Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 46 min czytania

Wera

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Weronika stanęła przed ciemnymi drzwiami. Korytarz starej kamienicy z trudem oświetlała gasnąca i brudna żarówka. - Boże.. - pomyślała – co ja robię?! Świadomość tego, że przekroczenie progu mieszkania będzie ciążyć na całym jej życiu, na życiu jej rodziny była jak ogromny głaz, który właśnie spadał na jej barki. Wiedziała, że po prostu nie powinna, że to, co wydarzy się za tymi drzwiami będzie złe, po prostu złe. Jednocześnie miała świadomość tego, że to jedyny sposób żeby uratować mieszkanie i bezpieczeństwo rodziny. Długi męża zrobiły swoje i stanęli pod ścianą. Teraz wszystko zależało już od niej. Była wkurzona na swojego małżonka i jednocześnie mu współczuła. Kochając go nad życie, wiedziała, że wszystko co robił miało poprawić także jej byt. Jednak nie udało się, a ona stała się ofiarą i nadzieją na uratowanie przyszłości. Przedstawiciele pożyczkodawcy nie bawili się w czułości. Przy pierwszej okazji, weszli do mieszkania i wygodnie rozsiedli się w fotelach upokarzając Tomka na oczach Weroniki. Wiadomość od wierzyciela, którą przekazali młodemu małżeństwu, była brutalnie prosta, albo płacą wszystko albo mężowi stanie się krzywda chyba, że… Weronika miała podać swój numer telefonu i czekać na wiadomość. Potem przyjechać pod wskazany adres. Nim jednak to nastanie, miała odpowiadać na smsy, które będą do niej wysyłane i spełniać zawarte w nich żądania. Weronika nie chciała takiego układu, ale wybór wydawał się oczywisty. Liczyła jednak na jakiś ruch męża, poświecenie lub heroiczny gest zdobycia pieniędzy i uwolnienia jej od nadchodzącej niewoli. Niestety, po raz kolejny Tomek zawiódł. Nie odezwał się, patrząc tępo w podłogę. Ten widok, na długo został w pamięci Weroniki. Upadek, porażka i brak nadziei. Nie tak miało wyglądać jej małżeństwo, ich wspólne życie. Nie tego oczekiwała, kiedy kupowali piękne mieszkanie na luksusowym osiedlu nie musząc brać kredytu, bo Tomek przecież zarobił. Choć zastanawiało ją, jak wszedł w posiadanie takiej kwoty, nigdy nie wnikała. Teraz wiedziała, że piękna bańka pękła, a ona będzie główną ofiarą życia złudzeniami. Pierwszy sms przyszedł w nocy, po kilku godzinach od podania numeru. Mąż brał prysznic, a Weronika dopijała lampkę wina. Krótka wiadomość, „część, nazywaj mnie Wierzycielem. Napisz coś o sobie”. Nieszczególnie się tym przejęła. Choć napawała ją obrzydzeniem myśl o tym, co może się kryć za taką treścią, nie chciała o tym myśleć. Miała jednak bolesną świadomość, że musi odpisać. - Jestem Weronika. – napisała zdawkowo, - To wiem. Napisz o sobie. Kim jesteś, co lubisz. – niemal natychmiast przyszła odpowiedź, Weronika chwilę się zastanowiła. Poczuła złość na myśl, że musi brnąć w tę, jak się wydaje denną rozmowę. W jej myślach po drugiej stronie siedział stary, obleśny i gruby typ, który nawet nie wiedział, jak ona wygląda, ale masturbował się samym faktem pisania z obcą kobieta. - Jestem frealancerką i lubię czerwone wino. – odpisała w zasadzie be namysłu, - Uważasz, że określa Cię praca i to co lubisz pić?, - Nie. - Zatem kim jesteś Weroniko? Weronika czuła się zażenowana, nie miała pojęcia do czego ma prowadzić ta rozmowa, która była dla niej krępująca