Hobby · 8 min czytania
Walentynki - odcinek 7
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Wszystko dobrze, jesteś już bezpieczna, zaniosę cię do siebie, zostaniesz ze mną. Przepraszam, że wtedy… że wtedy pozwoliłem, żeby… żeby cię to spotkało, to przeze mnie… - Przestań, proszę... – Marie prawie płakała – Ważne, że mnie stamtąd zabrałeś. Bałam się, że… że mogliby mnie zabić… - Ale teraz wszystko jest w porządku, nie pozwolę żeby cokolwiek ci zrobili. Kiedy po zaniesieniu Marie do sypialni, Per opatrzył jej rany co mimo jego starań sprawiło dziewczynie dużo bólu – poprosiła: - Zostań tu… boję się… - Spokojnie, zostanę przy tobie… Niepotrzebnie prosiłaś – odpowiedział po czym zaczął cicho śpiewać ulubione ballady Marie. Piosenki pomogły dziewczynie zasnąć choć jej sen nie był spokojny. W koszmarach nawiedzało ją to co przechodziła przez ostatnich kilka dni. - Obudź się, obudź się – powtarzał Per, za każdym razem kiedy widział, że Marie zaczyna się coś śnić lub kiedy jej wołanie wyrywało go ze snu. Za każdym razem budząc ją, delikatnie potrząsał jej ciałem. Tym razem nie musiał robić tego tak mocno jak po pierwszym gwałcie kiedy schroniła się u niego. - Co… Co się stało…? – pytała za każdym razem po otworzeniu oczu Marie. - Miałaś zły sen, kwiatuszku. Ale wszystko jest już dobrze – odpowiedział, tuląc ją delikatnie do siebie. To był pierwszy raz kiedy nazwał ją „kwiatuszkiem”. W tym momencie jednocześnie spojrzeli na siebie a Marie, jeszcze mocniej wtulając się w Pera szepnęła: - Kocham cię… To ciebie kocham tak naprawdę, nie Ulfa… - kiedy wypowiadała te słowa, z jej oczu płynęły łzy. - Ja ciebie też. Pokochałem cię od pierwszego wejrzenia, już kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz. Na początku sądziłem, że los się do mnie uśmiechnie, że będę miał u ciebie szanse ale… Pojawił się Ulf więc odpuściłem, skrywałem swoje prawdziwe uczucia do teraz – odpowiedział, nadal trzymając Marie w ramionach i powoli zaczynając lekko kołysać się z nią w przód i w tył. To co robił sprawiało, że dziewczyna uspokajała się, zasypiała. „Teraz już nikt ani nic nas nie rozdzieli…” – myślał, układając dziewczynę bardzo delikatnie w łóżku i kładąc się obok. Miał nadzieję, że reszta nocy minie spokojnie ale na wszelki wypadek wolał być obok. Zbliżały się Walentynki. Marie uczestniczyła normalnie w próbach a Per zastanawiał się jak wynagrodzić jej cały ten koszmar, który ostatnio przeszła. Wpadł na pomysł, że skończą wcześniej próbę, pójdą na spacer brzegiem fiordu a potem zjedzą razem kolację. Niestety Marie zemdlała w trakcie próby. Per zawiózł ją na pogotowie bardzo bojąc się o nią i o to, że plany mogą wziąć w łeb. Badania trwały kilka minut. Po tym czasie Marie została wyprowadzona przez pielęgniarkę z gabinetu. Była blada, chwiała się na nogach, w oczach miała łzy. - Co się dzieje, kotku? – spytał Per. Patrzył na Marie z coraz większym lękiem. Dziewczyna, nic nie mówiąc przytuliła się mocno do przyjaciela i głośniej załkała - Chodź, wrócimy do domu i tam powiesz mi o wszystkim – powiedział Per, prowadząc dziewczynę do samochodu. Idąc, zastanawiał się: „Co mogło się stać? Czy to z Marie coś jest nie tak? Co oni jej zrobili?!”. Natomiast Marie myślała: „To już koniec. Kiedy się o wszystkim dowie – wyrzuci mnie…”. Kiedy weszli do domu – Marie podała Perowi kartkę z wynikiem badań i bez słowa skierowała się w stronę pokoju gościnnego, w którym zostały jej rzeczy. Tymczasem Per spojrzał na wyniki… „Ciąża bliźniacza, ósmy tydzień” – przeczytał. W pierwszej chwili rozzłościł się. „To sprawka któregoś z nich…” – skojarzył fakty. Potem złość zmieniła się w radość. Tymczasem Marie wyszła z pokoju ze spakowaną torbą i skierowała się do wyjścia. Per usłyszał jej kroki i pobiegł za nią. - Co ty robisz? Zostaw tą torbę – powiedział.