Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 12 min czytania

Warszawskie OPIUM 2/2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WARSZAWSKIE OPIUM 2/2

Sc. 50. Szkoła reklamy. Dzień.

Ania stoi z młodymi ludźmi w grupie na tarasie przed szkołą. Wszyscy palą papierosy. Zbliża się do nich Zło. Ania zaciąga się głęboko. Chłopak chcę podejść bliżej do Ani, żeby ją pocałować w policzek. Ania odsuwa się zapobiegawczo i macha do niego ręką. Ania Cześć. Zło wścieka się. Zło Możemy porozmawiać? Ania Jasne. Dziękuje raz jeszcze. Ania nie rusza się z miejsca. Wyciąga pieniądze z kieszeni i daje je Złu. Zło patrzy na pieniądze zgniewany. Odbiera je. Ania zaciąga się głęboko. Zło (ostro) Wyrzuć tego szluga. Ania (zaskoczona) Co? Zło (grobowo) Słyszałaś. Ania nie reaguje. Zło chwyta ją mocno za rękę w której trzyma papierosa i próbuje jej go strącić. Ania nieudolnie próbuje wyrwać się z jego uścisku. Ania Zostaw! Zło nie reaguje. Blondyn, z którym Ania stała w grupie chwyta chłopaka za rękę i wykręca mu ją do tyłu. Zło wściekły puszcza dziewczynę i zaciska zęby z bólu. Blondyn Chyba nie zrozumiałeś koleżanki. Mówiła, żebyś ją zostawił! Blondyn puszcza rękę Zła. Ten otrzepuje się i z żądzą mordu patrzy na Anię. Zło Anka, idziemy! Ania (spokojnie) Maciek, ja nigdzie nie idę. Zło Właśnie, że idziesz! Zło robi krok w jej kierunku. Blondyn staje przed Anią. Ania Maciek, chyba będzie lepiej jak sobie odpuścisz. Zło zaciska zęby bardzo mocno. Zerka na blondyna. Ania także na niego spogląda. Ania (do blondyna) Dzięki Tomek, już sobie poradzę. Blondyn stoi jeszcze chwilę patrząc na chłopaka, po czym dołącza do grupy przed szkołą. Zło Co ci odbiło? Ania Przepraszam Cię Maciek, ale ja nic do ciebie nie czuję. Myślałam, że może tak, ale teraz już wiem na pewno, że nie. Zło Bo co, bo popracowałaś trochę w Opium i Ci wodę z mózgu zrobili? Teraz będziesz jak te wszystkie dziwki rolować facetów. Ania Nie, Maciek. Nie mam zamiaru, dlatego mówię Ci prosto z mostu. Nie mogę się z tobą więcej spotykać. To nie ty zawiniłeś, ja jestem… Mam problem z psychiką i muszę iść do lekarza. Ale nie chcę już nigdy więcej robić ci nadziei na cokolwiek. Zło Tak, myślałem. Że jesteś zwykłą kurwą. Udajesz taką paniusię, co niewiadomo jaka jest miła. To już koniec udawania szmato. Wszystkim powiem jaka jesteś zajebiście popierdolona. Zło zaczyna krzyczeć do ludzi palących przed szkołą. Zło Ej ludzie! To jest najbardziej popierdolona laska w szkole. Nie zbliżajcie się do niej. Zależy jej tylko na kasie. Blondyn podchodzi dwa kroki do Ani i Zła. Zło wychwytując to odwraca się i idzie w kierunku ulicy. Zło (nie odwracając się, głośno) Pierdolę cię Ania patrzy za oddalającym się chłopakiem. Kręci głową i wpatruje się w ziemię. Wzdycha.

17. Ext. Centrum miasta. Ranek.

Dziewczyna jedzie przez miasto tramwajem. Ogląda warszawskie krajobrazy. Spogląda na zegarek. Wychodzi z tramwaju i szybko idzie w kierunku szpitala.