i niezręczna. Wzdychając ze zmęczeniem krótko odpisała; - Kobietą. - Brawo! Doszłaś to sedna. Jesteś kobietą. Kiedy ostatnio mąż sprawił, że czułaś się, jak kobieta. – ciągnął rozmowę wierzyciel, Zdziwiło ją to pytanie. Kompletnie nie miała pojęcia, o co mu chodzi. Zastanawiając się, słyszała w tle dźwięki prysznica, przez które przebił się sygnał kolejnego smsa. - Długo myślisz. Przestań. Już wiem, że nawet nie rozumiesz o co pytam. Idź spać. Wiem, że będziesz myśleć o tej rozmowie i o mnie. Weronikę wbiło w krzesło to, co przeczytała. Poczuła się naga i rozegrana. Zdezorientowanie wprawiło ją w dziwny nastrój. Alkohol podbijał emocje, a serce zdawało się bić mocniej. Miała wrażenie, że przez moment była w zupełnie innym świecie. Poczucie braku bezpieczeństwa towarzyszyło jej od dłuższego czasu, ale teraz straciła resztki gruntu pod nogami. W kilku smsesach, ktoś tknął zapomnianą strunę jej psychiki, która teraz wybrzmiewa wprawiając w drganie jej ciało. Mieszanina emocji i ciemnego czerwonego wina zmusiła Weronikę do przemyśleń. - Albo to przez to wino.. a może on faktycznie, coś w tym jest – myślała – nie pamiętam już, kiedy ostatnio czułam się doceniona, jako kobieta. Małżeństwo ma swoje prawa, które często zastępują przyjemności pierwszego okresu związku. Nigdy jednak nie przyszło jej na myśl, że może myśleć o tym, by „czuć się kobietą”. - Przecież nią jestem do cholery- rzuciła w myślach biorąc ostatni łyk wina. Z zamyślenia wyrwał ją głos męża wychodzącego z łazienki. - Kochanie idziemy spać? To był ciężki dzień, padam z nóg, - Tak.. tak już idę – rzuciła, jakby dalej błądziła w myślach, - Pisał? – zapytał nieśmiało Tomek - Tak – z wyrzutem odpowiedziała, - Co chciał? – ostrożnie zapytał, - Żebym się przedstawiła i.. tyle. Chodź spać – ucięła rozmowę, - Mhm – rzucił tylko Tomek, nie chcąc dodatkowo denerwować żony.

Aż nadszedł dzień, w którym sms był tylko wskazaniem adresu i godziny. Dreszcz przeszedł po ciele Weroniki. Zapomniała, że to wszystko miało mieć taki finał. Tym bardziej, że mąż akurat znalazł pracę i musiał wyjechać w delegację. Została sama, a co gorsze nie mogła nikomu powiedzieć co się dzieje. Nie mogła jednak pozwolić sobie na taką głupotę. Chciała dodzwonić się do Tomka, ale nie odbierał. Z drugiego telefonu wysłała mu sms o tym, że dostała adres, na który ma się stawić, i że pójdzie tam dla niego. Kończąc wiadomość dopisała – kocham cię, kiedy wrócisz będzie już po wszystkim, będzie jak dawnej… Bijącą się z myślami Weronikę obudził dźwięk smsa. Sięgnęła po komórkę i odczytała jego treść, a całe jej ciało zaczęło drżeć. „Wejdź, czekam. Zamknij za sobą drzwi. Na klucz.” Wbrew sobie Weronika nacisnęła toporną, metalową klamkę drzwi, a te skrzypiąc odsłoniły oświetlony skręcający delikatnie w prawo korytarz, na końcu którego znajdował się ciemny pokój. Wykonując polecenie z smsa zamknęła drzwi i przekręciła klucz. W tym momencie usłyszała za sobą głos. - Dobry wieczór Weroniko. – powiedział niskim tonem ktoś z ciemnego pokoju – Cieszę się, że jesteś. Podejdź proszę bliżej. Lekko wystraszona Weronika podeszła kilka kroków, aż usłyszała dochodzącą z pokoju komendę. - Stop! Tak jest dobrze.