Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 5 min czytania

walka dobra ze złem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WALKA DOBRA ZE ZŁEM, CZYLI DZIECI I RODZICE.

W każdym bądź razie światło było włączone. Przecierałem oczka, i każdy przedmiot na biurku przestawiałem dziesięć razy, w coraz to lepsze miejsce. Radio brzęczało, no i nie tylko ono. Wiecznie grająca płyta, domowe Radio Maryja. Zakurzony głos, bojowa postawa. Szykuj się! Czas porozmawiać. Zaskakujące jest, że zawsze, kiedy chcą przeprowadzić platoński dialog klasyczny, dziwnym trafem wychodzi im, wręcz Wielka Improwizacja. Gniewni, pochmurni i o ironio, zawsze pragnący naszego dobra. Kto to jest? Brawo! Mama i Tata! Biedactwa. Relikty, tetrycy, eksponaty. Ktoś z tyłu podpowiada: po prostu rodzice. Obcy ludzie? Nie! Przecież znam ich tyle lat! Dawni bogowie, teraz „tylko” ludzie. Wadliwi, często psujący się i do tego ciągle głodni – naszych sukcesów, ich pociech – rozpieszczonych bachorów zrobionych na wzór i podobieństwo. Przez boga stworzeni, przez boga zrodzeni, bogu oddani. A tu klęska. Reformacja młodzieńczego wieku: Marcin Luter – to ten z czerwonymi włosami i Bracia Polscy – ci, od tego filmu na „M”. Ciągła zabawa. Powtarzanie „dobrze”. Kiedy będzie dobrze, ale bez tego „dobrze”, co tak szarpie ich struny nerwowe, a tego, co tak dokładnie tłumi nasze sumienia – może tak spróbujemy? Głos podnosić? Zbrodnia. Milczeć? Tchórzostwo. No to, co? Słuchać i myśleć swoje? „Słuchaj, ucz się i módl się!” – jak mówił jakiś kapłan. Tak, tak to ci, co padają w kościele „plackiem” przed ołtarzem, ci sami, co noszą na piersiach modny krzyż zrobiony z ruin WTC. To ci sami, co nie piją! Rodzice zawsze chcą dobrze. Przynajmniej tak mówią, tylko, że czasem ich nie wychodzi. Gdy przestraszony, przylepiony obawą do ścian sunę powoli do pokoju, prześlizgując się koło drzwi dobieram się do „sprzętu” i wręcz rytualnie włączam przycisk „POWER”, odczuwam duszące, zaciskające się na moim gardle łapki przeznaczenia. Gdy siedząc już spokojnie, patrzę w śmiejący się do mnie szklany ekran, słyszę zbliżające się kroki. Czekam do ostatniej chwili. Drzwi się uchylają. Ciemna postać przechyla się i nurkuje do pokoju. Wściekam się! To tylko siostra, czy jakieś inne stworzenie domowe. Myślę: „co by było gdyby” to byli oni. A gdy ona jest ze mną. Chude palce wsuwają się pomiędzy konary mych włosów, lekko napinające się mięśnie drżą podniecająco, oczy zdradzają zadowolenie, a zagryzając dolną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
walka dobra ze złem — czytnik · opowiadania