18. Int. Szpital. Sala poporodowa.

Ania uśmiecha się szeroko, kiedy wchodzi do pokoju. Karolina leży na łóżku, jest przykryta kocem, czyta gazetę. Kiedy zauważa koleżankę także się uśmiecha. W pokoju leży jeszcze jedna młoda kobieta. Śpi. Dziewczyny zaczynają cicho mówić. Ania (cicho) Hej. Karolina (radośnie, przyciszonym głosem) Cześć! Ania Przyniosłam ci rzeczy o które prosiłaś. Mam jeszcze trochę czasu, przed pierwszym dniem nowej pracy. Ania wyciąga z plecaka czerwony kubek Nescafe, stawia na szafce Karoliny, wkłada do niego sztućce. Karolina (uśmiechnięta) Dzięki, Aniu. Super, nie będę już musiała pożyczać od wszystkich. Ania patrzy jeszcze przez chwilę na kubek. Uśmiecha się. Ania Tobie na pewno bardziej się przyda. Jak się w ogóle czujesz? Karolina (cicho) Teraz już dużo lepiej. Myślałam, że ten ból nigdy się nie skończy. Dzwonił do mnie Mateusz. Kazał cię pozdrowić. Nie wiem jak się dowiedział. Ania (Głośno) Mówił, co u niego? Ania krzywi się i spogląda na śpiącą dziewczynę. Wraca wzrokiem do Karoliny i mówi bezgłośnie „sorry”. Karolina (cicho) Mówił, że zostawił dziewczynę w Irlandii i wrócił do Warszawy. Mówił, że Grzesiek zachorował na AIDS. Ania (cicho i smutno) Wiem. Gadałam z Andrzejem. Kiedy z nim gadałaś? Karolina Z Andrzejem? Ania (trochę za głośno) Z Mateuszem? Kiedy to było? Karolina Bo ja wiem dwa, trzy dni temu. A co? Ania (cicho) No nic, też się z nim widziałam, dawno, ale nie wiedziałam, że już nie są razem. Karolina (uśmiecha się) On chyba coś do ciebie czuje. Ania (głośno) Kto? Ania i Karolina zerkają na śpiącą, która przekręca się na bok. Dziewczyny wracają do siebie wzrokiem. Karolina No, kto? Mateusz. Sposób w jaki patrzył na ciebie. Powinnaś się z nim spotkać. Ania Wydaje ci się. Karolina Uwierz mi, że nie wydaje mi się. Marzyłam o tym, żeby tak na mnie kiedyś popatrzył. Ania patrzy na Karolinę zdziwiona. Karolina śmieje się smutno. Karolina Ale, to już jest dla mnie wszystko nie ważne. Wiesz. Jakby wszystko przestało mieć znaczenie, poza nim. Ania potakuje zamyślona. Karolina Co to za praca? Ania W jakimś sklepie z firmowymi ciuchami. Nic specjalnego. Karolina No to powodzenia. Jak stąd już wyjdę to też będę musiała czegoś poszukać. Póki co, mam miejsce w Domu Matki. W szpitalu mi załatwili. Ania A co z Markiem? Będzie płacił alimenty. Karolina To nie słyszałaś? Nie wypłacił nikomu kasy na koniec miesiąca. Wyjechał do Włoch ze wszystkimi utargami. Podobno jakaś mafia go ścigała, czy coś. Uciekł. Właścicielka Opium zgłosiła to na policję i teraz oni też go szukają.

Do pokoju wchodzi pielęgniarka. Wnosi maleńkie dziecko. Karolina smutną minę zamienia na wielki uśmiech. Pielęgniarka Już czas karmienia. Ania potakuje łagodnie. Podchodzi do malca, chwyta go za rączkę i delikatnie potrząsa. Ania Witaj maleństwo. Masz całe życie przed sobą, a ile decyzji. Ania macha ręką Karolinie na pożegnanie, ale ta jej nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Warszawskie OPIUM 2/2 — czytnik · opowiadania