- rzucił rozkazująco mężczyzna, - Dobry wieczór. – powiedziała pół przytomna Weronika, -Weroniko, czy wiesz po co tu jesteś? – zapytał głos, nie dbając o kurtuazję, - Nie.. nie wiem.. – odpowiedziała łamiącym się głosem, - Naprawdę nie wiesz? I mimo to ciągle tu stoisz?, - Jestem tu, żeby ratować męża.. – powiedziała po namyśle, - Sama w to nie wierzysz – rzucił drwiąco głos – mieliście prawie pół roku, żeby to wszystko uratować, zakończyć i spłacić dług albo zgłosić to na policję. Tymczasem mam w telefonie twoje najskrytsze wyznania, a twój kochany mąż nawet nie kiwnął palcem, żeby ratować cię przed tym, co właśnie się dzieje..- zawiesił głos – Więc? Po co tu jesteś Weroniko? – zapytał po raz kolejny, - Nie wiem.. chcę szybko wrócić do domu.. proszę powiedzieć, co mam zrobić i będziemy mieli sprawę z głowy – nieco śmielej powiedziała Weronika, - Nie wiesz.. – kpiąco rzucił głos – dobrze zatem, skoro tak stawiasz sprawę. Za tobą, w głębi korytarza, po prawej stronie jest łazienka, czeka tam na ciebie kilka rzeczy, które chciałbym, żebyś na siebie założyła. Dodatkowo na lustrze jest zdjęcie. Zgodnie z nim zrób sobie makijaż i upnij włosy. Masz na to 45 minut. – chłodno powiedział głos. Nic nie mówiąc Weronika udała się we wskazanym kierunku. Czuła strach i była coraz bardziej wkurzona na męża. Przecież faktycznie mógł coś zrobić. Teraz jednak już za późno, a ona znowu musi naprawiać jego błędy. Kiedyś był to jej kochany gapa, ale teraz.. W głębi duszy Weronika czuła niepokojące uczucie. W całej tej sytuacji było coś złego i pociągającego. Obce mieszkanie, dominujący mężczyzna, ryzyko. Mrowienie w brzuchu przypominało Weronice dawno zapomniany czas zdobywania życiowych doświadczeń. Ze wszystkich sił jednak walczyła z tym uczuciem. Weronika starała się myśleć tylko tym, że za kilka chwil wróci do domu i wszystko to będzie jedynie złym wspomnieniem. Po wejściu to łazienki, włączyła światło i zamarła. Ogromne lustro zostało przyozdobione twarzą nieznanej jej kobiety, która przypominała gwiazdę porno. Na wieszaku wisiał gorset oraz delikatny, prześwitujący stanik, pod nimi na stoliku pończochy wraz z pasem. Dopięciem wszystko były czarna wysokie obcasy, z dwudziestocentymetrową szpilą. - Oby chciał mnie w tym tylko oglądać- pomyślała popadając w panikę, - Czas płynie – usłyszała zza drzwi, - Pamiętaj, ratujesz całą rodzinę – powtarzała sobie myślach, ściągając z siebie płaszcz. Spojrzała jeszcze raz na zestaw i dławiąc w gardle płacz zaczęła się przebierać. Po upływie trzydziestu minut, ubrana i umalowana, przyglądała się sobie w lustrze. Jej ogromny biust, ściśnięty gorsetem wyglądał jeszcze potężniej. Brak naturalnego dla niej stanika z grubego materiału powodował, że sztywny gorset tarł o drażliwe sutki. Nigdy wcześniej nie miała na sobie pasa do pończoch ani tym bardziej nie miała na sobie tak wyuzdanych, w jej mniemaniu, pończoch. Czarne, zakończone eleganckim klinem ciągnęły na tyle nogi ciemny pasek od stopy aż po stringi. Choć Weronika nosiła stringi dość często to jednak nigdy nie miała na sobie tak skąpej bielizny. Łzy powoli i trudem wydostawały się spod pomalowanej ciemnym tuszem powieki. Starała się nad sobą panować, jednak fala emocji wzbierała w niej z każdą chwilą. Strach, przerażenie i upodlenie strojem, miejscem i wszystkim co otaczało ją w tym miejscu kazał jej wołać w myślach imienia męża na ratunek. Choć nie przyszedł wyrwać