Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 1 godz. 39 min czytania

Warszawskie OPIUM 1/2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WARSZAWSKIE OPIUM

Sc. 1. Wn. PKP. Dzień. Ania i Jasiek wysiadają z pociągu. Ania to ładna, wysoka dziewczyna, z długimi kasztanowymi włosami o rudawym odcieniu. Jasiek jest od niej trochę niższy, ubrany jest w sportowe adidasy, czarne spodnie i sportową cienką kurtkę. Ania rozgląda się po peronach z entuzjazmem. Chłopak z obojętnym wyrazem twarzy, patrzy ciągle w jeden punkt. Ania Kurcze jakie to wszystko… Duże. Jasiek nie reaguje. Wyprzedza dziewczynę, wchodzi na ruchome schody. Ania z małą torbą noszoną na boku dobiega do niego. Stoi na schodach obok chłopaka blokując ludziom przejście. Jasiek spogląda tylko leniwie na biznesmena za Anią, który niecierpliwie przebiera nogami. Ania To szukamy jakichś autobusów, czy coś? Jasiek No. Ania Ej, będziemy jechać metrem, nie? Jasiek (złośliwie) Wiesz Anka, w końcu kiedyś musi być ten pierwszy raz. Ania (z przekąsem) Ha, ha, ha. Przechodzą przez korytarz z peronami i wchodzą na kolejne schody ruchome. Jasiek Stań za mną na schodach. Lewy pas ruchu zostaw Warszawiakom. Ania (stając posłusznie za Jaśkiem) Czemu? Jasiek nic nie mówi tylko wskazuje głową na prawie biegnących do góry po ruchomych schodach ludzi. Większość z nich ubrana jest na czarno lub szaro. Prawy pas ruchu przesuwa nieruchomych ludzi ku górze, lewym ludzie pchają się na siebie pędząc do wyjścia. Jasiek Temu.

Sc. 2. Ulica. Dzień. Ania idzie z otwartą mapą, pomiędzy blokami. Przy niej włóczy się Jasiek. Ania ogląda wysokie budynki z zaciekawieniem. Ania Dobra skręćmy tu. Dwójka przyjaciół skręca w ulicę ze starymi kamienicami. Przechodzą obok jednej z nich. Kamienica zupełnie się rozsypuje, z wybitych okien słychać krzyki małego dziecka. Przy wejściu do kamienicy, dwóch dresów pali papierosy. Jasiek stara się na nich nie patrzeć. Ania obserwuje wszystko zapamiętale. Jasiek (złośliwie) Może to tu. Ania zerka przez ramię na Jaśka mrużąc oczy. Ania (zmieniając temat) W ogóle poznajesz okolicę? Jasiek (z lekkim uśmiechem, zaciskając usta) Nie, mieszkałem w centrum. Ania Jakoś nigdy nie mówiłeś, że mieszkałeś z mamą w Warszawie? Jasiek Nie ma o czym. Ania Eh, taka rozmowa z tobą. Jasiek Matka dostała tu pracę, więc musieliśmy się tu przeprowadzić. Na szczęście nie na długo. Ania uśmiecha się promiennie do Jaśka. Jasiek (po pauzie) Nie wiem jak możesz wybierać TO COŚ. Ania uśmiecha się tajemniczo. I ogląda z zaciekawieniem ulicę. Ania Nie jest tak źle, nie przesadzaj. Jasiek kręci powoli głową. Ania zaciska usta. Jasiek Mam nadzieję, że w twoim przypadku nie będzie. ania Nie będzie. Zobaczysz, że świetnie sobie poradzę. Mijają kolejną kamienicę, z której wychodzi młoda, zaniedbana matka opierająca niemowlę na biodrze. Mierzy Anię wzrokiem od góry do dołu. Ania Dzień dobry. Kobieta na ten powitalny tekst prycha i mija naszych bohaterów. Kamienica z której wyszła matka jest równie zniszczona co inne, ale przyglądając się jej dokładniej, można zauważyć jej dawną świetność. Kwieciste reliefy okalają wejścia do kamienicy. Brudne stare okna są ozdobione klasycznym wzorem greckich świątyń. Linia kończąca dach jest doskonale profilowana. Pomiędzy oknami „płynie” w dół wbijająca się w mur latorośl. Zdarte drewniane drzwi ukazują geometryczne płaskorzeźby. Ania widząc to wszystko staje przed budynkiem olśniona. Ania Widzisz? W głowie dziewczyny pojawiają się nowe obrazy. W jej wyobraźni kamienica zmienia się powoli. Zaczynając od drzwi, które nagle staja się odrestaurowane i piękne. Cała kamienica jakby zmieniała się w lata swojej świetności, tylko latorośl pozostaje na swoim miejscu. Ania podziwia zmiany jakie się dokonały w kamienicy. Jasiek zniecierpliwiony chwyta ją za ramię. Jasiek No spoko, ale chodźmy już bo tu chyba nie jest zbyt bezpiecznie. Ania wyciąga telefon z torby. Jasiek Anka, chcesz stracić dziś życie? Ania nastawia funkcję aparatu w telefonie i robi jedno zdjęcie. Jasiek ostro ciągnie ją w kierunku sąsiedniej ulicy. Dresiarze wraz z matką, która do nich dołączyła patrzą za oddalającą się parą.

Sc. 3. Wn. Mieszkanie na Pradze. Dzień. Ania stoi zdenerwowana pod drzwiami. Jasiek Może nikogo nie ma. Ania (w zadumie) Hmm. Ania puka energicznie w drewniane porządne drzwi. Słychać z wnętrza głosy. Drzwi otwiera CZARNA, dwudziesto kilkuletnia szatynka. Włosy ma związane w kucyk. Jest trochę przysadzista. Tylko zerka na przybyłych, po czym zwraca się do dwóch dziewczyn ubierających buty w korytarzu. Jednej anemicznej, ledwo dostrzegalnej ciemniej blondynki, drugiej ubranej na czarno z kolczykami w uszach i wargach. Czarna No to dzięki, muszę zastanowić się jeszcze. Także będę jutro rano dzwonić. To miło było was poznać. Dziewczyny wymieniają się uściskami dłoni i wychodzą patrząc zawistnie na przybyłych. W mieszkaniu zostaje tylko Czarna, która dopiero teraz mierzy wzrokiem Anię i Jaśka. Czarna Przepraszam za zamieszanie. Wy w sprawie mieszkania? Ania Tak, cześć. Rozmawiałyśmy na gg. Jestem Ania… z Oświęcimia. Czarna A, to ty. Cześć! Wchodźcie. Ania To mój kolega, przewodnik. Jasiek (podając rękę) Jasiek. Czarna wita się z chłopakiem i wszyscy wchodzą do mieszkania. Ania rozgląda się łapczywie po przedpokoju z którego wychodzą wszystkie drzwi. Oboje z Jaśkiem rozbierają buty i wchodzą za Czarną do jednego z pokoi. Wnętrze pokoju jest pomalowane na niebiesko, widać, że był niedawno malowany. Czarna No, tak jak pisałam, to byłby nasz pokój. Jest tu mały balkon, dwa łóżka, a za tydzień rodzice dowiozą mi telewizor. A, no i Internet będzie za dwa tygodnie, bo ty byłaś chętna na opłacanie netu, tak? Ania No tak. Czarna No. Ja też chciałam kupić laptopa, ale w końcu brat mi przywiezie ze Stanów. Także na razie twój będzie podłączony, ale od razu zrobię łącze na dwa kompy. Ania To już na pewno będę mogła tu mieszkać? Czarna Tak. Wiesz tamte to tylko tak na wszelki wypadek, jakbyś zrezygnowała, albo coś. Ale wyglądasz spoko, poznałam cię już w necie, także możesz się za tydzień wprowadzać. A widziałaś tę anorektyczkę co była przed tobą? Przecież ona się do szpitala nadaje. A ta druga, to jakby mój tata ją zobaczył, że mam taką współlokatorkę to by mi kazał wynająć mieszkanie i do domu wracać. Było jeszcze kilka ale… Czarna kręci głową niezadowolona. Ania No to super. A trzecia współlokatorka? Czarna Trzecia też spoko. Kończy studia na SGGW na podobnym kierunku. Taka zwykła laska. Macie może papierosa? Ania Nie. Czarna No trudno. To obejrzyj sobie resztę mieszkania jak chcesz i podpiszemy umowę. Sama rozumiesz, rodzice mi kazali się zabezpieczyć umową, w razie różnych sytuacji. Ale to taka zwykła umowa. Ania (rozglądając się) No dobra, to podpiszmy. Będę miała dwa lata na oglądanie reszty. Jasiek prawie niezauważalnie krzywi się na te słowa.

