Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Wczorajsza sprawa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Do motelu weszło dwóch mężczyzn. Była już dziewiętnasta i na zewnątrz zrobiło się ciemno. W holu paliły się dwie duże lampy. - To tu – odezwał się pierwszy. - Dobra, Paul. Z zaplecza do recepcji podszedł starszy mężczyzna. - Wszystkie miejsca zajęte – oznajmił i usiadł na obracanym fotelu. - W dupie mam miejsca – warknął Paul. - Nic się nie znajdzie, nie ma mowy – spokojnie odpowiedział mężczyzna. - Nie słyszałeś co on mówił ? – krzyknął drugi z przybyłych – Powiedział, że w dupie ma miejsca. - Nie drzyj się tak, bo staruszek zaraz wykituje i niczego nam nie powie. Recepcjonista drżącą dłonią sięgnął po telefon. - Ani się waż – przestrzegł Paul. – Micke, pokaż mu spluwę. Micke położył na ladzie rewolwer. - Czego chcecie ? - Nic wielkiego. Parę informacji – wokół wyraźnie czuć było alkohol. - Panowie, jesteście pijani – hotelarz odsunął fotel. - Co on powiedział ?- zapytał Paul oglądając stojące w rogu akwarium. - Że jesteśmy pijani – Micke roześmiał się chrapliwie. - A co go to w ogóle obchodzi ? – Paul obrócił się w ich stronę. – Niech mówi co ma mówić. - Ale on jeszcze nie wie co ma mówić. - Racja. Zapytaj go. - Czemu ja ? - Kurwa, pytaj go, znasz lepiej sytuację. - Dobra, już dobra – Micke spojrzał uważnie na hotelarza. – jak się nazywasz dziadu ? Czekaj, nie odpowiadaj ! Niech zgadnę... John Smith ? Wy wszyscy tu jesteście Johny Smithy. - Nie o to miałeś pytać debilu. - Spokojnie, Paul, wyluzuj. Wprowadzam atmosferkę – oparł się łokciami na ladzie. – Mów, w których pokojach mieszkają turyści, którzy tu wczoraj przyjechali. - Ależ... wczoraj przyjechało wielu turystów. - Nie zgrywaj idioty, chodzi nam o tych co przyjechali w grupie, około północy. - Niestety panowie, ale nie mogę wam tego powiedzieć – zdawać by się mogło, że przerażony mężczyzna zaraz rozpłacze się. – Proszę o wybaczenie... Paul podniósł rewolwer i wycelował w hotelarza. - Skoro nie to nie, przynajmniej jak cię kropnę to nie będzie dla nas straty – odciągnął iglicę obracając naładowany bębenek. – To jak, gadasz ? - Tak, tak – hotelarz przysunął się do stojącego przy ścianie komputera. – Pozwólcie, że sprawdzę. Tu wszystko jest zapisane. - Tylko bez numerów, staruszku – Micke wyminął ladę. – Bądź grzeczny, a zachowasz głowę. - Ej, Mickie, jeśli on ma to wszystko, to opisz tego typa i nie będziemy musieli łazić po niewiadomo ilu pokojach, a ściągnie się kolesia do nas. Chyba tak to działa, nie ? Na niewielkim korytarzyku rozległy się kroki. - Chowaj gnata – szepnął Paul. – A ty dziadu, jak coś piśniesz... – znacząco przesunął dłonią po szyi. Ze schodów zeszła stara, dostojna kobieta i przeszła przez hol zmierzając do wyjścia. - Dobry wieczór panie Willson – przywitała się wychodząc. – Wrócę dziś trochę później. Drewniane drzwi trzasnęły i wewnątrz zaległa cisza. - To pan wcale nie jest Smith ? – roześmiał się Micke. - Zamknij się – warknął Paul. – Opisz mu tego typa. - A co ja mu powiem ? Metr siedemdziesiąt, może siedemdziesiąt parę. Trzydzieści kilka lat. Przyjechał wczoraj. Znacie takiego ? Drżącą dłonią hotelarz wpisywał hasła na komputerze. Szybkim gestem otarł pot z czoła i poprawił przekrzywione okulary. - Wczoraj zameldowała się grupa z Niemiec – oznajmił. – Same starsze pary. Tylko jeden mężczyzna w tym wieku. - Ale fart – przeciągle gwizdnął Micke. – No to gadaj jak się nazywa. - Ee... On jest... - Nie pierdol dziadku tylko wal prosto. Ten a ten ! Nie chce mi się znowu wyjmować gnata. - Hans Kohler – sapnął Willson. – Nazywa się Hans Kohler. - No widzisz, czy to takie trudne ? – Paul głośno beknął. – Zadzwoń do niego. Powiedz, żeby zszedł do nas. - Ależ…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wczorajsza sprawa — czytnik · opowiadania