Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 7 min czytania

Wędrowanie po lesie wyobraźni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"O genialna i hojna to właściwość literatury: ta wolność snucia wątków, zupełnie jakby się wybierało ścieżki w lesie, nie wiedząc, dokąd zaprowadzą - ani co nas oczekuje..." W. Gombrowicz

Kochana Kuzynko!

Wybrałam się dzisiaj na spacer do lasu: miałam dwie godziny wolnego i ochotę na pospacerowanie przez jakiś czas wśród drzew, uspokojenie myśli - wiesz, jak lubię lasy. Weszłam więc między sosny i zaczęłam iść - kluczyć raczej między drzewami, wybierając coraz to nową ścieżynkę: chciałam sprawdzić, dokąd mnie zaprowadzą, poeksperymentować… Wędrowałam więc, wymyślając jednocześnie ciąg dalszy mojej baśni - Henry musiał przejść przez tajemniczy las, by ocalić brata; co z tego, że Myrimowi nic się nie stało? - i raptem przyszła mi do głowy jedna myśl... Niezwiązana bezpośrednio z opowieścią, raczej z procesem twórczym: przypomniałam sobie mianowicie słowa Gombrowicza, porównujące tworzenie tekstów literackich do wędrówki przez las...

"Snucie wątków"… pomyśl, jak wyglądałyby dramaty romantyczne, gdyby któryś z naszych narodowych wieszczów usiłował cały czas podążać jedną drogą, niczym autostradą? "Dziady" natychmiast utraciłyby swoją wartość literacką, nie hipnotyzowałyby wcale - regularny tekst, może niekoniecznie dosłowny, ale na pewno okrojony z pourywanych myśli. Wyobraź sobie, jak powstawała "Wielka Improwizacja" - może to z sympatii dla Mickiewicza przypisuję mu własne cechy, ale jestem prawie pewna, że on naprawdę improwizował, kiedy tworzył tę scenę. Nie robiłaby tak dużego wrażenia, gdyby wieszcz budował ją, ostrożnie dobierając kolejne zdania. I czy to nie jest znakomity, skondensowany przykład wędrówki przez las? Konrad podążał którąś ze ścieżek, nagle widział nową - i porzucał tę pierwszą, już znaną… Coś podobnego jest i w innych częściach "Dziadów" - zwłaszcza w IV - ale nie robi na mnie aż tak dużego wrażenia. Mam odczucie, że wtedy Mickiewicz czuł się trochę gorzej, skołowany - i błądził sobie trochę. Trudniej za nim, za jego tokiem myślowym, nadążyć. (Chociaż tytuł Mistrza Błądzenia i tak dostaje u mnie Słowacki za swojego "Beniowskiego".)

Innym przykładem jest "Lot nad kukułczym gniazdem" Kena Keseya. Tu również snucie przez Wodza kolejnych rozważań buduje nastrój, będący chyba ważniejszym niż fabuła. Nagłe porzucenie szpitalu psychiatrycznego i powrót do przeszłości Wodza jest literackim majstersztykiem, spotykanym i w innych dziełach, ale w tym jednym szczególnie zapadającym w pamięć… Regis z "Sagi o wiedźminie" Sapkowskiego zauważył kiedyś, że "lepiej bez celu iść na przód, niż bez celu stać w miejscu" - albo, co w literaturze jest jeszcze gorsze, podążać cały czas, mając określony cel, prosto przed siebie - najlepiej wydeptaną przez tysiące poprzedników autostradą.

Pomyśl - pierwsza książka o trzydziestolatce z problemami i nałogami była świetna. Ale jeśli według tego samego schematu powstanie kolejnych kilkaset? Daleko lepiej jest, kiedy twórca naprawdę tworzy, zaś żeby tworzyć i zaciekawiać, trzeba porzucić autostrady i krążyć przez las samemu - najlepiej za każdym razem wybierając inną ścieżkę, lub też tworząc własną. Wiedząc, mniej więcej, dokąd chce się dotrzeć (odpowiedź "dokądkolwiek" też jest poprawna) i zgadzając się na wynurzenie z lasu w nieco innym miejscu, niż się planowało. Tworzenie literatury nie jest przecież porównywalne z konstruowaniem krzesła - bardzo rzadko powstaje dokładnie to, co chciało się z początku osiągnąć a i tak napisany tekst jest literaturą, podczas gdy krzesło z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%