Sc. 3. Pl. Budynki przy ulicy. Dzień. Ania Przegląda na stojąco mapę. Jasiek rozgląda się dookoła. Ania zaczepia kobietę przechodzącą w pośpiechu przez ulicę. Ania Przepraszam! Przepraszam, czy nie wie Pani, gdzie tutaj gdzieś jest szkoła reklamy? Przechodzień Nie. Tu jest jakaś szkoła? Ania No tak gdzieś tu. No nic, tak czy siak dziękuję. Kobieta odchodzi pośpiesznie. Ania Kurcze nie pamiętam numeru. Ale na stronie internetowej pisali, że to ten przystanek. Jasiek Było napisane, Anka. Ania (rozglądając się) Nie wiem. Nic tu nie ma! Jasiek Wpłaciłaś im już jakąś zaliczkę? Ania No raczej. Za tydzień zaczynam. Jasiek O ile ta szkoła naprawdę istnieje. Ania (zaniepokojona) Kurcze. Nie no musi istnieć! Jasiek Taa… Ania Fryzjer, poczta, kuśnierz. Ej, tam jest jakaś tabliczka. Widzisz co tam pisze? Jasiek (mówiąc sylabami) Anka, JEST NAPISANE. Ania rusza biegiem w kierunku tabliczki. Jasiek idzie za nią szybkim krokiem. Staje pod małym banerem z napisem „Warszawska Szkoła Reklamy”. Budynek nie jest atrakcyjny. Szkoła znajduje się na pierwszym piętrze. Na parterze znajdują się liczne usługi zupełnie ze sobą niepowiązane. Reklamują się starymi tabliczkami z ręcznie wypisanymi nazwami, co wygląda odpychająco. Ania (z uśmiechem) Noo… to teraz wiem czemu na stronie nie było zdjęć szkoły. Jasiek Zawsze możesz się jeszcze wycofać. Ania Żartujesz? Jasiek No tak, racja, podpisałaś już cyrograf z diabłem. Ania śmieje się, jednak Jasiek jest ciągle poważny. Jasiek Dobra Anka, Ja spadam. Spotkamy się w pociągu. Ania No co ty? Nie pójdziesz ze mną zobaczyć szkoły? Jasiek Miałem Ci tylko pomóc ją znaleźć, nie? Poza tym muszę cos załatwić na mieście. To cześć. Jasiek odchodzi szybkim krokiem. Ania Jasiek! Ania zostaje sama pod szkołą i patrzy za oddalającym się Jaśkiem. Sc. 4. Wn. Mieszkanie Czarnej. Dzień. W niebieskim pokoju, na komodzie dzwoni budzik w telefonie. Ania obraca się na boki i próbuje zaspana wyłączyć telefon bez patrzenia na niego. Czarna przewraca się w swoim łóżku i jęczy niezadowolona. Ania w końcu siada na łóżku i sięga po telefon. Ania Wiem, wiem. Ania wyłącza dzwonek. Sprawdza godzinę w telefonie. Odkłada aparat i rzuca się z powrotem na łóżko. Mija kilka sekund i wstaje energicznie. Wychodzi z pokoju. Sc. 5. Pl. Dworzec Wschodni. Dzień. Zaspana Ania powoli przechodzi przez korytarz dworca zachodniego z torbą przewieszoną przez ramię. Na jednej ze ścian na zegarze wybija godzina 7 rano. Ania robi wielkie oczy i zaczyna biec. Przebiega przez podziemne korytarze, w których już rozstawili się sprzedawcy wszystkiego co popadnie. Ania wybiega przed dworzec, gdzie znajduje się zajezdnia autobusowa z kilkoma przystankami. Jeden z autobusów (nr 136) właśnie rusza. Ania macha z oddali rękami, żeby zwrócić uwagę kierowcy. Biegnie w kierunku coraz bardziej oddalającego się autobusu wymachując rękami. Zatrzymuje się zdyszana i zrezygnowana. Patrzy za autobusem i spuszcza wyciągniętą rękę. Autobus powoli zatrzymuje się. Ania uradowana biegnie w jego kierunku jak najszybciej umie. Sc. 6. Wn. Autobus 136. Ranek. Ania wpada do autobusu ostatnimi drzwiami i zdyszana krzyczy przez cały autobus. Ania DZIĘKUJĘ, BARDZO DZIĘKUJĘ! Zaspani ludzie patrzą na nią zdziwieni. Jedna starsza Pani kręci głową poirytowana okrzykami dziewczyny. Autobus rusza. Ania uśmiechnięta, nieco już przytomnieje, rozgląda się i siada na fotelu przy oknie. Obserwuje widoki za szybą. Sc. 7. Wn. Szkoła Reklamy. Dzień. Szkoła w środku jest pomalowana na różne kolory. Niebieskie pufy przy sekretariacie oblegane są przez modnie ubranych uczniów, którzy trzymają brązowe kubki z kawą. Przy automacie do kawy stoi dwóch wysokich chłopaków. Jeden z nich o bujnej postawionej fryzurze zauważa Anię. W ręku trzyma dwa brązowe kubki z kawą opróżnione do połowy. Zło (cedząc słowa) O, zbliża się Siniorita. Czy piłaś już niewiasto kawę dziś? Ania Ja? Zło Nie, twoja stara. Pewnie, że ty. Grupka młodych osób siedzących na pufie śmieje się głośno. Ania Nie, nie piłam. Zło A więc. Zło wywija rękę w teatralnym geście. Pokazuje dziewczynie, aby poczekała chwilę. Wrzuca do automatu drobne monety. Zło (Milutko do Ani) Jaką kawę pijesz? Z mlekiem i cukrem? Ania (nieco zdezorientowana) Tak. Zło schyla się razem z drugim nieco bardziej przysadzistym chłopakiem. Oboje czekają na kubek z kawą. Ludzie na kanapie także próbują dostrzec co wypadnie. Z automatu wypada czerwony kubek. zło (triumfalnie) Ha! Zło uśmiecha się nienaturalnie i kłania się uczniom na kanapie. Kilku z nich zaczyna klaskać. Przysadzisty kręci się z niezadowoloną miną. Zło No, stary nie ociągaj się. Przysadzisty wyciąga z kieszeni portfel. Wyciąga dwie pięćdziesiątki i wręcza Złu. Zło chowa kasę do kieszeni. Z sekretariatu wypada starszy nauczyciel i bardzo miło zagania ludzi do Sali lekcyjnej. Nauczyciel Zapraszam drugi rok, grafikę i strategię do dwójki. Bez ociągania się. Ciebie też i ciebie. Zło wyciąga z automatu napełniony czerwony kubek i patrzy na Anię. Czeka, aż ludzie wejdą za nauczycielem do Sali lekcyjnej. Podchodzi do dziewczyny, wręcza jej kawę i wyciąga rękę. Zło Maciek, dla znajomych Zło. Ania Mam się bać. Zło (z półuśmiechem) Jak chcesz. Kubek wymienisz w sekretariacie na prawdziwy nescaffe. ania Ty go wygrałeś. Zło Przyniosłaś mi szczęście więc jest twój. Ja już mam swoją nagrodę. SC. 8. Pl. przystanek autobusowy. dzień. Ania siedzi na przystanku i przygląda się czerwonemu kubkowi, który trzyma w rękach. Wyciąga z torby komórkę i zerka na wyświetlacz. Rozgląda się dookoła. Nadjeżdża autobus nr 142. Ania siedzi nadal na przystanku. Przygląda się mrówce idącej po ławce, dźwigającej na plecach kawałek chleba. Odwraca od niej wzrok. W ostatniej chwili wbiega do autobusu. Ledwo unika zamykających się automatycznie drzwi. Sc. 9. Wn. Autobus nr 142. Dzień. W autobusie jest sporo ludzi. Ania staje na środku autobusu i przygląda się pasażerom. W większości wszyscy wlepiają wzrok w szybę autobusu i milczą. Ciszę zakłóca warkot autobusu i dwie dziewczynki bardzo podobnie ubrane, rozmawiające o szkole. Obok Ani siedzi starsza, siwa Pani, a naprzeciwko niej zadbana kobieta z dwójką dzieci. Siwa uśmiecha się serdecznie do dzieci, a one odwzajemniają uśmiech. Siwa Jedziecie z Mamą na spacer? Syn Tak, do Łazienek. Zadbana zaniepokojona chwyta chłopca za ramię. siwa Do Łazienek. Tak, piękne miejsce na spacer. A to wasz pierwszy raz? syn Już byliśmy i Ewka goniła kaczki. Córka Wcale, że nie! To on je gonił. syn Ty też. Siwa A pawie widzieliście? Syn Tak! Zadbana uśmiecha się do Siwej sztucznie. Wstaje i ciągnie córeczkę za rękę. Zadabana Już wysiadamy. Siwa Ale to jeszcze jeden przystanek Proszę Pani. Zadabana Tak, wiem. Adaś pożegnaj się z Panią. Syn macha Siwej na pożegnanie. Zadbana wysiada z dziećmi. Ania również decyduje się wyjść. Sc. 10. Plener. Ulica przy Łazienkach. Dzień. Zadbana prowadzi dzieci przed sobą i mówi coś do nich sykiem. Ania ogląda się we wszystkie strony i rusza za Zadbaną i jej dziećmi. Kiedy dochodzi do bramy Łazienek, staje zauroczona pięknymi widokami. Zielone alejki, poprzedzielane wybrukowanymi ścieżkami łączą się co jakiś czas w maleńkie skrzyżowania, przez które przechodzą tłumy ludzi. Ania wchodzi w bramę i nie może znaleźć wzrokiem Zadbanej. Porzuca nadzieję na odnalezienie jej i ogląda wszystko jeszcze raz z uwagą. Sc. 11. Pl. Łazienki. Dzień. Ania siedzi przy amfiteatrze zbudowanym na sztucznym jeziorku i patrzy uważnie na zbliżającego się do niej pawia. Ania Cześć piękny. Gdzie się wybierasz? Ptak na kilka sekund zatrzymuje na niej wzrok po czym odchodzi pusząc się pięknie. Ania Książę nie odchodź. Ania uśmiecha się do ptaka i zaczyna się śmiać. Idzie za nim kilka kroków, ale paw wskakuje na pomost i idzie w kierunku amfiteatru. Ania Występ? Ptak wydaje z siebie pawie wołanie i znika za kolumnami. Ania siada na półkolistej widowni i obserwuje park, roztaczający się przed nią. Uśmiecha się rozmarzona. Ania (do siebie) Brakuje tylko ciebie Książe. Ania rozgląda się po innych ludziach siedzących na ławeczkach widowni. Są tam w większości starsi ludzie w parach, lub całe rodziny zwiedzające park. Ania robi krzywą minę. Sc. 11. Wn. Autobus nr 115. Dzień. Ania siada niedaleko drzwi. W autobusie jest tym razem więcej młodych ludzi. Śmieją się do siebie i przekrzykują. Przy barierkach stoją studenci w grupie. Obok nich Ania zauważa wysokiego, przystojnego bruneta, który w jednym uchu ma słuchawkę od odtwarzacza Mp3. Druga słuchawka zwisa sobie swobodnie przy jego koszuli. Chłopak jest nieco starszy od studentów obok. Ania przygląda mu się z uwagą. Ania zaczyna sobie wyobrażać w głowie kolejne sceny. Chłopak zamyka na chwilę oczy. Ania przygląda się zwisającej przy jego piersi słuchawce. Dziewczyna próbuje usłyszeć z niej muzykę. W szumie głosów autobusu i warkotu silnika coś cichutko gra. Ania skupia się na tym dźwięku i słyszy muzykę coraz wyraźniej. Muzyka Mozarta rozbrzmiewa Ani w głowie. Wszystko wokół milknie. Brunet otwiera oczy i wpatruje się w Anię. Ta delikatnie uśmiecha się do niego. Brunet wpatruje się w Anię zauroczony. Podchodzi do niej nie zważając na kołyszący się autobus. Kiedy jest już blisko uśmiecha się. brunet Zatańczysz? Ania (głośno) Z przyjemnością. SC. 12. Krakowskie przedmieścia. Wieczór. Ania zderza się z kobietą w szarym płaszczu. Kobieta pracująca Słucham? Ania jest zdezorientowana w jednej ręce trzyma czerwony kubek. Przed nią stoi zdziwiona kobieta i czeka na wyjaśnienie. Kobieta pracująca Coś Pani do mnie mówiła. Ania rozgląda się dookoła po ulicy. Ania A, przepraszam. To nie do Pani. Kobieta patrzy podejrzliwie na Anię i odchodzi niezadowolona. Ania zmartwiona próbuje odnaleźć się na ulicy. Z torby słychać zagłuszony dźwięk dzwoniącego telefonu. Ania podchodzi do tabliczki na budynku, gdzie widnieje napis „Krakowskie Przedmieścia”. Dziewczyna śmieje się. Wyciąga ze swojej torby telefon i odbiera. Ania Halo… Cześć mamuś!... A, spaceruje sobie właśnie po Warszawie. … Jak to? Co się stało? Ania siada na schodach, przy wejściu do restauracji „7 grzechów”. Minę ma grobową. Ania To, to jest nie możliwe…. Nie zamierzam wracać. Mamo nie martw się proszę Cię. Po co by to wszystko było w moim życiu, żeby teraz to skończyć na starcie? Szkoła jest opłacona za cały rok, nie? No, to ja sobie resztę jakoś zorganizuję… Spoko mamo pójdę do pracy. Tu wszyscy pracują, praca czeka na ciebie na ulicy... Mamo dla mnie to nie jest problem, ja spokojnie dam sobie radę. No, dobra. Ok. Cześć.

