Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 28 min czytania

Warszawa 2048 - cz.1 "Adam"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jeśli jest już ktoś na tyle zainteresowany czytaniem tego tekstu i nasz język nie ma dla niego żadnych tajemnic, to proszę o opinię na temat pracy redaktora, czy jest on dobrym człowiekiem na dobre stanowisko, a także czy zna się na swoim fachu.

Tekst ma 6 stron A4 z zahaczeniem o 7.

Poniższy tekst jest fragmentem całej powieści, którą niebawem mam zamiar wydać własnym nakładem. I to tyle, jeśli idzie o marudzenie, i zapraszam do czytania.

=========WARSZAWA 2048=========

Przeskakiwał z dachu na dach, precyzyjnie odmierzając każdy krok, jaki został mu do odbicia. Na chwilę przed wyskokiem, drażniący prawe oko hologram zapalał się na czerwono, sygnalizując zbliżającą się krawędź oraz to, iż nastał najlepszy moment do oddania skoku. Dzięki założonemu na siebie ultrasuitowi był szpiegiem niemal idealnym. Niemal, bo jednak tym razem coś poszło nie tak. Został wykryty w momencie, gdy kradł zaszyfrowane dane z koncernu Mega Industries, będącego największą korporacją na świecie. To ona pociągała za najważniejsze sznurki w skorumpowanym świecie, gdzie polityk był tylko pionkiem na szachownicy. Pionkiem, który nic nie znaczył.

Jego czarny strój w świecie futurystycznych wynalazków i ubrań, zdawał się tworem niezwykłym, połączeniem wymyślnego kroju z prototypową technologią, pozwalającą być ninja prawie doskonałym. Ultrasuit był czymś absolutnie wyjątkowym, naszpikowanym elektroniką w takim stopniu, że to człowiek okazywał się dodatkiem do ubioru, a nie na odwrót. Jego każdy krok i ruch był precyzyjnie wyliczany przez mikrokomputery, a komunikaty, wyświetlane w ciasnej przestrzeni pomiędzy okiem a ciemną szybką hełmu, przekazywały mu dokładne polecenia. Wszystko robiły za niego komputery, tylko wdech i wydech pozostawał w gestii jego woli, reszta działa się poniekąd bez jej udziału.

Adam pamiętał jak wiele dni poświęcił na przyzwyczajenie się do tak niewygodnego sposobu odbioru informacji, nawet teraz nie do końca jeszcze przywykł do pojawiających się holograficznych wizji dosłownie znikąd. Jednak technologia opracowana przez Bractwo, nie pozostawiła miejsca na żadne błędy. Podczas pojawiania się przekazu, zmysły się wyostrzały, a on odnosił wrażenie, że staje się dwoma osobami w jednym ciele. Kolejny raz mikrokomputery odwalały za niego robotę. Nie musiał nawet zwracać szczególnej uwagi na to, co jest wyświetlane. Po wielogodzinnych treningach, nie tyle mógł korzystać z nowoczesnych procedur, które udostępniał mu strój, lecz niemalże stał się ich częścią. Powoli przestawał koncentrować się na obrazach, przekazywanych przez mikroprojektor, a zaczął je czuć całym sobą. W momencie pojawienia się informacji, rozkazu lub ostrzeżenia, on już o tym wiedział, przewidując ciąg dalszy. Technologia ta była niezwykle cennym sprzymierzeńcem w świecie nieustającej walki, gdzie człowiek przestał być człowiekiem a stał się narzędziem do pracy. Narzędziem, jakie w rękach korporacji nie znaczyło nic więcej niż marny materiał, który można łatwo zastąpić innym.

W świecie, w którym o władzę walczyło siedem największych firm, nie istniały żadne zasady. Ludzie dzielili się na tych, którzy mieli pieniądze i broń, i na tych, którzy byli bezimiennymi zjadaczami chleba. Żyli z dnia na dzień, tylko po to, by wykonywać niewolniczą pracę za marne wynagrodzenie. A wszystko to nastało z ich własnego przyzwolenia. Na samą myśl o tym Adamowi robiło się niedobrze.

