Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 7 min czytania

Walentynki - odcinek 4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nie robiła tego nigdy wcześniej…? – mówił do siebie szeptem Per, szukając aparatu – Muszę chronić przed nim Marie – ostatnie zdanie, mimo że szeptem, zostało wypowiedziane przez Pera tak stanowczo, że każdy kto by go słuchał – wystraszyłby się. Po chwili aparat został znaleziony i Per zaczął robić zdjęcia. Robiąc je czuł się naprawdę dziwnie. O ile zawsze sesje zdjęciowe, które sobie urządzali były zabawą, przyjemnością – tak teraz było zupełnie inaczej. Per czuł się okropnie, najgorsze było to, że nie mógł wyłączyć lampy błyskowej. - Już po wszystkim… - powiedział, odkładając sprzęt – Jutro zaniosę film do wywołania i poproszę żeby tymi zdjęciami zajęli się ekspresowo. Przydałaby ci się kąpiel ale... Nie wiem, czy dasz sobie w takim stanie radę pod prysznicem… - wypowiadając ostatnie słowa, Per był strasznie zażenowany. - O co chodzi ci dokładniej…? – wyszeptała dziewczyna, z trudem marszcząc brwi. - Jesteś obolała, osłabiona, boję się, że upadniesz, zrobisz sobie coś… - wyjaśnił ze wstydem Per. - Dziękuję ci za troskę ale dam sobie radę. Mam tylko prośbę żebyś był w pobliżu, dobrze? Tak na wszelki wypadek… - Marie wypowiedziała te słowa powoli, szeptem ale w jej oczach przez ułamek sekundy można było dostrzec iskierki, które zawsze były w nich widoczne. Per dostrzegł je i pomyślał: „Jak dobrze widzieć te iskierki nadziei, radości... Mam tylko nadzieję, że zamieszkają tam na dłużej, może nawet wrócą na stałe…?” natomiast na głos powiedział: - O to nie musisz się bać, będę blisko. Kiedy po tej wymianie zdań Marie usiadła na łóżku i postawiła stopy na podłodze – lekko zakręciło jej się w głowie. To jeszcze zignorowała. Gorzej wystraszyła się kiedy wstała i robiąc kilka kroków w stronę łazienki – zatoczyła się i prawie upadła, przed czym w ostatniej sekundzie uchronił ją Per, czym niestety sprawił jej trochę bólu. - Przepraszam, nie chciałem… - szepnął zawstydzony, widząc grymas na twarzy przyjaciółki. - To nic. Bolałoby bardziej gdybym upadła, gdybyś nie zdążył mnie złapać – Marie próbowała pocieszyć Pera, który jednak był mocno zasmucony tym, że sprawił jej tyle bólu. - Może jednak masz rację… - szepnął Per, niosąc Marie do łazienki i uśmiechając się do niej. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech a Per dochodząc z nią do celu i stawiając przed drzwiami łazienki, powiedział: - Zadziwiasz mnie. Mimo takiego koszmaru jaki przeszłaś, mimo stanu w jakim jesteś – potrafisz pocieszyć innych, podnieść na duchu. Dziękuję – chłopak po wypowiedzeniu tych słów chciał ją przytulić ale się powstrzymał. - W co ja mam… - chciała zapytać Marie wysuwając głowę zza zasłonki po skończonej kąpieli ale nie dokończyła pytania widząc przygotowane już wcześniej przez Pera rzeczy, ułożone na niskiej szafce. W pierwszej chwili się uśmiechnęła ale potem zaczęła się zastanawiać: „Skąd te rzeczy się tu wzięły? Nie przypominam sobie żebym nocowała tu więcej niż jedną noc. Zawsze któryś z nich znajdował mnie (wypowiadając w myśli te słowa miała przed sobą twarze ojca i narzeczonego) Per obrywał za to, że próbował mnie bronić i na tym kończyła się cała historia…” - O czym rozmyślasz? – spytał Per, zerkając na próbującą zebrać przygotowane rzeczy Marie. - O tym skąd się tu tego tyle nazbierało… - uśmiechnęła się blado dziewczyna. - Często do mnie uciekałaś – padła krótka odpowiedź. - Taaa… - mruknęła Marie. - A to co? – zapytali jednocześnie. - Komu chce się tu dzwonić o takiej porze? – spytał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Walentynki - odcinek 4 — czytnik · opowiadania