Ania przestraszona spogląda na kubek w swoich rękach. Naprzeciwko, za ulicą, stoi przy aptece bezdomny. Zarośnięty, ubrany w sprane łachmany mężczyzna zaczepia ludzi prosząc o pieniądze. W ręku trzyma plastikowy kubek. SC. 13. Wn. Mieszkanie czarnej. Wieczór. Ania przychodzi do mieszkania. W niebieskim pokoju siedzi czwórka mężczyzn i współlokatorki. Wszyscy kierują wzrok na Anię. Na stoliku stoi opróżniona do połowy litrowa wódka. czarna (głośno) Słuchajcie to jest Ania, trzecia współlokatorka. Ania podnosi tylko rękę do zebranych. Minę ma smętną. czarna To są znajomi z mojej wsi. Też studiują na SGGW. Hubert, Długi i Michał. Mężczyźni odsuwają się od siebie robiąc Ani miejce. Długi Dajcie Ani kieliszek. Ania uśmiecha się blado i spogląda na kieliszek napełniany przez Huberta do pełna. Długi No to do dna. Wszyscy oprócz Ani biorą do ręki swoje kieliszki. długi No, koleżanko! Bo ci wystygnie. Ania uśmiecha się do Długiego. Wzrusza ramionami. Bierze kieliszek do ręki i wszyscy wznoszą kieliszki do góry, uderzając o ścianki. Wszyscy piją w tym samym momencie. Dziewczyny krzywią się od smaku wódki. Ania przepija, stojącym na stole sokiem i krzywi się jeszcze bardziej. Ania (krzywiąc się ciągle) Co to jest? hubert Sok z wódką. Ania zaczyna się śmiać. Reszta dołącza do niej. Ania W Krakowie nie brudzimy tylu kieliszków. Mężczyźni patrzą na Anię. Michał Jesteś z Krakowa? Ania (machając ręką) Nie z Oświęcimia. Ale w Krakowie mieszkałam dwa lata. Cisza. długi To jak piją wódkę Krakusy? Ania Wszyscy piją z jednego kieliszka. hubert Na raz? Ania (ze śmiechem) Nie no jak? Przykładowo mój kieliszek to ten jedyny. Ania bierze butelkę wódki i nalewa do swojego kieliszka po brzegi. Ania Podaje się pełny kieliszek w koło. Nalewa ten kto właśnie wypił, osobie którą ma obok. Proszę. Ania podaje kieliszek Długiemu, który siedzi z jej lewej strony. Długi bierze kieliszek do wypicia. Ale Ania go zatrzymuje. Ania (wskazując na Huberta obok) Pijesz do niego. Przed wypiciem musisz ustalić do kogo pijesz, czyli komu później nalewasz. Jeśli Marek się zgadza to mówi ci „zdrowie”. Hubert (wesoło) Zdrowie! Ania Teraz czasem pije się za coś. Czyli wypowiadasz na głos jakieś życzenie. Nie wiem, może być czyjeś zdrowie, albo możesz pić za to żeby zdać egzamin. Długi Piję za to żeby częściej pić w towarzystwie takich pięknych kobiet. Reszta mężczyzn wiwatuje. Długi wlewa sobie wódkę do gardła. Bez zastanowienia nalewa kieliszek Hubertowi i podaje mu. Ten spogląda na Trzecią unosząc kieliszek. Trzecia (wytrącona ze swoich myśli) Aaa, zdrowie. Hubert No to, ja nie wiem. Może zdrowie dziewczyn. Hubert wypija wódkę i nalewa Trzeciej. Trzecia pokazuje nalany kieliszek Michałowi. Michał No, zdrowie, zdrowie. Trzecia To ja piję za to, żeby skończyć pracę magisterską i dostać super ocenę. Wiwat. Operacja się powtarza do Czarnej. Czarna Zdrowie. Michał To ja za prawko. Co by było za pierwszym razem. Wiwat. Sytuacja się powtarza. Ania (z uśmiechem) Zdrowie Aga. Czarna To ja chcę super laptopa. Wiwat. Kieliszek trafia z powrotem do Ani. Długi No, to mistrzu ceremonii. Za co pijesz? Ania (Ania uśmiecha się nieśmiało) Żeby przetrwać i nie dać się złamać. Ania wypija małymi łykami wódkę z kieliszka i odstawia go na stół. Sięga po szklankę z drinkiem i przepija nim wódkę. Krzywi się tak jak za pierwszym razem. Reszta się śmieje. Długi Nie no, spoko to picie, ale za wolno się człowiek upija. Chociaż dwa kielony niech lecą. Wszyscy się śmieją. Czarna wstaje. Czarna To przerwa na fajka. Czwórka wstaje i wychodzi na balkon. Długi i Ania zostają w pokoju. Długi wyciąga papierosy i częstuje Anię. Ania patrzy na niego z uśmiechem. Sc. 14. Wn. Szkoła Reklamy. Korytarz. Dzień. Ani siedzi po turecku na niebieskich ławkach przy wejściu do szkoły. Na nogach ma rozłożona gazetę, w ręku pisak. Ania nie wygląda najlepiej. Podkrążone oczy i blada cera wydaje się wręcz chorobliwa. Wpatruje się w mały gazetowy druk. Z sali wylewają się uczniowie, niektórzy wychodzą na zewnątrz zapalić. Do Ani podchodzi Zło. Dziewczyna go nie zauważa wpatrzona w gazetę. Zło kuca przed Anią tak aby go nie było widać i od dołu stuka opuszkami palców w rozłożoną gazetę. Ania przygląda się ruszającym się miejscom, ale nie reaguje. Przewraca kolejną stronę gazety. Zło Nie uważasz, że ruszającej się gazecie należało by się trochę uwagi. Ania (wybita z zamyślenia) Co? O, cześć. Zło Bejbe, coś ty robiła w nocy. Ania Aż tak to widać? Zło Jeśli ja jestem samo zło, to ty sama rozpacz. Ania (rozbawiona) Mam kaca. Zło To widać. Pytanie brzmi, czy to kac fizyczny czy moralny. Ania wpatruje się w gazetę i milczy. Zło uśmiecha się do Ani i dosiada się obok.

