale pomyślałem, że chcesz trochę pobyć sama.