Komedia · 3 min czytania
Walka o miejsca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kocham autobusy. Nic innego nie dostarcza mi tak wielkiej rozrywki i jednocześnie nie rozszarpuje mi nerwów na strzępy, jak powrót do domu po całym dniu ciężkiego myślenia w szkole. W dodatku za każdym razem wygląda to tak samo!
*
Idę właśnie na pętle, skąd odjeżdża mój autobus i pierwsze, co widzę to przystanek zawalony ludźmi. Dzieciaki, młodzież, dorośli, osoby starsze… Właśnie. Osoby starsze, żeby nie powiedzieć stare baby, które zawalają każdą wolną przestrzeń w autobusie siatami pełnymi najróżniejszych wiktuałów. Tak właśnie jest i tym razem. Miałam szczęście, bo już kilka minut po tym, jak doszłam na przystanek, nasz autobus zaczął kierować się w naszą stronę. W stronę Tłumu. Przez duże T. I wtedy dopiero się zaczęło! Obliczyłam mniej więcej odległość parkowania autobusu z zamiarem wkroczenia do niego przez środkowe drzwi. Pech chciał, że pomyliłam się o kilka centymetrów, a wtedy… baby natychmiast wykorzystały moją głupotę i w te pędy rzuciły się do wejścia! A jak przy tym sapały, ile energii wkładały w rozpychanie się łokciami, siatami i w ogóle całym ciałem! Jak trzeba to są schorowane, obolałe, w kościach im strzela i trzeba im ustępować miejsca, bo są starsze, a starszym się ustępuje. A tu proszę! Czego się nie robi, aby siedzieć w…