Zło Co tam czytasz? ANia Przeglądam ogłoszenia o pracę. Zło kpiąco unosi brwi. Zło I co znalazłaś coś… Zmieszany nie wie jak to ująć więc tylko powtarza. Zło Coś? Ania Tysiące ogłoszeń o dziewczyny do klubu, praca dla emerytów, ale spoko zawsze zostają w ostateczności ulotki lub Mc’donald. Zło krzywi się na te słowa. Ania się uśmiecha. Zło (kpiąco) Potrzebujesz kasy, czy to tak dla zabicia nudów? Ania (smutno) Kasa. Zło (łobuziarsko) Ile potrzebujesz? Coś tam w kieszeni mam. Oddasz w naturze przy okazji. Ania Nie potrzebuje jałmużny tylko pracy. Zło (śmiejąc się) To w którym Mc’donaldzie cię szukać na przyszłość? Ania Nie no. Mama prowadzi u nas w mieście bar… To znaczy prowadziła. I właśnie się spalił, także muszę sobie na razie radzić sama. W każdym razie trochę tam kiedyś pracowałam, więc może w tym kierunku. Jest nawet jakieś ogłoszenie na dziś, o barmankę, ale już na tę rozmowę chyba nie zdążę. Ania spogląda na zegarek. Zło No to na co czekasz? Leć. Ania patrzy na niego przez chwile niepewna. Po czym wstaje i potakuje głową. Zło zatrzymuje ją gestem. Zło Albo poczekaj chwilę. Zło podchodzi do drzwi wejściowych i woła koleżankę. Zło Maja! Choć tu słońce. Zwraca się z powrotem do Ani. Zło Majka cię trochę podszlifuje. Ania Nie no… Zło Podziękuj. Albo nie. Jak dostaniesz pracę oblewamy to razem. Ania zastanawia się nad odpowiedzią. Przechyla głowę. Dołącza do nich wysoka blondynka z pytającą miną. Ania uśmiecha się do dziewczyny i spogląda na zegarek. Podaje jej rękę na powitanie. Ania Cześć, Ania. Zło uśmiecha się do Ani zadowolony. Kilka razy podnosi i opuszcza brwi. 15. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie.