Po kryzysie gospodarczym, który nastąpił w 2022 roku, zmieniło się dosłownie wszystko. Był jeszcze dzieckiem, kiedy ceny poszły w górę, jak wystrzelone z procy. Ludzie masowo tracili pracę, wylatywali na bruk i zapominali o swej tożsamości. Stawali się zwierzyną, której jedynym celem było przetrwanie. To wtedy powołano do życia jednostkę, jaka siała strach wśród ludzi. Sama nazwa - Czarna Policja, była mrożącym krew w żyłach symbolem jej bezdusznej aktywności. Była to organizacja działająca pod płaszczykiem prawa. Mogli robić co im się żywnie podobało, a odpowiadali jedynie przed samym prezydentem. To dzięki ich staraniom i terrorowi, którym się posługiwali, utrzymano względny porządek w kraju. Inne państwa podchwyciły pomysł natychmiast, tworząc własne odpowiedniki Czarnej Policji, ubrane w ciemny uniform, z hełmem na głowie, pacyfikowały setki ludzi, jacy na protestach wygłaszali swoje niezadowolenie. Wszystko chyliło się ku upadkowi, podążało w najgorszą stronę.

I to właśnie wtedy siedem największych korporacji, radząc potajemnie, zawiązało sojusz, dzięki któremu mieli rządzić światem. Plan był prosty. Pomóc ludziom i zakończyć definitywnie kryzys. Wszystko wróciło do względnej normy, jednak grupa obywateli, podżeganych przez wysłanników holdingów, którzy zwali siebie Głosicielami Prawdy, zaczęła domagać się większych praw dla korporacji w zamian za to, iż te pozwoliły im przetrwać. Domagali się dymisji wielu znaczących polityków, na ich miejsce wybierając tych, których wskazały koncerny. Świat zaczął się zmieniać i to w iście przerażającym tempie. Powolna ewolucja zamieniła się w rewolucję. Zmieniało się dosłownie wszystko. Od żywności, przez ubrania czy leki, na rzeczach codziennego użytku kończąc. Do roku 2042 sytuacja na świecie była jeszcze stabilna i pozornie bezpieczna. Jednak koncernom nie wystarczyła już dominacja nad światem i narzucanie swych cen. Chcieli dominacji absolutnej. Pragnęli rządzić wszystkim i wszystkimi, sprawować władzę nad innymi konsorcjami i to z tego powodu wybuchła wojna. Wewnętrzna wojna, która przerodziła się w otwarte starcia i masowe morderstwa. Zaczęło się niewinnie, od zwykłych obniżek cen, aby to produkty danego holdingu były na topie. Jednak to nie prowadziło do niczego więcej, jak do chwilowej przewagi. Szefowie kombinatów marzyli o realnym przywództwie. Doszło więc do opracowania pierwszych metod, które umożliwiały sabotaże i dezorganizacje w szeregach firmy. Jednak z tym problemem szybko sobie poradzono. Kolejnym krokiem było opłacenie pierwszych najemników do zabójstw ważnych osobistości i uzbrojenie ich w niespotykane dotąd technologie. Gdy tylko po świecie rozniosła się wieść o morderstwie szefa jednego ze stronnictw, inni wpływowi ludzie szybko odkryli, co się święci. Każdy zaczął się zbroić. Jasnym stało się, że koncerny dążą do wzajemnej eliminacji, choć nikt o tym głośno nie mówił, a media były w odpowiedni sposób zmotywowane do zachowania milczenia. Terror i pieniądze potrafiły zdziałać wiele.