z tego miejsca, Weronika poczuła dziwną siłę. Jakby zrozumiała, że Tomek gdzieś tam jest, odczyta smsa i przyjedzie uratuje ją, a potem będą żyli nie pamiętając tych złych dni. Obcierając łzy wstała z kolan i wyprostowana spojrzała w lustro. Choć cichy głos powtarzał jej by uciekała, wiedziała, że to niczego nie zmieni. Poczucie obowiązku i lojalności okazywało się silniejsze nawet od wstydu i strachu. Poprawiła jeszcze makijaż i upięła włosy w kucyk, dokładnie tak, jak kobieta ze zdjęcia. Spojrzała na siebie ostatni raz. Jej wysokie kobiece ciało prezentowało się wyjątkowo dobrze. Zupełnie tak, jakby zostało stworzone do takich strojów. Choć nie chciała tego przed sobą przyznać, podobało jej się to, co widziała. Potężny biust w rozmiarze 75D otoczony czarnym gorsetem wyglądał, jakby należał do profesjonalnej gwiazdy porno, a nie grzecznej i spokojnej żony. Długie nogi nabrały dodatkowej smukłości i wyjątkowego seksownego wyglądu, który dawał im delikatny połysk pończoch i szpilki prosto z wystawy sex shopu. Weronika czuła się jak przed egzaminem. Bardzo nie chciała wychodzić z łazienki. Czuła, że popełniła błąd przychodząc do tego mieszkania i wszystko może wymknąć się spod kontroli. Jednocześnie wiedziała, że nie ma wyjścia. Wzięła głęboki oddech i wyszła z łazienki. Powolnym krokiem zmierzała w stronę ciemnego pokoju. - Dobrze, bardzo dobrze. – wycedził głos z zadowoleniem – Powiedz Weroniko, czy Twój kochany mąż kiedykolwiek widział się taką?...– pytał na nowo, - Nie – odpowiedziała, z zaciśniętym gardłem, na nowo tracąc resztki pewności zdobytej w łazience, - Nigdy?.. nie chciał? Czy nie pozwalałaś?, - Nie..- Weronika z trudem tłumiła w sobie emocje, szybko łapiąc głębokie oddechy – nie było okazji.., - Okazji? – zaśmiał się szyderczo – tu po 10 minutach ubrałaś, co kazałem, więc to chyba nie jest kwestia okazji Weroniko.. prawda? – rzucił pytanie nie czekając na odpowiedź- Patrzę teraz na ciebie i wiem, że nawet twój mąż nie widział tego, co ja. Pomyśl, gdzie teraz jesteś, jak daleko od granicy, którą wyznacza ci to marne życie. – zawiesił na chwilę głos, a w pokoju było słychać tylko rytmiczny szelest napinającego się na biuście gorsetu – Jesteś tu i ubrałaś się tak, bo tego chciałaś Weroniko. Jak się czujesz? Zrozumiałaś już, po co tu jesteś? - Chcę ratować męża – wycedziła Weronika, ledwo panując nad łzami wstydu, który uświadomił jej głos, - Męża.. i tylko dlatego? Tak go kochasz? – drwił, - Kocham.. – niemal płacząc odpowiedziała, - Myślę, że dzisiejszej nocy zmienisz swoje zdanie. Jednak wszystko po kolei Weroniko. – zaczął chłodno głos – Znajdujesz się teraz w mieszkaniu, które wynajmuję dla osób chcących spełniać swoje nietypowe zachcianki. To moje mieszkanie, jesteśmy tu zupełnie bezpieczni. – ciągnął głos – Część osób płaci, a cześć może korzystać z tego miejsca w zamian za możliwość nagrywania ich, nazwijmy to, wyczynów. Znasz takie miejsca Weroniko? – zapytał twardo, - Nie. Ja.. nie mogę przecież.. mam męża.. bo.. – do Weroniki zaczęło docierać, że wszystko skończy się nie tak, jakby tego chciała, - Widzę, że dociera. – powiedział z zadowoleniem – Uspokój się. Przekroczyłaś granicę i dobrze to wiesz. Czujesz to w sobie. – rzucił jakby oznajmiał coś oczywistego – Drżysz ze strachu ale nawet nie zająknęłaś