23-letnia dziewczyna siedzi w klubie przed małym okrągłym stolikiem. Jest ubrana w ciemną bluzkę z dużym dekoltem. Niecierpliwi się. Stuka długimi niebieskimi paznokciami w drewno. Mężczyzna siedzący naprzeciwko, trzyma w rękach białą zadrukowaną kartkę - jej CV. W prawym górnym rogu dokumentu, widnieje uśmiechnięte zdjęcie szatynki. krzysztof Opowiedz coś o sobie. Odkłada dokument. Dziewczyna otwiera szerzej oczy z zaskoczenia. Zagryza wargę. szatynka No to mam 23 lata. Nazywam się Madzia, ale znajomi mówią do mnie Madzik. Znam OPIUM, często tu bywam ze znajomymi. Bardzo lubię ten lokal. Zobaczyłam ogłoszenie w gazecie i pomyślałam, że spróbuję. Co prawda nie mam doświadczenia, ale chciałabym je zdobyć. 16. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie. Za stolikiem siedzi już inna dziewczyna. Młodsza od tamtej. Ma blond włosy sięgające do ramion. Jest bardzo zadbana, uśmiecha się całym uzębieniem. Na rękach trzyma małego pieska opatulonego w różowy futrzany kombinezon. pupilka (kładąc pieska na stole) To mój kochany psiaczek, nazywa się Pikuś. Zdobył ostatnio wyróżnienie na konkursie w Łodzi. Moje maleństwo. Prawda, że śliczny. Proszę go pogłaskać i zobaczyć, jaką ma mięciutką sierść. (dziewczyna potakuje zapraszająco głową) 17. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie. Zmienia się osoba. Tym razem dziewczyna jest ubrana w granatowy żakiecik. Pod spodem ma białą bluzkę z kołnierzykiem. Siedzi wyprostowana wypinając do przodu klatkę piersiową. Mruży oczy w uśmiechu. Mówi bardzo szybko. Głośno zaciąga się, co jakiś czas powietrzem. amelia K Dzień dobry. Nazywam się Amelia Kusztyk. Mam 22 lata. Jestem świadoma swoich obowiązków, pracowałam w okresie letnim i wiem jak to wszystko wygląda. Nie będzie więc to dla mnie nowość. I Pewnie może to być nawet ciekawym zjawiskiem. Wiem, jakie są relacje pomiędzy mną a klientem i wiem jak sprostać jego wymaganiom. Nigdy się nie spóźniam do pracy. Jestem zawsze odpowiedzialna i zaangażowana w to, co robię. Dodatkowo... Kiedy bierze kolejny oddech zmienia się osoba przy stoliku. 18. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie. sympatyczna Wiec proszę Pana nie pracowałam jeszcze w tym zawodzie, wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć, szybko się uczę, także nie powinno być problemów. (telefon dzwoni w torebce kandydatki) Przepraszam na chwilkę. (odbiera i siada bokiem do mężczyzny) Aaach, cześć Marlenka, tak, tak. Naprawdę? Nie no nie gadaj! No, ja to jestem na rozmowie o pracę. No tak, przecież Ci mówiłam, że idę. Nieeee. (śmieje się) 19. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie.

Znowu pokazana jest pierwsza z dziewczyn. Szatynka zagryza paznokieć małego palca wpatrując się w podłogę. Spogląda pytająco na mężczyznę z obawą w oczach. szatynka Mam takie małe pytanie. Będę musiała coś zmywać? Szklanki czy coś takiego? (prostuje rękę i spogląda na swoje paznokcie). 20. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie.

sympatyczna (odkładając telefon na stolik) Przepraszam. Na czym to ja skończyłam. A, jestem bardzo komunikatywna, otwarta, lubię poznawać nowych ludzi i nowe miejsca. (na stoliku wibruje telefon dziewczyna patrzy na niego przez chwilę, nie może się powstrzymać, chwyta za aparat i odbiera. 21. Wn. Klub OPIUM. Popołudnie. Stolik jest pusty. Podchodzi do niego Anna w czerwonej wiązanej z boku bluzce. Ma ładnie spięte włosy i ma na sobie naturalny makijaż. Nie ma śladu po podkrążonych oczach. Siada z uśmiechem i poddaje mężczyźnie swoje CV. Ania Dzień dobry. Nazywam się Anna Kiszkowska, mam 19 lat i nie ukrywam, bardzo chciałabym u Pana pracować.(dziewczyna uśmiecha się). Wcześniej pracowałam w Oświęcimiu za barem, i tam też się urodziłam. Potem wyjechałam do Krakowa do liceum i pracowałam jako hostessa, a w wakacje byłam barmanką w Stalowych magnoliach na rynku. Teraz przyjechałam do Warszawy uczyć się w szkole reklamy. Uwielbiam poznawać nowych ludzi i z nimi rozmawiać. Nie biorę narkotyków, jestem pracowita. Mam też skończony kurs pierwszej pomocy, także jakby komuś coś się działo to zawsze mogę wyskoczyć z zza baru i odratować jakiegoś klienta. (uśmiech) Bardzo mi się tu podoba, wystrój jest naprawdę czarujący. Szczególnie te malowidła przy barze - bardzo nastrojowe. Na stoliku leży CV Ani. Męska ręka zapisuje czarnym długopisem 4+ w kółeczku, obok przyklejonego zdjęcia. 22. Wn. Klub OPIUM. główna Sala. wieczór. W dużej sali baru słychać głośne rozmowy czekających kandydatek. Dookoła ściany są czerwone. Z małych okienek przy barze w połowie przysłoniętych mosiężnymi bordowymi zasłonami, pada uliczne światło. Podłoga jest drewniana, przy drzwiach jest antresola z drewnianymi stolikami. Pod nią widać schody do dolnej części w piwnicy, teraz zapieczętowanej barierkami. Atmosfera jest gorąca. Dziewczęta czekają na werdykt. Pod długim niskim stolikiem widać po kolei różne kobiece buty. Przeważnie wysokie szpilki różnych kolorów. Wszystkie wykonują niespokojne ruchy - rytmiczne uderzanie o podłogę, albo kiwanie. Obraz zatrzymuje się na stopach Ani. Ma ubrane czarne płaskie sandałki. Dziewczyny czekają na wyniki castingu na barmankę klubu OPIUM. Mężczyzna w szarej marynarce podchodzi do dwóch dziewczyn. Wskazuje Anię palcem. krzysztof Ty i ty, zostańcie. Reszta może już iść. Ania uśmiecha się promiennie. Inne dziewczyny powoli wstają patrząc na nią z zawiścią i powątpiewaniem. Wszyscy wychodzą z sali oprócz dwóch wskazanych dziewczyn. Druga – Kasia - ma związane w kucyk, krótkie blond włosy. Jest ubrana w dżinsy i czarną bluzkę z kołnierzykiem. Uśmiecha się do Ani nieśmiało jest od niej dużo niższa. Z dolnej części knajpy po schodach wychodzi do głównej sali trzech mężczyzn. Jeden z nich to mężczyzna, który prowadził rozmowy. Jest ubrany w szary garnitur. To on wskazuje na dziewczyny. Drugi jest wielki (ma chyba z dwa metry wzrostu). Jego opasły brzuch wylewa się ze spodni - to Zbyszek. Trzeci ubrany jest w elegancką ciemno bordową koszulę i czarne spodnie. Jest szczupły. Czarne gęste włosy na głowie odmładzają twarz. Wygląda trochę jak Latynos. Ma około 40 lat. W jednym ręku trzyma CV dziewcząt, w drugim papierosa. Jest menadżerem knajpy. Nazywa się Marek. Krzysztof (Wskazuje na dziewczyny) Oto one. Marek Witam Panie. Krzysia już poznałyście. To jest Zbyszek. A ja jestem od dziś waszym szefem. Usiądźmy. (wymieniają się imionami ściskając sobie dłonie). Menadżer Wskazuje gestem na kanapy przy stoliku. Wszyscy się rozsiadają. Dziewczyny uśmiechają się nie wiedząc, czy się odezwać. Ania (Wypala nagle) To, kiedy zaczynamy? Marek (Z pobłażliwym uśmiechem) Jutro oczywiście. Pracujemy tu od czwartku do soboty. Jutro przychodzicie do pracy na 17-tą.

Ania OK.