Wszystko zaczęło się w 2043 roku. Wtedy nastąpiła kasacja pierwszej korporacji. Główna siedziba została zmieciona z powierzchni ziemi przez wybuch, zabierając przy tym życie tysiącom ludzi, a kohorta siepaczy uzbrojona po zęby dobiła tych, którzy przeżyli zamach. W świat poszła wieść o rozpoczęciu wojny między holdingami. Ludzie pragnęli się temu przeciwstawić. Chcieli zaprotestować i obalić rządzących. Lecz wówczas widocznym stało się, że zwykły człowiek już się nie liczył. Był nikim. Wyszło na jaw, że każde stanowisko, które coś znaczyło, obsadzono przez ludzi z korporacji. Najgorsze, że pozorny spokój i ustrój demokratyczny kraju okazał się zwykłą fasadą, za którą rzeczywistość skrywała swe prawdziwe oblicze. Rozpoczęły się nagonki i wyłapywania mniej zamożnych jednostek, by siłą wcielać ich do mas robotniczych, które tworzyły technologie destrukcji i ochrony przed nią. Świat zmienił się i to nieodwracalnie, a wszystko przez nadmierne ambicje kilku wpływowych ludzi. Jednak jest nadzieja dla świata. Organizacja, która powstała w 2046 roku, nazwała siebie Bractwem. Cel jaki sobie postawiła, to obalenie wszystkich spółek. Jedna już chyli się ku upadkowi, a dane które wykradłem z koncernu Mega Industries, mam nadzieje, że przyczynią się do jej końca. Świat musi zostać oczyszczony z tej zarazy. Ale nim się to stanie, muszę uciec. Jestem w Warszawie, w ekskluzywnej dzielnicy Stara Praga, z którą graniczy dzielnica robotnicza, oddzielona wielkim murem i działkami, za którymi stoją najemnicy. To właśnie tam upatruję szansę ucieczki, ale wiem także, iż od tego punktu korporacja przestanie się ze mną patyczkować.

- Zatrzymaj się! - rozległ się rozkaz z bojowego helikoptera. Pojawił się on nagle, tuż obok Adama, wbiegającego na krawędź wieżowca i odpalającego małe silniki odrzutowe, które wybiły go na kilka metrów w górę i na drugie tyle w dal, umożliwiając przeskoczenie nad ulicą. Zewsząd paliły się neony i reklamy obiecujące godne życie, w świecie, w którym będzie rządziła korporacja Mega Industries. Próbkę godnego życia szczęśliwcy mogli zaznać już teraz, ale za wielkim murem oddalonym o niecały kilometr zaczynała się szara rzeczywistość, w której nie było nikomu do śmiechu.

Gdy tylko przeleciał nad ulicą, hologram ukazał mu pozycję jaką ma przyjąć, by wyjść z upadku bez szwanku. Zastosował się do instrukcji natychmiast. Wykonał fikołek po dachu i zerwał się na nogi, po czym rzucił się w bok i przekoziołkował, by natychmiast wstać i schować się za zbiornikiem z wodą. Hologram ostrzegł go przed snajperem, który mierzył do niego z pokładu helikoptera. Udało mu się uniknąć kulki. Nawet gdyby oberwał, pole siłowe wokół uniformu dawało ochronę przed kilkunastoma takimi pociskami. Nie chciał jednak tracić cennych procentów z osłony pancerza, który nie odnawiał się tak szybko. Nie miał czasu na rozważanie. Po raz kolejny hologram ostrzegł go o niebezpieczeństwie. Czarna Policja, będąca w śmigłowcu, nie miała zamiaru z nim igrać i odbezpieczyła pierwszy pocisk elektromagnetyczny, przed którym nie dawało ochrony pole energetyczne wokół uniformu, ani nawet beczka z woda, za którą się chował. „A więc zdobyłem cenne dane, skoro są tak zdeterminowani, by je odzyskać” - pomyślał i rzucił się biegiem przed siebie, natomiast prawą rękę, w której pojawiły się małe energetyczne shirukeny, wyginając do tyłu. Trzema na raz gwałtownie cisnął w stronę helikoptera, mając nadzieję, że dolecą do strzelca i chociaż go ranią. Zbliżył się do krawędzi budynku i skoczył. Natychmiast zauważył, że do pościgu dołączyło kilkanaście androidów. Wspinały się po ścianach budynku z ogromną wprawą i szybkością. Zaczynało się robić gorąco. Jasnym stało się, że skacząc z dachu na dach nie ucieknie. Musiał zmienić taktykę.

