Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 7 min czytania

Wbrew cierpieniom,na zawsze... R5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Marc Antoni dopiął swego i wraz z Marią i Anhelą wrócił do rodzinnego domu, do San Carlos. To mała miejscowość rybacka w Meksyku. Dziewczyna była zafascynowana ogromną posiadłością rodziców księdza. - Witaj w domu synku! – zawołała po hiszpańsku starsza elegancka pani witając syna w salonie. - Mamo!– zawołał również szczęśliwy chłopak wpadając w ramiona matki. - Witam – odezwał się starszy mężczyzna. - Witaj ojcze – powiedział uśmiechnięty ksiądz podchodząc do starszego pana. - Mamo, tato chcę wam przedstawić Anhele – powiedział Marc chwytając ją za rękę. To bardzo rozłościło panią Raqel. - Marc Antoni nie potrzebujemy służby – oznajmiła kobieta, a ksiądz spojrzał na nią z powagą na twarzy. - Nie przywiozłem Anheli by nam usługiwała, jest moją podopieczną – odparł. - Podopieczna, też sobie wymyśliłeś. Nie będziesz przyprowadzał mi do domu żadnych przybłęd!– uniosła się pani domu. - Ona nie jest przybłędą!– również chłopak się uniósł zdenerwowany, a ojciec przyglądał się mu w milczeniu. - Myślałem, że to także mój dom i mogę sprowadzać tu tych co potrzebują mojej pomocy – dodał. - Tak, ale...– Raqel brakło słów. - Jeśli masz coś przeciwko Anheli, możemy się razem wyprowadzić stąd – powiedział stanowczo, a to jeszcze bardziej zdenerwowało kobietę, tym bardziej zszokowało ojca. - Jesteś księdzem co powiedzieliby na to twoi sąsiedzi, widząc jak mieszkasz razem z młodą pannicą – odparła starsza pani. - To byłby mój problem. Zresztą podejrzewałem, że tak będzie, mogłem od razu wynająć jakiś apartament.– stwierdził chcąc wyjść. - Ależ synu, chcesz opuścić rodzinę dla niej?– spytał Cesar, ojciec księdza - Tak. Dla Anheli jestem gotów zrobić wszystko, będę bronił ją jak lew i nikomu nie pozwolę skrzywdzić – powiedział chłopak uśmiechając się do dziewczyny, która spuściła wzrok zawstydzona. - Chodźmy – dodał Marc Antoni, a ona spojrzała wprost w jego piwne oczy i w jego ojczystym języku odparła; - Nie Marc, tu jest twój dom, twoja rodzina, źle zrobiłam przyjeżdżając. Jesteś księdzem i dobrze wiesz jak masz się zachowywać – chłopak był zaskoczony tym, że ona tak dobrze posługiwała się językiem hiszpańskim. - Mario zaprowadź Anhele do pokoju gościnnego, a ja porozmawiam z synem – oznajmił starszy pan - Ależ Cesarze?– zdziwiła się kobieta, patrząc na odchodzącą służącą z sierotą. Marc Antoni został sam z ojcem w salonie, oburzona zachowaniem syna Raqel poszła do swojego pokoju. - Co się stało przez ten rok, że tak się zmieniłeś, czy to przez tą dziewczynę?– spytał mężczyzna - Nie mogłem jej nie pomóc, nie mogłem pozwolić by ktokolwiek ją skrzywdził – odparł ksiądz. - To ona cię tak zmieniła?– spytał Cesar, a Marc podszedł do okna, spojrzał przez nie widząc spacerującą podopieczną. Nie odpowiedział nic, tylko się zamyślił. Anhela rozmawiała z Milagros, wnuczką Marii. - Marc Antoni rzadko przyjeżdża do San Carlos, babcia mówiła, że nie powraca tu by nie kłócić się z ojcem – oznajmiła dziewczyna. - Maria dużo opowiada ci o tej rodzinie?– spytała Anhela. - Jestem tu od dziecka, lecz w czasie gdy wyjeżdżam do szkoły do stolicy i tak wiem co się dzieje. Zawsze to samo – odpowiedziała Milagros. - Jaki był Marc Antoni jako mały chłopiec?– zapytała siedząc na ławce z nowo zapoznaną znajomą - Odkąd pamiętam zawsze był poważny, podporządkowany matce, nigdy nie bawił się z rówieśnikami, nawet z moim bratem Andresem. Biedak całe lato ciężko pracuje, chce zostać adwokatem,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%