Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 21 min czytania

Wały Chrobrego

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Poniedziałek, letni majowy dzień, który sprawia, że nikomu nie chce się siedzieć w szkole. Na niebie nie ma żadnej chmurki, przez co słońce bez przeszkód może ogrzewać nas swym ciepłem. Lekki wiaterek sprawia, że człowiek nie gotuje się w swoich ciuchach, tylko z przyjemnością chodzi po ulicach. W takie poranki, gdy człowiek się budzi, nigdy nie wie, co się dzieje i nic do niego nie dociera. Tak samo Ona. Leżała w łóżku. Promienie słońca padały jej na twarz, co zbudziło ją ostatecznie ze snu. Z rozleniwieniem przeciągnęła się i jeszcze zaspanym wzrokiem spojrzała na zegarek wiszący na przeciwległej ścianie. Znowu położyła się, żeby odpłynąć do świata snu, gdy nagle zerwała się i usiadła na łóżku. Jeszcze raz spojrzała na zegarek. -O kurwa! – Przeklęła pod nosem – znowu zaspałam. Zerwała się z łóżka. Zaczęła się szybko ubierać i latać po pokoju w celu znalezienia książek potrzebnych do szkoły. Ciuchy, które zakładała w biegu były czarne. Czarna bluzka z krótkim rękawkiem, czarna bielizna, czarne spodnie, czarny pasek. Książki były byle jak wrzucane do plecaka, który leżał na podłodze przy drzwiach pokoju. Pędem poleciała do łazienki, szybko umyła zęby i twarz, zrobiła ciemny makijaż. W kuchni nie zatrzymywała się długo. Wzięła butelkę wody mineralnej i poszła schować ją do plecaka. Zaczęła wciągać na nogi glany, gdy rozległ się głos komórki ukrytej w plecaku. Zaczęła szybko jej szukać i po chwili przyłożyła komórkę do ucha. -Słucham? -Co robisz? – Głos z drugiej strony słuchawki był pewny siebie. -Właśnie staram się za bardzo nie spóźnić do szkoły. -Chodź ze mną na miasto. Mi się nie chce iść. -Za dużo już opuściłam. Nie mogę więcej. Koniec roku, sama wiesz. -Nie przesadzaj. Jestem na Wałach Chrobrego. Czekam na ciebie. Cześć. Osoba dzwoniąca rozłączyła się. Schowała, więc komórkę i już spokojniej zaczęła ubierać buty.

-Myślałam, że już nie dojedziesz – głos Marty pełen był wyrzutu. -Ja też tak myślałam. Tramwaj się zaczął psuć. Coś dymiło i jakieś iskry leciały. -Ale dojechałaś i dobrze. -Dlaczego nie chciałaś iść do budy? -Sprawdzian dziś mamy, a ja nic się nie uczyłam. Nie chcę pały zarobić. -To, co robimy? Jest dopiero... – Spojrzała się na zegarek – 9:30. -A ile masz forsy? – Marta zapytała się szukając w plecaku portfela. Obie szukały portfeli przez kilka minut. W końcu z satysfakcją obie wyciągnęły je z głębi plecaków. Siedziały na głównych schodach mając widok na całe Wały. Dzięki temu nie obawiały się, że przegapią jakiegoś znajomego. -Ja mam 7 zł. – Powiedziała Marta wyciągając pieniądze na ręce. -A ja 6 zł i jakieś drobniaki. Starczy nam na piwo lub wino. -A może nalewkę? – Marta z nadzieją spojrzała na koleżankę. -Wiesz dobrze, że nalewek nie piję. Jak już to wino.

-Cześć dziewczyny! – Krzyknął dryblasty chłopak z głową w warkoczykach. -Siemka! – Powiedziała Marta i podając mu butelkę z winem zapytała – pijesz? -Pewnie. Jak dają to bierz... -Jak biją uciekaj! Skąd ja to znam! – Głos Marty zrobił się rozmarzony, ale szybko wróciła na ziemię widząc ile pije Damian. – Spokój mi tu! Starczy, nie mogę przecież rozpijać młodzieży. -Jesteście tacy dziecinni – odezwała się Ona siedząca z boku. -Daj spokój i też się napij. – Powiedziała Marta biorąc dużego łyka wina. Kolejka ruszyła. Dzień się powoli zaczynał i robiło się coraz cieplej. W głowach zaczęły im szumieć myśli, że za godzinę nie będzie już czym oddychać i trzeba będzie się kryć w cieniu.