- Zatrzymaj się i zidentyfikuj! - usłyszał po raz kolejny, lecz nie zamierzał zastosować się do polecenia. Zaimprowizował nowy plan działania. Wystarczyła jedna myśl, aby komputer połączony z jego neuronami, wychwycił zmianę. Natychmiast opracował inną trasę ucieczki, zgodną z oczekiwaniami Adama. Wybił się w powietrze, lecz nie dosięgnął dachu. Cisnął kolejnymi energetycznymi shirukenami w stronę szyby, tłukąc ją z brzękiem. W środku znajdowało się kilku zaskoczonych ludzi, których zdziwili się jeszcze bardziej widokiem zamaskowanego ninja. On tymczasem, po uprzednim chwyceniu za dwie rękojeści, znajdującymi się za jego plecami, i pociągnięciu ich, uwolnił dwa jelce. Natychmiast zacisnął mocniej palce na trzonie i z rękojeści wyskoczyło ostrze. Wpadł do mieszkania i przekoziołkował, po czym wstał i przebiegł obok zaskoczonych domowników, kopniakiem otwierając drzwi. Wybiegł na korytarz i skierował się w stronę windy, która znajdowała się kilka pięter niżej, wjeżdżając na górny poziom. Nie miał jednak czasu, by czekać. Użył shinobi-gatana, których ostrza utworzyły dziurę w drzwiach i zatrzymały się na stalowych linkach. Zupełnie nie zastanawiał się czy ktoś może być w środku. Teraz, kiedy posiadał tak ważne dane, nie liczyło się czy w windzie była matka z dzieckiem, czy nie. Liczyła się tylko ucieczka.

Po drugim uderzeniu z linki posypały się iskry i pękła ona ze świstem, a winda, popędziła w dół. Adam usłyszał za sobą odgłosy wyskakujących z pokoju androidów, robotów, mających na sobie powłokę przypominającą do złudzenia skórę człowieka. Zwykli ludzie nie byli w stanie ich rozpoznać, biorąc mylnie za członków swej rasy. Jednak oko Adama, naszpikowane niezwykle zaawansowaną technologią, natychmiast wyłapywało subtelne różnice. Nawet nie musiał próbować ich zidentyfikować, by wiedzieć, że to androidy. Nikt oprócz nich nie umiał wspinać się po budynkach. Spojrzał w ich kierunku i skoczył w szyb. Wiedział jednak, że gdzieś w połowie drogi, będzie musiał opuścić go, by eksplozja windy nie pozbawiła go życia. Opadał z ogromną prędkością, którą dodatkowo wzmagały buty z wbudowanymi silniczkami rakietowymi. W pewnym momencie przekręcił się w powietrzu, by opadać nogami w dół i aby te same silniki odrzutowe wytraciły jego prędkość. Gdy tylko osiągnął odpowiednią szybkość opadania, wbił miecze w ścianę i zaczął zsuwać się powoli, aż w końcu zatrzymał się całkowicie. W tej samej chwili winda kilkanaście pięter poniżej uderzyła o ziemię z hukiem, rozrzucając jej elementy na wszystkie strony. Jednak on znalazł się już na korytarzu, uprzednio wycinając sobie przejście. Hologram podał mu iż jest na osiemnastym piętrze i skierował go do najbliższego pokoju, skąd miał wyskoczyć na ulicę.

Kopnął drzwi, wyrywając je z zawiasów i wpadł do środka, zupełnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Pokój był pusty, choć nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Rzucił jeden ze swych mieczy w stronę okna, rozbił szybę i skoczył do przodu, wypadając na zewnątrz. Usłyszał krążący w pobliżu śmigłowiec, ale nie zawahał się. Gdyby był dla niego niebezpieczeństwem, zostałby ostrzeżony. Wyciągnął wolną rękę do dołu, w stronę opadającego shinobi-gatana, i uwolnił pole elektromagnetyczne, które przyciągnęło miecz ku niemu. Schwycił go w dłoń i od razu obydwa ramiona przyłożył do ciała, kierując broń ku górze, dzięki czemu jego prędkość opadania zwiększyła się.

Był już coraz bliżej ziemi, gdy rozłożył ręce na bok a pomiędzy nimi a bokami pojawiła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Warszawa 2048 - cz.1 "Adam" — czytnik · opowiadania