Marek No dobrze. Powiedzcie mi dziewczyny jeszcze ile chcecie zarabiać. Ania A ile Pan może zapłacić. Marek spogląda na Anię z zainteresowaniem. Ona robi niewinne oczy. 23. WN. Opium. Godzina 17.10. Opium jest jeszcze zamknięte. Modnie ubrane trzy kelnerki sprzątają lokal. Jedna z nich, czarnowłosa Becia krzywiąc się odkleja od niskiego, okrągłego stolika gumę do żucia. Ania stoi za barem razem z ANDRZEJEM, z zawodu marynarzem. Chłopak jest nieco niższy od świeżo upieczonej barmanki. Ania przygląda się uważnie ruchom marynarza. Andrzej Ok. Wszystko, czego ci potrzeba masz tu za barem. Chłopak otwiera różne półki i pokazuje, co w nich jest. Do baru podchodzi szef. Marek (do Ani) I jak tam samopoczucie. Ania A w porządku, dziękuję. Zawsze mam tremę przed pierwszym dniem nowej pracy. Ale dam radę. Marek (mierząc dziewczynę wzrokiem z góry na dół) (jak to możliwe, skoro ona stoi za barem? Może raczej patrzy jej wdekolt) Na pewno. Możesz zacząć od zrobienia mi espresso. Ania (potakuje i pyta cienkim wycofanym głosem w stronę barmana) Andrzej, gdzie jest kawa? 24. WN. Opium. Godzina 21.15 Biała mała filiżanka napełniła się kawą z ekspresu. Ania stawia ją na spodku, dodaje łyżeczkę, dwie kostki i podaje na tacę Kasi. Na sali jest już sporo ludzi, hausowa muzyka głośno wyje z głośników. Becia stoi przy barze z kolejnym zamówieniem. Becia (tańcząc w miejscu przy barze) Dwa razy żywiec duży. Raz wódka z redbulem i raz mokito. Ania przygotowuje zamówienie. Andrzej ją pośpiesza machając rękami. Na sali robi się coraz większy tłum. Ludzie stoją przy barze, żeby szybciej dostać swoje zamówienie. Ania nalewa trunki coraz szybciej. Spogląda, co jakiś czas na zegarek. Andrzej pokazowo miesza drinka wysoko w blenderze. Klient Poproszę trzy razy żywca i dwie szarlotki. Ania Nie sprzedajemy szarlotek. Andrzej (Wywraca oczami) Przepraszam Panowie za moją koleżankę, pierwszy dzień w pracy. (do Anki) Ty lej piwa ja naleje szarlotki. Czyli jabłko z żubrówką. Ania Jasne. Pod bar podchodzi chudy wysoki blondyn. Jest modnie ubrany. Ania nabija na panelu dotykowym zamówienie. Blondyn zwraca się do Anki. GRZESIEK (Przeciągając słowa) Hej, ty pewnie jesteś nową barmanką. Ania (rozgląda się po kolejce do baru) Na to wygląda. Ania uśmiecha się, cały czas skupia się na nabijaniu zamówienia. Grzesiek Cześć. Grzesiek, selekcjoner, nalej mi kieliszka wiśniówki i dopisz do kreski. Chyba, że macie jakąś wódkę górką? Ania Górką? Podchodzi Andrzej. Stawia dwa kieliszki i wypełnia je przeźroczystym płynem.

Andrzej (Podnosząc kieliszek do Grześka) Twoje zdrowie.

Andrzej odwraca się w stronę baru i wypija swój kieliszek. Grzesiek uśmiechnięty wypija swój. Ania patrzy na ludzi w kolejce czekając na reakcje. Ludzie przed barem nawet tego nie zauważają. Grzesiek Dzięki Andrzejku od razu mi lepiej. Grzesiek odchodzi tanecznym krokiem. Ania zerka na Andrzeja. Ania O co tu chodzi? Andrzej Później ci powiem. Andrzej zwraca się do blondynki z długimi włosami, stojącej przy barze. Andzrzej Czego Ci trzeba? Dziewczyna uśmiecha się do niego zalotnie. Sc. 25. Wn. OPIUM. Godz. 23. Opium zapełnione jest ludźmi, przy barze stoi około dwudziestu osób trzymając w wyciągniętych rękach banknoty. Muzyka i gwar ludzi jest tak głośny, że mężczyzna zamawia drinka krzycząc w kierunku Ani. Andrzej nalewa właśnie kieliszki wódki z zapamiętałą szybkością. Ania (Krzycząc do mężczyzny przy barze) Co chcesz? Mężczyzna znowu coś krzyczy jej do ucha, ale gwar wszystko zagłusza. Ania wyciąga kartkę papieru, na której ma wypisane wszystkie drinki. Do baru tanecznym krokiem przez tłum ludzi przedziera się Beata z tacą wysoko uniesioną nad głowami gości. becia Nalaliście mi te trzy Piwa? Teraz jeszcze dwa Johny Worker-y. Ania patrzy zmieszana na Becię, po czym wraca do czytania karty z drinkami. Ania Andrzej zrobisz drinka Kosmo dla Pana? Nie ma go w karcie.

Andrzej nie reaguje. Ania podchodzi do niego bliżej. Beata niecierpliwi się stukając ręką o blat baru. Ludzie za barem próbują złożyć kolejne zamówienie. Ania Andrzej proszę cię. Zrób Kosmo dla gościa, ja nie wiem jak. Andrzej Za chwile teraz jestem zajęty. Ania (Do klienta chwytając kufel do piwa) Musi Pan chwilę poczekać. Potężny mężczyzna przy barze krzyczy w kierunku Ani. Potężny Ej, Dziewczyno, co tak wolno! Ja bym szybciej lał te piwa. Ania leje trzecie piwno dla Beci, która już czeka z dwoma na tacy. Nie patrzy w kierunku kolejki. Kiedy podaje Becie kolejne piwo, ta rusza szybko w głąb sali. Mężczyzna Co z tym Kosmo? Ania zmieszana ogląda się na Andrzeja. Ten właśnie kładzie drinka na stół. Andrzej (do mężczyzny) Dwadzieścia dwa. Potężny (do Ani) Nalej mi cztery browce. Ania krzywi się na twarzy i podchodzi do panelu nabić poprzednie zamówienie. Potężny No, szybciej ile tu kurwa można stać! (zaczyna krzyczeć) Dajcie piwa, dajcie piwa! Do Potężnego dołączają się inni zniecierpliwieni przy barze. Kilka osób krzyczy w kierunku barmanów „dajcie piwa”. Ania zdenerwowana, patrzy na nich nienawistnym wzrokiem. Andrzej (do Ani) Idź powiedz Beci, żeby przyniosła kufle z dołu! Ania wychodzi z zza baru. Potężny odwraca się za nią. Potężny A ty gdzie?! To jest bar, czy samoobsługa!? Ania szuka Beci wzrokiem. Jest trochę jak w transie. Gubi się w tłumie. Sc. 26. opium. Noc. Ania wyłania się z tłumu. Przy barze stoją już inni klienci. Potężny zniknął. Ania z ulgą wchodzi za bar. Andrzej otwiera energicznie cztery butelki coli po kolei. Jest wściekły. Andrzej Gdzieś ty była! Ania Przecież kazałeś mi szukać Beci! Andrzej Jasne kurwa, a ty jej szukałaś. Ania krzywi się. Andrzej Dobra nie stój jak pajac, zrób dwa kamikadze. Gwar ciągle wszystko zagłusza. Ania wyciąga po kolei składniki. Nie może się połapać w robieniu Kamikadze. Andrzej kończy robić swoje drinki. Odwraca się zdenerwowany w kierunku dziewczyny. Andrzej Musisz to robić szybciej! Ania (do Andrzeja) Na ile kieliszków rozlewacie?! Andrzej (mieląc lud) Na cztery! Ania A ile kosztuje?! Andrzej Sprawdź sobie w karcie! Ania zmęczona i zrezygnowana wyciąga kartkę z drinkami. Podchodzi bliżej oświetlonej ściany żeby odczytać cenę. Młody klient No dawaj już te kieliszki!

Ania zaciska usta, ale nie odpowiada. Zabiera kieliszki i stawia na bar. Zdenerwowany Młody rzuca jej pieniądze. Ania zabiera je, wkurzona i oddaje chłopakowi resztę- dwa złote. Młody Klient (zgarniając dwa złote) Napiwku Ci na pewno nie dam. Ania mocno zdegustowana wstukuje zamówienie na panelu. Przez pomyłkę wstukuje inny kod. Ania Andrzej pomożesz mi? Coś się zacięło!

Andrzej wywraca oczami, nie patrzy w kierunku Ani. Podchodzi do kasy, coś szybko przyciska. Ania spogląda na zegarek i robi zdziwioną minę. Andrzej nabija swoje cztery ostatnie zamówienia i zwraca się krzykiem do dziewczyny. Andrzej Zapamiętuj sobie więcej! Potem nabijaj! Teraz ja idę na przerwę! Ania otwiera usta żeby zaprotestować, ale chłopak znika błyskawicznie w tłumie. Ania (do siebie, zła na Andrzeja) Super, TERAZ on! Beata zostawia Ani zamówienie na blacie. Kelnerka podnosi tacę wysoko do góry. Ania chwyta ją za ramię. Ania Gdzie ty byłaś? Becia Chyba gdzie TY byłaś? Ania zniesmaczona kręci głową. Ania O której kończymy?! Becia Jak wszyscy wyjdą! Ania (Z powątpiewaniem, żartobliwie) Jak ludzie wyjdą dopiero o siódmej, to do tej godziny musimy pracować?! Becia Nie! Jak ludzie wyjdą o siódmej to wy dopiero o ósmej, albo o dziewiątej po zrobieniu rozliczenia!