się, że nie chcesz tu być. Szukasz wymówki bo mąż, bo rodzina, a zapytaj się, jak to się stało, że tak dobra żona, jak ty, jest teraz wystawiona na pokaz przed mężczyzną, którego nie zna, nie widzi ale słucha bardziej niż kochanego męża. Weronikę zmroziło to pytanie. Strach i dziwna dominująca aura mężczyzny wymusiły na niej opanowanie emocji. Głęboko dysząc stała teraz w jasno oświetlonym przedpokoju twarzą w stronę ciemności, z której dochodził głos. - Obróć się. – powiedział spokojnie głos. Bez zająknięcia zrobiła, co usłyszała. Dreszcze przechodziły po jej ciele, a nogi drżały. Mimo to, powtarzając sobie, że musi, że dług, że dla męża, stanęła tyłem, prezentując swoje ciało. - Dobrze Weroniko, bardzo dobrze. Teraz pochyl się i oprzyj dłonie o kolana, ale najpierw rozszerz nieco stopy.. – komenderował spokojnym głosem, Weronika nigdy wcześniej nie doświadczała takiego traktowania. Ani w życiu codziennym, ani tym bardziej w sypialni nikt jej niczego nie rozkazywał. Mąż co prawda kilka razy próbował dodać trochę pikanterii, ale nie pozwalała mu na to mówiąc, że nie jest „jedną z tych”. Teraz jednak potulnie pochyliła się i wypięła. Czując strach wiedziała, że to tylko egzamin, który musi przejść i zapomnieć, by móc żyć, tak jak kiedyś. - Pisałaś, że nie masz bogatego doświadczenia, a tu proszę, wypinasz się niczym profesjonalistka. – mówił głos – Wiem, kochanie, że mąż cię tak nie traktuje, a to wielki błąd. Przecież to widać od razu, że masz to w sobie.. - Nie jestem..! – odburknęła Weronika z oburzeniem, zawieszając głos jakby nie chciał nawet wypowiedzieć słowa określającego jej zachowanie, - Przestań.. – rzucił głos – zostań w te pozycji, masz piękne pośladki dlaczego nie nosisz tak dobranych stringów na co dzień? Idealnie pasują do tego ciała i jak widzę natury. – pytał z wyraźnym zadowoleniem, Weronika milczała. Czuła, że to co się dzieje przerasta jej wszelkie obawy. Wiedziała, że musi przyjść ten dzień, kiedy smsy zamienią się w wizytę u Wierzyciela, ale nie myślała, że to przybierze taki kształt. Była zawstydzona, przerażona. Każdy jej zdrowy zmysł mówił, że ma wyjść, uciec. Przecież gdyby Tomek ją teraz zobaczył… - Weroniko o czym myślisz? – zapytał niemal czule głos- czy o tym kim jestem? A może zastanowią cię to samo co mnie? Hm? – zawiesił głos delektując się widokiem długich nóg zakończonych krągłą pupą. – wyprostuj się kochanie. Weronika z pewną ulgą znowu stanęła prosto i odwróciła w stronę ciemnego pokoju. Z każdą kolejną minutą w tym miejscu czuła, że mimowolnie kroczy w ciemność, która skrywa ścieżkę bez powrotu. - Więc Weroniko? Zastanawiasz się nad tym jak to jest, że twój kochany mąż, dla którego tak się poświęcasz nawet się nie zająknął, kiedy wstawałaś nocą by ze mną pisać? Jak to możliwe, że tak go kochasz, że zrobiłaś z siebie eksponat przede mną, a on nie wali w drzwi i nie chce cię ratować?.. – wymieniał chłodno. Kolejne słowa wbijały się w serce Weroniki jak lodowate sztylety. Przez ostatnie pół roku odpychała od siebie wszystkie negatywne myśli na temat Tomka. Obowiązek i chęć ratowania dobytku kazały jej zacisnąć zęby i walczyć. Nie chciała zauważać, że jej mąż nie wyrażał zazdrości, nie walczył o uwolnienie swojej żony z sieci, w którą sam ją wpędził. Z każdym kolejnym tygodniem oddalali się