Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 6 min czytania

Walentynki - odcinek 6

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie dostała żadnej odpowiedzi. "Pewnie nie dosłyszał mojego pytania" - pomyślała, nadal czytając. Nagle poczuła mocny uścisk ręki na ramieniu, zobaczyła ciemność (oczy zostały przysłonięte jej grubym szalikiem). - Ratunku! Ratunku! – zawołała, wypuszczając książkę z ręki. - Bądź cicho a nic ci się nie stanie, córeczko – syknął facet, przerzucając sobie przez ramię próbującą się nadal bronić Marie – Pamiętasz, kiedy byłaś mała lubiłaś kiedy nosiłem cię w ten sposób… - mówił tym samym tonem co wcześniej. - Ale ta sytuacja jest inna a ja nie jestem już małą dziewczynką i wiem jaki jesteś! – zawołała nadal bijąc rękoma na oślep. Robiąc to strąciła szklany wazonik i pojemnik wypełniony kolorowymi kulkami, które – na szczęście dla Marie – ułożyły się w słowo „S.O.S” napisane „morce’em”. „Uratuj mnie, zabierz stamtąd…” – myślała, próbując tamować łzy. Została wrzucona do bagażnika. Jazda trwała jakieś pół godziny, może nawet mniej. Po tym czasie Marie trafiła do piwnicy w swoim domu rodzinnym. Zorientowała się w tym dopiero kiedy – zanim oczy przyzwyczaiły się jej do ciemności – poczuła specyficzny zapach, który zawsze stąd pamiętała i próbując się ruszyć – uderzyła głową o jedną z półek. - No tak, dżemy roboty mamy… - szepnęła, słysząc charakterystyczne uderzenie kilku słoików o siebie – Tylko jak ja mam się stąd wydostać? – spytała samą siebie, rozglądając się bezradnie dookoła – Mam tylko nadzieję, że Per dobrze odczytał moje sygnały i ten rozgardiasz… - próbowała się pocieszać, co niestety nie wychodziło jej. Strach i tęsknota za Perem wygrywały walkę jaką toczyły w duszy dziewczyny ze znajdującą się po drugiej stronie nadzieją, wolą walki. Per wrócił z połową planowanych zakupów. Nie był z tego powodu zadowolony. - A to co za… - chciał spytać, zapalając światło – „S.O.S”? O co może chodzić…? – zastanawiał się, odstawiając zakupy i zauważając specyficznie ułożone kulki – Zaraz, chwileczkę… Marie, Marie! – zaczął nawoływać, kojarząc fakty. Był coraz bardziej przerażony. „Została porwana, to wszystko przeze mnie – myślał wściekły – kto mógł jej to zrobić?!” – te słowa przepływały przez głowę chłopaka w formie myśli choć ten chciał je wykrzyczeć. „Muszę od jutra zacząć jej szukać. Na własną rękę. Na policję nie mam co liczyć” – pomyślał, kiedy pierwsze emocje opadły. Zasnął spokojnie dopiero gdzieś nad ranem. Przez większość czasu zastanawiał się gdzie może być przetrzymywana Marie. I kto mógł wpaść na tak okropny pomysł. Największym błędem Pera było to, że przez długi czas odrzucał ojca i narzeczonego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%