Resztki energii gasną na twarzy Ani. Krzyżuje ramiona na piersiach i próbuje rozmasować obolałe mięśnie. 27. WN. Mieszkanie czarnej. Dzień.

Ania otwiera cichutko drzwi. Wchodzi do swojego pokoju. Światło poranka rozświetla wnętrze. W pokoju nie ma śladu po imprezie. Ania ledwo widzi na oczy. Czarna wychodzi z łazienki. Czarna O cześć. Gdzie byłaś? Ania (Wykończonym głosem) W pracy. Czarna Do 9 rano? Ania Na to wygląda. Czarna (Susząc głowę ręcznikiem) Wiesz, nie dostałam od ciebie ciągle pieniędzy za ten miesiąc… Ania (zagryza wargę) Ale mówiłaś, że płacimy do dziesiątego. Czarna (prostuje się) No, najpóźniej do dziesiątego. Ania siada wykończona na swojej złożonej kanapie. Ania Spoko, dam Ci kasę. Najpóźniej do dziesiątego. Czarna Ale masz pieniądze? Ania (kładąc się twarzą do kanapy) Czekam tylko na przelew od Mamy. Czarna wychodzi z pokoju. Wykończona Ania kładzie rękę na czole i krzywi się. Przymyka oczy. W tle słyszymy jak w jej głowie narastają rozmowy ludzi z baru i szum połączony z głośną muzyką. Ania zaciska mocniej powieki i gwar powoli zaczyna cichnąć, aż zamienia się w idealną ciszę. 28. Wn. Mieszkanie czarnej. Późne popołudnie. Budzik w telefonie rozbrzmiewa na cały pokój, wskazuje godzinę 16.00. Zaspana Ania w końcu wyłącza go szybko. W pośpiechu myje zęby i ubiera się. Ma ponury nastrój. Podkrążone oczy i zmęczona twarz odbijają się w lustrze. Ania rozgląda się po łazience. Odnajduje w kosmetyczce podkład. Nakłada go gąbeczką szybkimi ruchami. 29. WN. OPIUM. Wieczór.

Ania wchodzi do baru. Wita się z kelnerkami, które już sprzątają. Ania Cześć wszystkim. Ania wchodzi za bar. Becia i Kasia machają jej smętnie. Ania Zrobić wam kawkę? Kasia z Becią podchodzą pod bar ożywione. Kasia (wyciągając papierosy) Im szybciej tym lepiej.

Kelnerki palą długie białe papierosy. Ania podaje im kawę. Uśmiecha się patrząc na nie. Ania Kawa i papierosy - upojny Jim Jarmusz. Dziewczyny patrzą na nią ze zdziwieniem. Becia wzrusza ramionami. Barmanka macha na to ręką i zostawia temat. Kasia Ciekawe, kiedy w końcu przydzielą nas niżej. Trzeci dzień powinien być na dole. Ania Ja tam wolę na górze. Przynajmniej muzyka ci tak w uszy nie wali. Już tutaj pytam czasem po trzy razy, co podać: „Co? Może Pan powtórzyć?!” Becia Na dole więcej zarobisz. Ania smutnieje. Kasia No mam nadzieję. Wczoraj dostałam 12 zł napiwku przez całą noc. Jak tak dalej pójdzie to długo tu nie popracuję. Ania Becia, ty tu pracujesz jakiś czas? Becia Nie, weszłam tydzień przed wami. Ania Zastanawiam się, czemu tu panuje ciągła wymiana pracowników. Kasia (Śmiejąc się) Bo po miesiącu już nie dają rady wstać z łóżka. Ania Mi kręgosłup już wysiada.

Ania uśmiecha się, ale tylko na chwilę. Popija kawę. Becia Zawsze jak chcesz więcej zarabiać możesz brać przykład z Karolinki. Jej szef płaci ekstra. Za dodatkowe minuty w magazynku. Ania Jak to? Becia Normalnie. Dostaje wyższą stawkę niż wszystkie kelnerki. Nieźle to sobie wymyśliła. Kasia Zwykła dziwka i tyle. Dziewczyny milkną na moment. Do OPIUM wchodzi szef. Zbliża się do baru. Marek (zwraca się do kelnerek) Już wszystko posprzątane?

Dziewczyny wstają bez słowa, gaszą papierosy i wracają do swojej pracy. Ania uśmiecha się do Marka przyjaźnie. Ania Jest dziś jakiś nowy towar? Skończyło się wczoraj Martini i Absolut. Marek Nie twoja w tym głowa. Dziś pracujesz z Mateuszem na dole. Jeden z barmanów nie mógł przyjść. Andrzej poradzi sobie sam na górze. SC. 30. WN. Dolny bar opium. wieczór.

