Fantasy · 3 min czytania
Wędrówka Wielkich
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czterech podróżnych zatrzymało się nagle na bezkresnej pustyni. Przywódca zwietrzył niebezpieczeństwo. Lecz, nie, to nic. Tylko pochód Dionizosa, świętując, przybliżał się ku nim z daleka. Wędrowcy pobiegli niesieni na skrzydłach własnej, przed chwilą odzyskanej nadziei. Nie zginą, narazie, gdyż wiedzieli że Dionizos zawsze chętnie dzielił się z nimi. Napojeni nektarem i atmosferą spotkania odeszli dzień później. Znowu po kilku dniach podróży ujrzeli pochód. Lecz to były wrogie wojska, uzbrojone i doskonale wyszkolone. Wędrowcy uformowali krąg, otworzyli grotę i napełnili się magią. Rozdzielili się i każdy otoczył siebie kilkoma warstwami osłony. Aby opóźnić atak, jeden z nich postawił w połowie drogi między nimi a wojskami nieprzyjaciela zaporę ogniową. W międzyczasie pozostali zaczęli przyzywać Ogary, potężne i piękne, zrodzone aby zabijać, bestie. Przywódca wojsk nieprzyjaciela nie wiedział z kim ma do czynienia. Pomyślał że to jakaś zagubiona kadra magów. Lecz to była czwórka Wielkich Wędrowców, półbogów-półludzi. Nawet gdyby to zauważył to było już za późno. Największy z żyjących nekromantów nie dysponował nawet jedną dziesiątą ich mocy. A on był tylko uczniem. Zaniepokoił się gdy ruszyły w jego kierunku dziwne bestie. - Ogary cienia,