Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 7 min czytania

Walentynki - odcinek 5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nie teraz, proszę nie każ mi... - zapłakała zaczynając drżeć i próbując przez objęcie ramionami podkurczonych kolan znaleźć potrzebne jej tak bardzo bezpieczeństwo. "Co ja najlepszego zrobiłem? Ta wścibskość kiedyś naprawdę wywiedzie mnie na manowce" - myślał wściekły na siebie Per. Głośno, próbując delikatnie skierować twarz Marie w swoją stronę, powiedział: - Wybacz mi, proszę... Wybacz, że czasem zapominam o tym, że jesteś tak bardzo delikatna, wrażliwa... Nie chciałem tak naciskać... - Przytul mnie proszę i daj mi kilka minut. Po tym czasie opowiem ci wszystko. Chcę wreszcie przez choć chwilę poczuć się bezpieczna a wiem, że w twoich ramionach to bezpieczeństwo znajdę. Słowa Marie sprawiły, że Per lekko się zarumienił ale spełnił jej prośbę mimo zawstydzenia. Wiele razy słyszał już podobne słowa od innych dziewcząt ale w ich przypadku to była tylko perfidna gra. Wykorzystywały wrażliwość i ufność klasowego łamagi jak postrzegany był Per. Ale teraz - słowa wypowiedziane przez Marie aż wręcz ociekały prawdą. Ona szukała bezpieczeństwa i w ramionach Pera znalazła je. - Ten sen... Istny koszmar... - szepnęła dziewczyna, nie podnosząc głowy z ramienia Pera - Widziałam w nim całą tą sytuację, przez którą przeszłam. Próbowałeś mi pomóc ale... nie udało ci się, bo Ulf zatrzasnął drzwi od środka więc... - w tym momencie Marie zapłakała, jeszcze mocniej wtulając się w przyjaciela. - Ale tu i ze mną jesteś bezpieczna. Nic już ci nie grozi - szeptał spokojnie Per, gładząc delikatnie włosy Marie. Po dość krótkiej chwili dziewczyna zasnęła. Per zorientował się, że jego przyjaciółka spokojnie (jak mu się wydawało) śpi ale zanim ułożył ją w łóżku - przez chwilę dla pewności trzymał ją w ramionach. "Kiedy śpi, wygląda tak delikatnie, niewinnie... W ogóle nie zasłużyła na taki los a ja naprawdę się w niej zakochałem. Problem tylko w tym, że nie mam u niej żadnych szans. Raczej nie tyle u Marie co z Ulfem..." - rozmyślał Per, kładąc dziewczynę, całując w policzek i wychodząc do siebie. - Zostań, proszę... - szepnęła Marie, budząc się i próbując wyszukać dłoń Pera. - Jestem przy tobie, nie bój się - powiedział spokojnie, ujmując dłoń przyjaciółki w swoją i zaczynając ją delikatnie gładzić. Dotyk przyjaciela zadziałał na dziewczynę uspokajająco i znów zasnęła. On jednak chcąc być przezornym - ułożył się na kanapie stojącej w pokoju. . „Wolę być w razie potrzeby pod ręką ale lepiej żeby nic takiego jak ten koszmar już jej się nie przytrafiło…” – rozmyślał przed ponownym zaśnięciem Per. Niestety – mylił się. Co prawda okres spokojnego snu trwał dłużej, bo do okolic wpół do czwartej rano ale i sen, który nawiedził Marie wtedy był o wiele brutalniejszy niż poprzedni. W nim dziewczyna też próbowała unikać uderzeń, wołała o pomoc. Ale – było jeszcze coś… - I znowu to samo, dziękuję… - ciałem Marie wstrząsały dreszcze, wargi miała spierzchnięte a w ustach ani odrobiny śliny. - A ja znów musiałem… I to dwa razy… - Per czuł się z tym dwa razy gorzej niż poprzednio. - To nic, nie ważne, pomogłeś mi i to się liczy – próbowała go wesprzeć przyjaciółka. O swoim drugim śnie zaczęła opowiadać po kilku minutach ciszy. Per w tym czasie zastanawiał się: „Aż strach pomyśleć co takiego musiało jej się przyśnić skoro musiałem uderzyć ją dwa razy żeby wreszcie się obudziła…”. - W…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%