od siebie. Weronika żyła w dwóch światach. W jednym starała się być żoną w drugim, coraz bardziej pokazywała swoja intymną stronę. Choć początkowo traktowała smsy bardzo mechanicznie i pisała zdawkowo z czasem przerodziło się to w jej codzienny rytuał, który pozwała oderwać się od szarości dnia. Kilka słów z pierwsze smsa zamieniło się po kilku tygodniach w wielogodzinne wymiany myśli. Dzieliła się z Wierzycielem szczegółami ze swojego życia, troskami, marzeniami, a nawet żaliła na Tomka. Na dwa tygodnie przed wiadomością z adresem i godziną, rozmowy z Wierzycielem stały się już bardzo intymne. Weronika czuła, że po drugiej stronie tych literek jest ktoś wyjątkowo bliski, ktoś kto rozumie i komu może zaufać. Po raz pierwszy granicę przekroczyła, kiedy po kilku godzinach smsowania z Wierzycielem, w którym pisała mu o seksie z mężem wylądowała pod prysznicem i tam doszła dwukrotnie dzięki słuchawce natrysku i myśli o władczym mężczyźnie kryjącym się za literkami z ekranu smartfona. - Tomek mnie kocha, a ja jego..- powiedziała niczym deklamację Weronika, - Kocha.. kochasz..- powtórzył głos, - Tak- twardo potwierdziła Weronika, - Nie wiedziałem, że tak wygląda miłość- drwiąca zaczął głos – stoisz tu przede mną ciesząc moje oczy pięknem swojego ciała. Odpychasz od siebie tę myśl, że Weroniko za klika chwil będziesz cała moja. Czuję na odległość jak drżysz, jak twoje ciało staje się dla ciebie obce, spragnione tego czego tak długo mu odmawiałaś tłumiąc swoje pragnienia.. - Przestań!! – przerwała mu Weronika, - Pragnienia- kontynuował głos – które wręcz krzyczały z twoich smsów. Naprawdę myślałaś, że piszesz z idiotą Weroniko? Wiem co masz w sobie, wiem jak umartwiałaś się w imię wpojonej pseudo moralności.. - Błagam.. przestań.. – Weronika krzyczała przez łzy. Każde kolejne słowo trafiało dokładnie w sedno, poruszając najgłębiej skrywane struny jej duszy. - Weroniko – powiedział czule – dopiero zaczęliśmy- zawiesił głos by po krótkiej chwili rzucić niczym komendę dla psa - Obróć się! Weronika płacząc i z trudem łapiąc oddech odwróciła się nie wiedząc czego może się spodziewać. Nagle ku jej przerażenie usłyszała za sobą, że mężczyzna wstał z fotela. Przełknęła ślinę razem z dławiącym strachem. W tym momencie pokój wypełnił dźwięk klamry od paska uderzającej o drewnianą podłogę. Serce Weroniki wpadło z szaleńczy rytm. Całe jej ciało zaczęło drżeć. Szybki oddech wprawiał biust w rytmiczny ruch, który rozpychał związany z tyłu gorset. Nagle znowu pojawił się głos, tym razem bliżej, mocniej. - Krok w tył – ponownie rzucił komendę. Weronika łapała resztki świadomości i potulnie przesunęła się w tył. Kątem oka starała się dostrzec co na nią czeka, jednak mrok doskonale krył mężczyznę. Wyznaczał niemal namacalną granicę między jej oświetlonym korytarzem, a jego ciemnym pokojem. Po chwili z mroku wyłoniły się dwie silne, duże dłonie, które złapały Weronikę za nagie ramiona. - Och! – podskoczyła z zaskoczenia, - Spokojnie Weroniko- głaszcząc nagie ramiona, cedził jej do ucha– spokojnie.. Weronika czuła, jak obcy mężczyzna, którego nawet nie widzi dotyka jej skóry. Czule, ale władczo. Krok po kroku przejmując władzę nad jej emocjami. Choć przerażało ją to, po kilku chwilach przez jej ciało przeszła delikatna fala odprężenia. Popłakiwanie