Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 9 min czytania

Walentynki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To była niedziela. Zimna, mroźna. Ale jaka niby miała być, skoro to środek lutego. Nie lubiła niedziel. To był jej najgorszy dzień w tygodniu, gorszy nawet od sobót, za którymi też nie przepadała. Jej koleżanki ze szkoły wręcz nie mogły doczekać się tych dni, a dla niej to były dni, które ciągnęły się w nieskończoność, które spędzała samotnie zamknięta w swoim pokoju z jedyną przyjaciółką, jaką miała od chwili, gdy nauczyła się czytać. Tą przyjaciółką była książka, a właściwie setki książek, które niemalże chłonęła każdego weekendu, a które pozwalały jej zapomnieć o samotności i były jedynym sposobem na nudę. Pochodziła z bardzo wierzącej i praktykującej rodziny. Jej rodzice każdy wolny czas spędzali w Kościele modląc się w nim, lub pomagając go sprzątać, a także sprzątając plebanię, cmentarz, uczestnicząc we wszystkich spotkaniach, jakie ksiądz wiecznie zwoływał, a nawet śpiewając w kościelnym chórze, pomimo braku słuchu i głosu. Dlatego, odkąd zrozumiała, że w jej przyjściu na świat bocian nie odegrał żadnej roli, nie mogła zrozumieć, jak to się stało, że była jedynaczką żyjąc w tak bardzo przestrzegającej przykazania Boże rodzinie… Stosowanie antykoncepcji nie wchodziło w grę. Czyżby jej rodzice zrobili to tylko ten jeden raz w życiu? Mało prawdopodobne, ale chyba możliwe, skoro oboje różaniec wypuszczali z rąk jedynie wtedy, kiedy musieli załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Tymczasem ona sama od jakiegoś czasu zaczęła się obawiać, czy aby jej ten choćby jeden jedyny raz w życiu będzie pisany… Wszystkie jej koleżanki już dawno nie były dziewicami, przynajmniej tak się zarzekały, a ona jeszcze nigdy chłopaka nawet za rękę nie trzymała, a co dopiero mówić o innych męskich częściach ciała. A przecież niedawno skończyła osiemnaście lat. Za rok Matura! Ale jak niby miała zbliżyć się do chłopaka, skoro jedyni ludzie, jakich kochała, od zawsze wpajali jej, że najważniejsza jest wiara w Boga, modlitwa, uczęszczanie do Kościoła, a gdy tylko pojawiły się jej włosy pod pachami, niemal codziennie słyszała o czystości przedmałżeńskiej i szóstym przykazaniu Bożym. Dlatego odwiedziny mało religijnych koleżanek, czy kolegów u niej w domu raczej nie wchodziły w rachubę, a tym bardziej spotkania z przyjaciółmi poza domem. Zresztą wszyscy wiedzieli o fanatyzmie religijnym jej rodziców i ją również tak postrzegano. Przecież każdą wolną chwilę od nauki spędzała z rodzicami, czyli przeważnie w Kościele, dlatego specjalnie się do niej nikt ze swoją przyjaźnią nie kleił. Gdyby jeszcze chociaż była matołem, to pewnie musiałaby całe popołudnia i weekendy wkuwać matmę, chemię i inne przedmioty, a wówczas nudy by nie zaznała, ale gdzie tam. Nigdy nie musiała się uczyć, wszystko zapamiętywała z lekcji i właściwie jedyny czas, jaki poświęcała nauce, to ten przeznaczony na odrabianie zadań domowych, co dla takiej, jak ona wzorowej uczennicy nie stanowiło problemu i zajmowało niewiele czasu.

Pewnie w podzięce za prowadzenie tak przykładnego trybu życia, Pan Bóg obdarzył ją niezwykłą urodą i figurą. Wprawdzie skutecznie, również za namową rodziców, tuszowała walory swojego ciała, nosząc luźne ciuchy i nie malując się (szminki nawet jeszcze sobie nie kupiła, a pożyczyć nie miała od kogo), to jednak latem, lub na Wf-ie ukryć swe wdzięki było jej dużo trudniej. A wdzięki miała i to jakie!. Długie, szczupłe nogi, zgrabna pupa i duże jędrne piersi przyciągały uwagę nie mniej niż piękne rysy twarzy, której makijaż był właściwie zbędny. Chłopcy mieli dylemat, bo tu niby świetna z wyglądu laska, a z drugiej strony dziwaczka, „moherowy beret”, obiekt drwin wytykany palcami. Jak tu do takiej się zbliżyć, czy z taką się gdzieś pokazać? Jedynie Jarek, kolega z klasy, nigdy się z niej nie nabijał, nigdy jej nie dokuczał, a raz to nawet powiedział do swoich kumpli, którzy ją przedrzeźniali; dajcie jej święty spokój, co wam zrobiła? I gdyby nie fakt, że każdy się go bał, bo był dobrze zbudowany i ćwiczył judo, to z pewnością mógłby się wówczas narazić na coś więcej niż tylko na drwiny za plecami. Kto wie, gdyby Jarek był dobrze

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%