Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 6 min czytania

Wbrew cierpieniom, na zawsze... R4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mijały dni, tygodnie, aż w końcu upłynął miesiąc i nikt nie wiedział kim naprawdę jest tajemnicza Anhela. Zaniepokojony tą sytuacją Marc Antoni nie wiedział co robić. Mimo krótkiego czasu przywiązał się do swojej małej podopiecznej, która wiedziała iż z czasem prędzej, czy później będzie musiała pożegnać się ze swoim przyjacielem. Wieczorem kiedy wydawało się jej, że wszyscy już śpią postanowiła wymknąć się z domu księdza. Nie przewidziała, że Maria wejdzie do jej pokoju... - Marc, Marc!– zawołała przerażona kobieta, a chłopak wbiegł natychmiast do pokoju zdenerwowany - Co się stało?– zapytał. - Przyszłam dać jej jak co wieczór szklankę mleka, a pokój zastałam pusty, musiała wymknąć się przez okno, ponieważ nikogo nie widziałam w korytarzu – powiedziała przerażona kobieta. - Nie martw się gdziekolwiek jest, odnajdę ją. Nie mogła odejść daleko, nie zna miasta – powiedział ksiądz zakładając kurtkę, po czym wybiegł z domu. Tymczasem sierotka szła przez park znajdujący się niedaleko mieszkania Marca. Nagle zatrzymało ją dwóch podejrzanych mężczyzn. - Może dotrzymać ci towarzystwa ślicznotko?– zapytał jeden z nich stając na drodze dziewczynie - Zostawcie mnie w spokoju – odezwała się przerażona, spoglądając na nich. - Nie musisz się nas obawiać – powiedział drugi, podchodząc do niej. Serce biło jej jak oszalałe, nie wiedziała co ma robić, czuła się jakby była w pułapce... - Zostawcie ją w spokoju!– zawołał wyłaniający się z ciemności ksiądz - Marc, skąd się tu wziąłeś?– zdziwiła się Anhela spoglądając na znajomego. Jeden z napastników spojrzał na chłopaka, podszedł do niego uśmiechając się pewny siebie... - Zaraz przestanę być miły – powiedział Marc biorąc zamach by zadać cios mężczyźnie. Jednak ona chwyta go za rękę i ze łzami w oczach mówi: - Nie proszę. Nie możesz się bić!– on spojrzał na nią zdziwiony i rozłoszczony - Te typki same proszą się by przetrzepać im skórę – powiedział, spoglądając na nieznajomych. - Zapomniałeś kim jesteś?– spytała, a jeden z napastników uderza pięścią w brzuch księdza, pytając prowokująco - Słuchasz gadania dziewczyny?– po czym zadaje mu kolejny cios, a chłopak stał bez ruchu, przerażona Anhela nie wiedziała co robić... - Marc – wyszeptała patrząc mu w oczy - Prawie zapomniałem – wyszeptał zamyślony Marc Antoni, a po kolejnym ciosie opada na ziemię - Marc!– zawołała, a mężczyźni spojrzeli na nią - Co się tak gapisz, zajmij się tą małą, a ja skończę z chłoptasiem - zawołać - Nie ma sprawy – powiedział uśmiechnięty drugi typek, przewracając dziewczynę na ziemię - Przestań, nie dotykaj jej – szeptał Marc podnosząc się i atakując napastnika, który próbuje zedrzeć ubranie z przerażonej sierotki. Jednak ten drugi raz jeszcze uderza w osłabionego księdza. - Nieee!– krzyknęła dziewczyna mdlejąc... Tymczasem Nickolas stał na werandzie. - Nie ucieknę przed tym snem, nie ucieknę przed życiem. Nie boje się bo sen to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%