Fantastyka · 4 min czytania
Wdzięczność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niedbałym ruchem odłożył maszynopis nieznanej mu dziewczyny. Był już zmęczony czytaniem dziesiątego, a może jedenastego tekstu, chociaż to wcale źle nie było napisane. Owszem, błędy gramatyczne zdarzały się tu i ówdzie, ale nie raziły w oczy. Tyle tylko, że opowiadanie mu nie przypadło go gustu. Poruszało jego niezbyt ulubioną tematykę, więc pozwolił sam sobie usprawiedliwić się zmęczeniem i maszynopis powędrował na stolik. Westchnął. Długo. I sięgnął po papierosa. Mentolowy, takich nie znosił, ale późnym wieczorem w osiedlowym sklepiku nie mieli już innych. "Prawa Murphy'ego" - pomyślał i strzepnął popiół do kryształowej popielniczki. Popielniczka, prawdę powiedziawszy, popielnica, była ogromna. Stała na samym środku niskiego, kawowego stolika przy ulubionym fotelu z wytartym siedzeniem. Zawsze panował na nim porządek, ponieważ pan Stanisław nie znosił bałaganu. Przynajmniej tam. Codziennie po powrocie z pracy kładł na nim korespondencję, telefon komórkowy i następną paczkę papierosów. Stolik nakrywał świeżym obrusem. Wówczas akurat leżał beżowy. Centralne miejsce zajmowała owa popielnica, którą przypadkiem znalazł na wyprzedaży staroci przy pobliskim bazarku. Pan Stanisław bardzo dbał o nią. Mył codziennie, nawet i dwa razy, gdy wykazywała objawy intensywnego zużycia. Czasami i może szkoda było strzepywać do niej popiół papierosowy, ale ostatecznie po została kupiona. Kosztowała tyle co nic, a grubemu facetowi z czerwoną twarzą śpieszyło się zamknąć stoisko i wkrótce po sprzedaży zwinął interes. Zupełnie jakby chciał się jej pozbyć i uciec z miejsca zdarzenia. To umknęło już uwadze pana Stanisława, który po wręczeniu monet przez kolejne kilkanaście minut stał i gładził czule przedmiot po zaokrąglonych krawędziach. Jego popielnica, jego zdobycz. Teraz stała lśniąca. Wyczyszczona.…