Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Wariatka.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na podłodze rozbity dzban. Okno uchylone. Firanka powiewa na wietrze. Drzwi szeroko otwarte. W drzwiach: but. Do pomieszczenia wchodzi kobieta- ok.30 lat. Pochyla się nad butem i nakłada go na swoją nogę. Pasuje. Idzie po szkle. Siada na drewnianym krześle. Wiatr rozwiewa jej włosy. Rozpoczyna się monolog kobiety.

KOBIETA: Tak bardzo chciałam (mówi obłąkanym wzrokiem wpatrując się w tańczącą na wietrze firankę)…Tak bardzo chciałam (spływa jej łza)…Tak bardzo chciałam ją mieć. Żyła ze mną, we mnie. Pamiętam jak swoją małą stópką kopała mój brzuch. Nie, to nie było kopanie. Głaskała. Tak, głaskała. Motyle w brzuchu…czymże są w porównaniu do dziecka? Czułam jak przewracało się o drobne kąty. Przewracało…nienawidzę czasu przeszłego. Pierwszy tydzień- strach, drugi tydzień-radość, trzeci tydzień-wiedziałam że to dar. A dzisiaj? Nie wiem już nic. Dano mi dar, aby okrutnie go wyrwać. Może to pułapka życia. Może… (kobieta wstaje, gwałtownie zrywa firankę…rzucą nią o ścianę ze złością ) może to kara za (uniesienie głosu) to że pokochałam!!! Widać nie można kochać. Miłość jest zła. Można akceptować, ale miłość jest grzechem.

Do nogi kobiety dociera piłka. Mała kolorowa z motylkami. Podnosi ją. Odwraca się ku drzwiom. W nich stoi mała dziewczyna uczesana w wysokiego kucyka. Ma na sobie różową koszulkę i żółte spodnie. Wygląda tak jasno przy ubranej na czarno kobiecie.

DZIEWCZYNKA: Przepraszam. Grałam z bratem w piłkę i przez przypadek wpadła do pani mieszkania. Czy mogłaby Pani nam ją zwrócić? KOBIETA: (patrzy zapłakanymi oczyma na piłkę to na dziewczynkę): A gdzie jest twój brat? DZIEWCZYNKA: Wystraszył się. (kobieta zmieszała się) KOBIETA: Wystraszył? Czego? DZIEWCZYNKA: Pani słów. Miłość nie jest grzechem. Może mi pani podać piłkę. (kobieta wyciąga dłonie i bez słowa podaje dziewczynce piłkę, dziecko wychodzi)

Kobieta długo stoi w drzwiach, patrząc na boisko, które znajduje się przed jej domem. Wsłuchuje się w śmiech bawiących się dzieci. KOBIETA (szepcze): Boją się. Może moje dziecko też mnie się bało. Może jestem nasieniem zła. Czyżbym słyszała jej śmiech? Ona jest na boisku. Słyszę ją. (krzyczy) Słyszę!

Kobieta wybiega z domu. Biegnie w stronę boiska. Z szeroko otwartymi oczyma, z nadzieją w oczach zatrzymuje każdą dziewczynkę. Chwyta je dłońmi za ramiona. Następnie odpycha ze złością. KOBIETA: Ty! Nie, ty nie jesteś moją kruszynką. Tam. Tam na pewno jesteś. Nie, to też nie ty. Wiem że tu jesteś. Kruszynko. Stój. Przyjdź. Kruszynko. (kobieta zauważa kobietę idącą z wózkiem, z którego wyłania się mała rączka dziecka). Jesteś! Zaraz będziesz z mamą. Nie bój się tej pani. Mamusia zaraz ciebie zabierze kruszynko (kobieta mówiąc to biegnie w stronę małego dziecko, przebiega przez ulicę, dopada celu, przestraszona matka dziecka odpycha kobietę) MATKA DZIECKA: Niech pani zostawi moje dziecko, bo wezwę policje! KOBIETA: (jakby nie słyszała ostrzeżenia) Moja Różyczka…wiedziałam że żyjesz. Dar…. MATKA DZIECKA: Pani jest chora! To jest chłopczyk. Mój chłopczyk! KOBIETA: Chłopczyk? (opuszcza rękę która trzymała wózek, dziecko zaczyna płakać, wokół zbierają się ludzie, kobieta powtarza) Chłopczyk? (kobieta odchodzi, ludzie rozstępują się, mówiąc z oburzeniem jeden do drugiego) LUDZIE: Niech ktoś zadzwoni po policje! Przecież to wariatka. LUDZIE II: To chyba do zakładu psychiatrycznego. LUDZIE: Nieważne. Nie można tak tego zostawić. (jednak zostawiają, jak to ludzie, po odejściu kobiety tłum się rozchodzi)

Kobieta przechodzi przez park. Mija staruszkę siedzącą na ławce. Ona jednak wyprzedza ją. Staje jej na drodze. Ubrana jest w siwy sweter i siwą spódnice. Na głowa siwa chustka, która zakrywa siwe włosy. STARUSZKA: Twa twarz bólem przyćmiona. Wróżka da nadzieje. Wróżka prawdę Ci powiem. KOBIETA: Wróżka?…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%