-Co teraz robimy? – Głos Damiana przerwał panującą ciszę. Leżeli na skrawku trawy przy pomniku „Centaura i Goliata”. Plecaki, w których były niepotrzebne w tej chwili książki, służyły im za poduszki. Wino ich rozleniwiło. Była dopiero 10:30, a im nie chciało się już nic robić. -Chwila moment. Nie chce mi się na razie myśleć – Marta z pewnym wysiłkiem odpowiedziała na pytanie. -Co tak leżycie jak zdechlaki!!! – Z oddali usłyszeli głos. -Kogo niesie? Damian z wysiłkiem podniósł głowę i rozejrzał się. -Sadysta nadchodzi. -On? Znowu. Mam już go dość. – Mówiąc to Marta nakryła głowę rękami. -Jak leci? Macie coś? – Sadysta niezrażony chłodnymi spojrzeniami dziewczyn przysiadł się obok nich. -Za późno. Już się skończyło. Było przyjść pół godziny wcześniej – filozoficznie zauważył Damian. -Nawet bym nie wstał o tak pogańskiej porze. Dziś musiałem wstać, bo matka pytała czy do szkoły się nie wybieram. Naprawdę nic nie macie? – Z nadzieją w głosie zapytał się Sadysta. -Niestety nic a nic. Ale może potem coś będzie jak przyjdzie więcej ludzi i uzbiera się forsę. -Ale my mamy forsę. – Marta wysiłkiem woli podniosła się do pozycji siedzącej – tylko nie chce się nam już pić. Widzicie, w jakim jest ona stanie. -Żyjesz? -Nie, umarłam jak zaczęliście gadać – odezwał się poirytowany głos.

-To prawda, że Axe jest z Kingą? -Tak, chyba już od dwóch dni. – Marta jako jedyna raczyła odpowiedzieć. Wszyscy znowu byli rozłożeni na ziemi. Nikomu nic nie chciało się mówić. Nawet chłopacy zawsze chętni do wygłupów byli jacyś cisi. -Ciekawe ile ze sobą wytrzymają. Przecież to dziwka. -Jak pobędzie z nią kilka dni to sam się przekona. Przecież to tylko po to z nią jest, bo od dawna nie miał gdzie kija włożyć – Marta ze spokojem oddawała się swojej pasji obgadywania znajomych. -Dziewczyny nie macie, o czym już gadać? Przestańcie plotkować – Sadysta z oburzeniem rzucił w nie trawą. -A co, nie chcesz wiedzieć, co się dzieje? To zwykła wymiana informacji. -Nie, to najzwyklejsze obgadywanie. A wiedzieć to każdy wie o wszystkim – Sadysta próbował przekonać dziewczyny o swojej racji. -W takim razie wiesz, że Frodo znowu zeszła się z Piotrkiem, a jednocześnie kręci z jego kolegą. -Żartujesz? Kto chciał chodzić z taką małą dziwką. – Do rozmowy wtrąciła się Marta. -Jeszcze się jej nowy chłopak dowie wszystkiego i będzie ubaw. Ale z drugiej strony ciekawe czy jest tak dobra w łóżku jak mówią – Sadysta mówiąc to usiadł i zapatrzył się przed siebie. -Sam zacząłeś teraz obgadywać ludzi. -Wiecie co? Z wami nie można się dogadać. Macie jakąś forsę? – Sadysta przeszedł do przyziemnych spraw. -Mamy trochę grosza, ale na później. Jakoś trzeba cały dzień przeżyć – Marta dzielnie broniła informacji o swoim stanie majątkowym. -Ja mam 3 złote. Może by się na wino uzbierało – odezwał się Damian z tyłu. -Ja mam chyba 5, ale muszę fajki kupić, bo mi się skończyły – zamyślił się Sadysta i zaczął szukać pieniędzy po kieszeniach. -Ja mogę dorzucić złotówkę. Będzie na wino. Idziemy? -To szanowna wycieczko zbieramy się do wyjazdu – Sadysta mówił podnosząc się z miejsca.

-Kto wchodzi i kupuje? -A, kto ma dowód przy sobie? – Damian spojrzał się po dziewczynach. -Na mnie nie patrz. Ja nawet legitki przy sobie nie noszę – od razu powiedziała Marta robiąc kilka kroków w tył. -Dobra ja mogę spróbować. Ale mam tylko legitkę, więc nie jestem pewna czy mi sprzeda. -Wierzymy w Ciebie. Jak się nie uda to będziesz musiała sama szukać kogoś, kto nam kupi wino.

