Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

thriller · 10 min czytania

Walka Wieczoru

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nazywam się Sru... i jestem narkomanem. - Część Sru- odpowiedziała grupa chórem. Wstąpienie do grona anonimowych narkomanów nigdy nie było rzeczą prostą podobnie jak walka bokserska, szczególnie dla bokserów. Gala boksu zawodowego cieszyła się duża popularnością. Zrzeszała mnóstwo kibiców i na widowni i przed telewizorami. Raz na jakis czas trfaiała się prełka taka jak dzisiejsza walka. Mieli stanąc naprzeciwko siebie David ,, Boski Ryj” Samson i Edward ,, Grzeczny” Chamski. Dwóch swietnych bokserów aspirujących do tytułu mistrza. Dwóch zupełnie róznych bokserów. David Samson zawdzieczał swój przydomek swojej twarzy. Nie wygladał zupełnie na boksera, przypominał raczej modela badź bohatera jakiejś telenoweli. Bardzo dbał o swój wygląd i nigdy nie pozwoliłby sobie wyjść na ring ze złym uczesaniem swojej bujnej blond grzywy. Zawsze był swietnie przygotowany do walki. Przed kązdym pojedynkiem przeisadywał godziny w gabinecie kosmetycznym robiąc sobie pedicure, manicure, maseczki na twarz. Używał też najdroższych perfum. Złośliwcy uważali, że bardziej skupiał się na swoim wyglądzie niż na walce. Kiedyś któryś z jego przeciwników krzyknął, że obije mu ten ,,boski ryj”. I tak już zostało. Co prawda nikomu nie udało się dotąd obić mu buźki ale dotąd trafiał na ewidetnie słabszych przeciwników. Dziś czekała go konfrontacja ze straszliwym ,,Grzecznym”. Edward Chamski z kolei zawdzieczał swój przydomek bardzo spokojnemu zachowaniu. Zawsze opanowany i ważący słowa podczas konferencji prasowych i wywiadów tak aby przypadkiem w niczym nie urazić swojego rywala. Było to nietypowe zachowanie gdyż we wspólczesnym boksie zawodnicy zreguły wychwalali na każdym kroku siebie, swoje dokonania i to czego to oni nie zrobią ze swoim przeciwnikiem. Chamski natomiast wchodził na ring robił swoje i z niego schodził, nie troszcząc się za bardzo o kontakty z mediami czy tworzenie własnego wizerunku. Obaj bokserzy w ringu byli jak dotąd niepokonani. Obaj też mieli zwyczaj wchodzić na ring za kązdym razem inaczej. Za każdym razem wchodzili przy innej muzyce i scenografi, dlatego publiczność też zawsze byla ciekawa jak będzie wyglądać wejście. Chamski wszedł obwieszony złotymi łancuchami, z czapeczka skatowską na głowie i otoczony przez tańczące cheerleaderki w rytm przeboju rapera Mnożnika. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem, gdyż Mnożnik miał zarymować na żywo kawałek napisany specjalnie na ta walke a zarapował zupelnie inny. A brzmiał on tak: Jestem Mnożnik a wy to już wiecie Wy macie chajs i mi go dajecie ja mnoże rymy niesłychanie mądrze sprawcie to sami, dobrze kupujcie moje płyty bo są zajebiste nie ma lepszych, ja wam to mówie a ja się znam bo jestem Mnożnik i robie kawałki bardzo dobre a inni się nie znaja bo ja się znam i mowie to dziś wam Jestem z biednej dzielnicy więc dajcie mi kase a ja ja wydam na bryke i kurwy, o bajbe, bajbe takie jest życie rapera ej dziewczyno! Ja wiem, że mnie pragniesz ale nie dostaniesz bo jestem Mnożnik i mam swoich ludzi, Acha, Acha ale możesz kupic moją płyte Kiedy potem Chamski zwrócił się z pretensjami do Możnika, że ten wykonał inny kawałek od tego, który był w umowie ten stwierdził, że nie mógł przepuscic takiej okazji na autopromocje i zyski ze sprzedaży płyt przewyższa wielokrotnie kare, która będzie musiał zapłacic. Sru słuchał transmisji z walki przez radio, zawsze słuchał radia w drodze do domu. Spotkanie na terapii rozłościło go tylko, było nudne. Sru potrzebował bez przerwy jakiegoś żródła podniety. Dawały go na przykład narkotyki ale kiedy Sru nie ćpał szukał innych źródeł. Zaczepiła go pewna staruszka z prośba o kilka groszy. Wyjął sluchawki z uszu, żeby lepiej słyszeć. Uważnie z lustrował ja wzrokiem po czym uderzył ją z całej siły w krtań.Gdy staruszka charcząc upadła na ziemie kopnął ją w głowe. Starsza kobieta swoja bezradnoscia wobec jej sytuacji życiowej wzbudziła w nim litośc i wspólczucie więc zrobił to co zrobił bo kiedy Sru komus współczuł to go zabijał. Litował się nad nieszcześciem innych i chętnie pomagał im w biedzie usuwając ich i z tego świata. Nigdy nie troszczył się o zacieranie śladów czy usuwanie ciał. Nigdy nie był karany i jego dane nie figurowały w żadnej policyjnej kartotece. Nigdy nie było świadków a z ofiarami nic go nie łaczyło. Policja nigdy nie powiązała morderstw z jego osobą. Wszedł do mieszkania, rozsiadł się wygodnie na kanapie i właczył telewizor. Właśnie pokazywali wejście ,, Boskiego Ryja”. Samson nie mial takich sponsorów jak Chamski. Nie stać go było na zatrudnienie znanych zespołow aby zagrali na jego wejscie na żywo. Zbyt dużo pieniedzy pochłaniał na SPA, zabiegi kosmetyczne i ubrania. Musiał zacząc oszczędzać. Na jego węjscie zagrał więc znajomy organista z parafi Świętego Mieczysława. Samson wszedł na

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Walka Wieczoru — czytnik · opowiadania