stawało się cichsze, a oddechy wolniejsze i głębsze. Nie rozumiała dlaczego jej ciało reaguje w ten sposób, bo w głębi serca wciąż czuła, że to przecież jest złe. Wyłaniające się mroku dłonie sunęły po aksamitnej skórze Weroniki od barków po nadgarstki. Gęsia skórka zdradzała jej wrażliwość na te działania. Po kilku chwilach mężczyzna sunąc po ramieniu Weroniki zewnętrzną stroną dłoni dotarł do jej karku. Dotykając dwoma palcami szyi powoli przesuwał dłoń ku głowie. Odprężona Weronika poczuła nagle, jak męska dłoń wsuwa tuż po kucykiem w jej włosy. Najpierw powoli, jakby na próbę i znowu osunęła się na kark. Po chwili jednak silna dłoń wplata się w jej włosy szybki ruchem. Nim zdążyła zareagować mężczyzna trzymał ją mocno, by po chwili zdecydowanie przechylić jej głowę do tyłu. - Mhh ..nie!- rzuciła ocucona delikatnym bólem Weronika, Jednak jej słowa wpadały w próżnię. Jedna dłoń trzymała jej głowę, a druga była już na biodrach i mocno obejmowała jej zgrabną talię. Jednym ruchem mężczyzną szarpnął Weroniką aż zrobiła krok w tył. Poczuła na plecach, jak przywiera do męskiego torsu, który przeraził ją swoim rozmiarem. Ułamek sekundy później, jej nagie pośladki dotknęły krocza mężczyzny. - Boże! Co to?! To niemożliwe!! – pomyślała czując, jak jej pośladki odkształcają się na czymś, co w jej rozumieniu nie mogło być tak duże. Pomiędzy jej pupą, a kroczem mężczyzny była tylko cienka granica jego bokserek. - Puść.. proszę.. ja.. nie mogę.. - wycedziła niczym ostatnie słowa przed upadkiem, - Spokojnie, przecież robisz to dla kochanego męża – rzucił mężczyzna wprost do jej ucha, przyciskając swoje biodra mocniej do jej pośladków – Możesz Weroniko, odrzuć tę głupią moralność i spójrz gdzie jesteś i kim jesteś – powiedział wskazując na lustro znajdujące się w końcu korytarza. Weronika dopiero teraz zauważyła, że może się obejrzeć w lustrze, które pokazywało jej postać od stóp do głowy. Widok, który miała przed sobą był dla niej oszałamiający. Stojąc w pełnym świetle miała za sobą mrok. Z niego wyłaniała się dłoń, która dociskała jej ciało do czegoś co stało tuż za nią. Nie poznawała samej siebie. To jak wygląda, gdzie jest i co się dzieje stawało się coraz bardziej abstrakcyjne. W tym czasie jej ciało niemal instynktownie zaczęło współpracować z ruchami mężczyzny. Złączone biodra poruszały się powoli aż wpadły w rytm, który nie pozwalał na niezauważenie. Czuła jego pchnięcia na swoim ciele. Silna dłoń rozwiewała resztki złudzeń mocno dociskając ją do męskiego ciała. Trzymana za włosy i w pasie z każdym kolejnym ruchem mężczyzny traciła lęk i poczucie, że robi coś złego. Mimo to, raz po raz przebijał się resztkami sil głos mówiący- przestań- było jednak za późno. Kiedy ostatni raz Weronika miała chwile zawachania jej ręka była już w mroku na biodrze mężczyzny, a z ust zamiast płaczu dało się usłyszeć pierwsze westchnienia. Pulsujący taniec nabierał tempa. Weronika lekko zmrużyła oczy czując, że to przed czym tak długo się broniła zaczyna rozlewać się po jej ciele. Ciepło ogarniało ją całą, a nogi powoli zaczynały uginać sie pod dyktando rytmu nadawnago przez nabrzmiałe krocze mężczyzny. Widząc słabnący opór Weroniki spojrzał w lustro, które pokazywalo jego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wera — czytnik · opowiadania