Romans · 11 min czytania
Wariacje
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Dziś Angeline też wspominała o księciu. Ona nie potrafi myśleć o nikim innym, ciągle książę i książę…kim on jest i gdzie jest? Steve…chłopak, którego niedawno poznałam przez zupełny przypadek. Długie włosy, zielone oczy. Mógłby być księciem, ale moim…Zakochałam się? Nie, bzdura! To tylko zauroczenie. Kolejne…Ale zauroczenia szybko mijają, w końcu okaże się że jest jakimś nudziarzem, napaleńcem, albo głąbem. Do takich mam szczęście. W każdym razie nie będziemy do siebie pasowali. Właściwie to kto powiedział, że teraz pasujemy? Raptem rozmawialiśmy kilka razy i co z tego, że on maluje!? Nie zakochałaś się prawda? Matko, Lili to tylko chemia, zauroczenie, które już za kilka dni ci przejdzie! Tak, racja. Ale jest naprawdę przystojny.” - Steve? Kim do cholery jest Steve?- powiedziałem do siebie. To już kolejny raz , kiedy siedziałem w łazience czytając dziennik mojej siostry. Wpis był z wczoraj, a więc byłem na bieżąco. Oczywiście wiem, że nie powinienem brać jej dziennika, a tym bardziej go czytać. Ale cóż… jestem jej bratem i martwię się. Chcę wiedzieć co dzieje się w duszy mojej kochanej siostrzyczki, chcę znać jej myśli, których mi nie mówi. Powinna. Jestem jej bratem, bliźniakiem. Powinna mi mówić. Z dołu dobiegło do mnie skrzypnięcie klucza w zamku. Lili, przebiegło mi przez myśl. W jednej chwili wstałem i wybiegłem z łazienki. Pokój mojej siostry był na końcu korytarza, tuż obok mojego. Wpadłem tam z rozmachem otwierając drzwi i rzuciłem się w stronę biurka, a dokładniej mówiąc, w stronę otwartej szuflady. Nie zamknąłem jej? Byłem zdziwiony. Ledwie odłożyłem dziennik na miejsce, kiedy w drzwiach stanęła Lili. - Co tu robisz?- usłyszałem jej głos tuż za sobą. - A nic…chciałem pożyczyć…długopis- palnąłem. - Długopis? Nie masz swojego? - Wolę twój. Przez chwilę dziwnie na mnie popatrzyła, a potem podeszła do biurka i ze stojącego tam kubka wyjęła niebieski długopis. - Może być?- zapytała podając mi go. - Jak najbardziej.
Było gorąco. Chwilę dłużej bym się pozastanawiał, a przyłapała by mnie z dziennikiem w ręku. Muszę bardziej uważać. - Ale kim, u diabła jest Steve?- powtórzyłem siadając na swoim łóżku- Zauroczenie…kurwa!- ze złością walnąłem pięścią w ścianę. Zabolało. Może rzeczywiście za kilka dni jej przejdzie…skoro to kolejne, to nie ma się czym martwić. Tak, na pewno. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła dwudziesta. Rodzice wyjechali do znajomych na kilka dni, czyli będziemy sami. Fajnie. Nie zdarza się to za często, więc trzeba jakoś wykorzystać chwile swobody. - Lili- odezwałem się wchodząc do jej pokoju- Co powiesz na całonocny seans filmowy? Obejrzymy wszystkie horrory jakie są w domu, a potem będziemy się bać…uuuuuuuuuuu! - Dobra, tylko najpierw musimy przygotować coś do jedzenia. Nie lubię się bać z pustym żołądkiem- uśmiechnęła się- Czy w zamrażarce są jeszcze te trzy pizze, które kupiliśmy w zeszłym tygodniu? - Powinny być. Raczej nikt ich nie jadł. - A więc zapraszam do kuchni panie Moore. Dziś podajemy naszą specjalność, odgrzewaną w piekarniku pizzę hawajską. Trzy razy.
- Mmmm jak pięknie pachnie- Lili siedziała w kucki przed kuchenką- Wiesz co, pilnuj ich, a ja szybko skoczę pod prysznic. Prysznic, pomyślałem, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Uwielbiałem to słowo, zwłaszcza wypowiadane przez moją siostrę, zawsze przywodziło mi na myśl jej gładkie, mokre ciało. Od dłuższego czasu moim rytuałem było podkradanie się pod drzwi łazienki, kiedy była tam Lili i obserwowanie jak się kąpie. Oczywiście zamykała drzwi na zamek, ale ja wiedziałem jak go otworzyć. Ustawiłem czas w kuchence aby automatycznie wyłączyła piekarnik i cichutko poszedłem pod drzwi łazienki. Po odgłosie lecącej z kranu wody wywnioskowałem, że Lil już się myje. Bez problemu otworzyłem zamek i zajrzałem. - O tak – szepnąłem widząc jej sylwetkę pod prysznicem. Niestety szyba kabiny nie była idealnie przezroczysta i mogłem zobaczyć tylko zarys jej ciała, ale mi to wystarczało. W końcu od czego ma się wyobraźnię? Przyglądałem się jak myje włosy, a potem namydla całe ciało i opłukuje wodą. - Lili- powiedziałem cicho- Jak dużo bym dał żeby móc być tam z tobą… Dotknąłem podbrzusza. Było przyjemnie. Nie, nie będę tego robił gapiąc się na własną siostrę, pomyślałem, jednak wystarczyło jedno spojrzenie w stronę prysznica, a moja ręka sama odnalazła to miejsce. Wciąż klęcząc oparłem głowę o ścianę, nie przestawałem się dotykać, co raz szybciej i intensywniej. Powoli ogarniało mnie uczucie zbliżającej się rozkoszy. Świat przestał istnieć, byłem tylko ja, Lili i orgazm. - Julian to ty?- jej głos był jak wiadro zimnej wody. Pospiesznie zamknąłem drzwi od łazienki i bezgłośnie przekręciłem zamek. - Chciałem ci powiedzieć…że pizze są już prawie gotowe- wydusiłem z siebie. - Aha, dobrze, za chwilkę zejdę. - W porządku- odpowiedziałem. Ale nie było w porządku, miałem problem i potrzebowałem jak najszybciej się go pozbyć. Łazienka na dole, przeleciało mi przez myśl. Skulony dotarłem na miejsce i usiadłszy na klapie od sedesu dokończyłem. Nie było już tak miło jak wcześniej, ale musiałem się rozładować. - To był mój pierwszy raz z tobą Lili- powiedziałem do siebie- Chyba oszalałem…Tak, na pewno oszalałem. Ryknąłem śmiechem.
- Wszy