Psychologia · 3 min czytania
Wariaci...?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nakarmić psa, wydoić krowę, sprzątnąć w oborze i obejściu. Zrobione. I dobrze, bo ile można czekać na chwilę odpoczynku? Teraz telewizor, kapcie, kawa i wszystko, wszystko inne, co nie wiąże się z pracą. Bo praca ogranicza. A artysta nie może być ograniczany, musi tworzyć i myśleć i rozważać możliwości. To jest rozwój, to wyzwanie. A ta praca tak uparcie. Tak codziennie. Jak ta rutyna, jak szary dzień, bez słońca i może być nawet bez deszczu, ale jakoś tak szaro i smętnie i pusto.
No nic, nieważne, nie da się zmienić. Trzeba pracować. Praca daje jajka i mleko i sąsiadka z domu o 7 oknach kupi coś czasem nawet i na chleb jakiś drobiazg przyniesie i pogada chwilę. Dobrze, że pogada. Brat nie chce, on nie lubi i się nie odzywa, chyba, że bardzo czegoś chce, wtedy powie zdanie, dwa czasem. A ta z domu, co ma jedne drzwi i piętro to parę zdań czasem. Ale szybko. Bo ona taka nerwowa, taka jakaś jakby chciała szybciej oddychać i więcej zadyszana się robi i jakby się spieszyła. Mówi, że mąż nie lubi, nie wiadomo czy jej czy sąsiadów. Ale nie lubi. Ale ją można lubić, bo czasem artysta lubi popatrzeć, a ona taka ładna i czasem ma na twarzy jak nasza łaciata pod okiem, tylko jaśniejsze, albo bardziej kolorowe. Bardzo to artystyczne. Mogłaby się tylko poruszać z gracją, bo gracja sprawia, że kobieta naprawdę fajne ciepło wywołuje. A ona taka jakaś nie taka. Się martwi tylko. A kiedy jej…