Ania schodzi do dolnego baru w piwnicach. Zapala światło i ogląda nowe miejsce pracy. Pomalowane ściany między blatem baru ukazują obrazy z Kamasutry. Poustawiane wszędzie indyjskie posążki, wymalowane na złotawy kolor nadają temu miejscu tajemniczy charakter. W Sali tanecznej dookoła parkietu poustawiane są czarne pufy i stoliczki. Czerwone ściany odbijają się w lustrach. Dziewczyna podchodzi do malowanej na ścianie sceny z Kamasutry i dotyka ręką po zdobieniach dookoła pary kochanków. Jest skupiona na ich wyrazach twarzy. W jej głowie miga jej obraz. Wn. Opium. Kantorek. Noc. Marek przywiera sciśle od tyłu do Karoliny. Mężczyzna przydusza dziewczynę zaciskając jej swoje ramię na szyi. Drugą ręką trzyma jej obie ręce. Karolina próbuje się wyrwać, ale Marek trzyma ją mocno. Oboje mają spuszczone spodnie. Marek wbija się mocno w dziewczynę od tyłu, Karolina krzyczy. Wn. Dolny bar. Wieczór. Ania nie zauważa Mateusza, który stając przy niej zaczyna machać jej ręką przed twarzą. Przestraszona Ania cofa się gwałtownie o krok do tyłu. Ma przyspieszony oddech i szeroko otwiera oczy. Przystojny, wysoki brunet z lekkim zarostem, patrzy nieprzychylnie na barmankę. Odzywa się chropowatym głosem. Mateusz Jesteś na haju? Ania Co? Nie! Mateusz Słyszałem, że dzisiaj pracujemy razem. Ania tylko potakuje znów spoglądając na scenę z Kamasutry. Mateusz mruży oczy. Mateusz W ogóle mi to nie pasuje. Gadałem z Andrzejem i postawię sprawę jasno: albo nauczysz się jak się tu „robi”, albo od razu się zwolnij. Ania Ale, o co chodzi? Znam już kasę na pamięć, z drinkami jakoś sobie tam radzę. Nie wiem, co nagadał ci Andrzej, ale… Mateusz (Przerywa jej ręką w pół zdania) Słuchaj… Mateusz ogląda się w stronę schodów. mateusz Nie obchodzi mnie gdzie wcześniej pracowałaś, czy w ogóle byłaś barmanką. To jest Warsav, pracujemy tu jak woły za gównianą kasę. Rozumiesz? ania No to akurat świetnie. mateusz Są pewne zasady w klubach takich jak ten. Chodź. Mateusz wchodzi za bar. Ania dołącza do niego. Chłopak trzyma w ręku butelkę wódki z lejkowatą końcówką do nalewania. Mateusz Zasada jest prosta. Na każdym drinku, każdym piwie, każdym małym kieliszku oszczędzasz coś dla siebie. Ania patrzy na niego zdziwiona. Mateusz wyciąga końcówkę z butelki i sięga do kosza na śmieci po pustą butelkę po wódce. Nalewa do niej wody. Nakłada końcówkę. Ania jest zaniepokojona. mateusz Musisz nauczyć się lać wódkę z butelki do drinków. Policz sobie ile sekund potrzeba ci żeby przechylona butelka nalała kieliszek. Mateusz stawia cztery kieliszki obok siebie. Nalewa do nich po kolei, po równo wodę z butelki patrząc kpiąco na Anię. Ania otwiera szerzej oczy i uśmiecha się do Mateusza. mateusz (zimno) Kiedy już będziesz miała to obcykane, zawsze lejesz czterdziestki. Do kieliszków nie znaczonych. Tak żeby po pięciu rozlanych kieliszkach jeden był górką, ciągle w butelce. Następny klient zamawia kieliszek, ty lejesz mu czterdziestkę, nie nabijasz zamówienia, a pieniądze bierzesz do kieszeni. Dzisiaj możesz to robić lejąc miarką. Mateusz wyciąga z pod blatu metalową, dwustronną miarkę na wódkę. Okręca ją sobie w rękach. Mateusz Tylko, musisz być zajebiście pewna, żeby żaden gość nie uznał, że go ściemniasz. ania To znaczy mam oszukiwać klientów? mateusz (prycha) Chyba jednak jesteś na haju. Oszukiwanie to norma. W Warszawie to jest jakby już wliczone w cenę. Ania A co jeśli się nie dostosuję? Co, jeśli będę lała normalnie? Mateusz Drinki będą się różnic ilością wódki. Poza tym utargi będą się od siebie różnić. I tylko wtedy, kiedy TY będziesz w teamie. Nie chcemy tu takich akcji. OK? Jest dobrze tak jak jest i nikt się nie skarży. Ania Sory, ale nie. mateusz (śmiejąc się) Nie chcę cię tępić, ale jeśli trzeba będzie to nie będziesz tu miała życia. Mateusz poważnieje, spogląda zegarek. mateusz Nie rób z siebie matki Teresy, bo nikt ci klaskać nie będzie. To ty do nas przyszłaś. Chcesz zostać, musisz zrozumieć, że tu szef robi nas na kasę, a my jego. Jak kogoś nie będziesz oszukiwać, to ktoś oszuka ciebie. Im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej dla ciebie. W zasadzie szef zawsze dostaje tyle kasy, ile sprzedaliśmy jego alkoholu. Po prostu nadwyżkę bierzemy my. Dzielimy się po równo. Ania odwraca twarz od Mateusza i zagryza wargę. Mateusz patrzy na nią z ledwo dostrzegalnym uśmiechem. Wyciąga z kieszeni spodni dwieście złotych w pięćdziesiątkach. Mateusz Mam tu dla ciebie na zachętę, kasę od Andrzeja. Odłożył ją bo nie wiedział, czy wytrzymasz. Niestety bez twojej interwencji, nie jest to tyle, ile mogło by być. Mateusz podchodzi do Ani i wkłada w jej przednią kieszeń od jeansów banknoty. Ania nie reaguje. SC. 31. Pl. ulica Przed opium. wieczór. Ania wychodzi z Opium i oddycha głęboko urywanym oddechem. Przed nią rozpościera się piękny widok na oświetlony budynek Teatru Wielkiego. Anię urzeka ten widok. Uśmiecha się blado do budynków. Przechodzi przez ulicę, siada na schodach budynku znajdującego się naprzeciwko teatru. Patrzy w górę, na niebie widać tylko jedną jasno świecącą gwiazdę. Prawdopodobnie satelitę. Ania Babciu i co ja mam zrobić? Ania patrzy z powrotem na teatr. Wkłada rękę do kieszeni spodni, dotykając palcami banknoty. ania Najgorsze, że nie czuję, że to jest złe, czy nie. Ania wyciąga ręce i kilka razy przyklepuje spodnie. Podciąga kolana pod brodę i tak skulona siedzi patrząc w stronę teatru. Sc. 32. opium. Dolny bar. Noc. W sali na dole jest mnóstwo ludzi. Muzyka wyje z głośników. Kilka osób tańczy na parkiecie. Nie ma już wolnych stolików. Kelnerka Karolina - szczupła, ciemnowłosa dziewczyna - kręci się miedzy stolikami. Mateusz szybkimi ruchami obsługuje tłum. Ania posłusznie przypatruje się chłopakowi lejąc piwo do kufla. Ludzie wykrzykują swoje zamówienia. Ania daje trzy piwa dziewczynie, która je zamówiła. Zabiera kasę i wydaje resztę. Zwraca się do stojącego najbliżej szczupłego mężczyzny ubranego w skórzane spodnie i białą koszulkę. Ania Co podać?! Wysoki Two wodka with coke please. Ania odwraca się od wysokiego i wyciąga dwie szklanki pod blat, tak, że klienci ich nie widzą. Mateusz nie patrzy na Anię, ale uśmiecha się do siebie. Ania wyciąga wódkę i wlewa do miarki. Miarka jest metalowa więc tylko barman widzi ile jest w niej płynu. Ania rozlewa wódkę do dwóch szklanek. Otwiera dwie cole i wlewa do pełna. Podaje wysokiemu i zabiera od niego pieniądze. Wyciąga z kasy resztę, ale zauważa, że chłopaka już nie ma. Uśmiecha się i wrzuca sześć złotych do szklanki stojącej pod blatem. Odwraca się do baru i nabija zamówienia. Podchodzi do niej - już z poważną miną - Mateusz i wlewa niebieski płyn do coolera. Mateusz (donośnym głosem) Jeśli ktoś zamawia sok, ty lejesz mu soku, ale najpierw dajesz do szklanki przynajmniej 4 kostki lodu. Lejesz dokładnie tak, żeby płyn docierał półtora, lub dwa centymetry do brzegu szklanki. Nie do pełna tak jak przed chwilą. Po czterech sokach za jeden bierzesz sobie do kieszeni. Tak samo jak z wódką. Jeśli ktoś zamawia wódkę z redbulem nie dajesz mu całej puszki. Lejesz tyle ile normalnie nalałabyś soku. Jeśli jest tam pięćdziesiątka, albo setka to zostaje ci spory zapas w puszce. Zostaw wtedy puszkę pod barem, na pewno jeszcze się dziś przyda. A jeśli tak to kasa za nie zużytą puszkę trafia do kieszeni. Ania nalewa coraz to nowe drinki. Płyny i ich kolory mieszają się raz za razem. Ludzie przy Dj-ce, tańczą jak opętani. SC. 33. opium. Dolny bar. Noc. Ania i Mateusz ciągną razem z małego pomieszczenia przy barze ciężką kegę z piwem. Mateusz Jeśli chodzi o piwo musisz lać je z pianą. Tak żeby kreska na kuflu była w połowie piany. Kiedy ta opadnie, piwa będzie mniej niż powinno być. Tylko zanim zarobisz tak na piwo, spokojnie z 10 musisz nalać. Możesz też liczyć na mniej wylanego piwa, gdy ktoś sobie zażyczy je z sokiem. Ania nalewa drinki ludziom. Wyciąga wódkę, wkłada ją do lodówki. Wybiera alkohole na prezentujące się na barze. W głowie rozbrzmiewa jej chropowaty głos mateusza. Mateusz Z coca-colą robisz podobnie jak z napojem bogów. Z innymi drogimi alkoholami w drinku, jak z wódką. Na koniec dnia dzielimy się kasą. I tyle. A, w soboty przynosimy jedną lub dwie nasze flaszki. Wtedy cała kasa za nie idzie do nas. To nawet sporo wychodzi, sama sobie policz ile. Najważniejsze jest wtedy, żebyś nie nabijała nic na kasę przy nalewaniu. Taką wódkę dajemy na początku lub na końcu, żeby szef się nie pokapował. To chyba tyle na dobry początek. Jakbyś czegoś nie wiedziała pytaj w trakcie.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Warszawskie OPIUM 1/2 — czytnik · opowiadania