-Udało się? – Damian prawie z krzykiem zapytał się. -Tak, ale chodźmy. Babka się jakoś dziwnie na mnie patrzyła. Chyba z 5 min oglądała mi legitymację i liczyła lata. -A gdzie pijemy? Jest późno i może być już sporo wiary na Wałach. -Racja. Trzeba coś wymyślić, bo nam wszystko wypiją – powiedział Sadysta i zamyślił się. – Może w parku? -Nie, za dużo ludzi tam chodzi – ostudziła jego zapał Marta. -Pod kopułą? – Podsunął Damian. -Śmierdzi! – Krzyknęła pozostała trójka. -Na dole przy fontannie w krzakach? -Może się udać, chyba, że ludzi nie będzie na Wałach to tam jakoś szybko wypijemy – Sadysta szybko mówił, aby nikt mu nie przerwał.

-Ja mam już dość. Wracam do domu. -No coś ty, nie będziesz chyba wracać w tym stanie? – Głos Marty wyrażał zmartwienie. -Dobra to chodź coś zjemy a potem się zastanowię. -Ej męskie szowinistyczne świnie! My idziemy coś zjeść! – Marta krzyknęła do chłopaków siedzących pod pomnikiem. -Zgoda zołzy – Odkrzyknęli i zatopili się w rozmowie.

-Która jest? -13, a co? Chcesz wracać do domu? – Marta zapytała się cicho. -Nie wiem. Jakoś słabo się czuję. Więcej tyle nie piję. Pamiętaj o tym i pilnuj mnie. -Ale nie masz ochoty wymiotować? – Marta lekko zaniepokojonym głosem zapytała się jej. -Nie, raczej nie. Lepiej może coś zjem. Na co nam starczy? -Na surówkę. Chyba, że chcesz coś do picia. -Nie, wystarczy surówka. Z sosem. Najlepiej łagodnym. -Zgoda, idę zamówić a ty mi siedź tutaj – powiedziała Marta wstając od stolika.

-I co myślisz o Sadyście? – Marta bawiąc się widelcem zadała pytanie. -A, co mam o nim myśleć? -Fajny jest, no nie? -Nie, raczej nie. -Myślisz, że zwróci na mnie uwagę? – Z nadzieją zapytała się Marta. -Jak się odpowiednio zakręcisz to tak. Na każdą zwraca uwagę, która jest w pobliżu. -To, dlaczego Ciebie tak nie lubi? – Przez pytanie Marty przebijała ciekawość. -Stare dzieje. Nie ważne już. Po prostu się za bardzo nie lubimy. -Byłaś z nim? -Nieważne. A słyszałaś, że Damian jest z Gabi? -Żartujesz? Przecież ona jest starsza od niego o 3 lata?! – Marta była szczerze oburzona. Siedziały we dwie przy oknie w knajpie, która była najbliżej wałów i była najtańsza, czyli w Mak Kwaku. Na dworze było strasznie gorąco i wszyscy ludzie w lokalu cieszyli się z włączonych wiatraków. Dziewczyny żywo rozprawiały na temat tego, kto z kim jest, kto z kim zerwał i jakie są najbliższe imprezy. Siedziały tak prawie 30 min, ale Marta zauważyła późną godzinę. -Idziemy? Pewnie zaczęli się o nas martwić – Marta zaczęła szukać komórki, żeby sprawdzić czy nic do niej nie przyszło. -Możemy, już lepiej się czuję. Wstały od stolika. Marta zarzuciła swoją kostkę na ramię i poprawiła spódniczkę, która jej się przekręciła. Jej koleżanka natomiast sprawdziła czy ma glany dobrze zawiązane i wstając również poprawiła spódniczkę. Zarzucając kostkę na ramię poprawiała łańcuszek na szyi, który kupiła sobie dzień wcześniej za 3 zł. Szybko spojrzała się na dół w celu oceny swojego wyglądu i ułożenia bluzki z dużym dekoltem, po czym skierowała się do wyjścia. Za nią podążyła Marta.

-Co tak długo was nie było? Zaczęliśmy się martwić – z niezbyt udawaną troską powiedział Sadysta. -Ty znasz takie pojęcie jak zmartwienie? Uważaj, bo zmarszczki sobie porobisz. Dostała kuksańca w bok od Marty. Spojrzała się na nią. -Co? -Daj

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wały Chrobrego — czytnik · opowiadania