Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 16 min czytania

Weryfikacja Proceduralna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Weryfikacja proceduralna. Był zadowolony z przydzielonej mu kwatery MCL1216 i w ogóle z życia. W pracy nie przemęczał się, chociaż to, co wykonywał, nie ekscytowało go. Posiłki były dobre. Lepszych nie pamiętał. Rano kubek białej, odrobinę glutowatej, gęstej cieczy o słodkawym posmaku. Czasem odrobinę mdły. Szeptano, że kiedyś smak tego posiłku był orzeźwiający, lecz on nie wiedział, co to znaczyło. W pracy, otrzymywał kubek z rzadkim kisielem oraz drugi z żółtą, gęstą cieczą. Smak pierwszego płynu był słonawy, a druga, żółta breja miała posmak goryczy. Razem komponowały się wyśmienicie. Wieczorem zawsze ten sam czarny płyn. Smak był ostrawy, lecz przed snem uspakajał. Spał wyśmienicie. Nie przywiązywał wagi do drobiazgów i cieszył się pozytywnymi zmianami. Poprawiały one komfort życia, a zarazem dawały nadzieję na przyszłość. Jeżeli coś go czasami martwiło, to jedynie brak wspomnień. Skąd i dlaczego znalazł się w Wieży? Nie znał odpowiedzi na te tematy, to też za każdym razem przyrzekał sobie, nie podejmować ich ponownie Postanowił myśleć jedynie pozytywnie. Cieszył się, że przy identyfikacji przez Przezroczystych, zniesiono obowiązek pamiętania całego numeru. Wystarczyło znać jedynie jego główną część, Dla niego było to MCLM236, nie tak jak wcześniej kombinacja siedmiu liter oraz dwunastu cyfr. I to bez zająknięcia. Pomyłka, a nawet niepewność wiązały się z dotkliwymi sankcjami. Można się było wyratować potwierdzając tożsamość przy użyciu Certyfikadła. To tym bardziej nie było proste. Trzeba było posłużyć się tajnym, indywidualnym Hasłem Prawdy. Każdy obawiał się ujawniania tego hasła Przezroczystym. Różnie o nich mówiono. Chociaż jeżeli źle, to nigdy głośno. Gdy w ostatnim Nakazie „Twoje prawa”, potocznie nazywanym „kagańcem”, wprowadzono uproszczenia, wszyscy byli zadowoleni, a nawet wdzięczni Zbawcom. Oni najlepiej wiedzieli, co potrzebują mieszkańcy Wieży. Zbawcy powtarzali, że „Twoje prawa” pomagają wszystkim, a chociaż czasami niektóre obowiązujące lub wprowadzane regulacje mogły wydawać się trudne, dopóki nie zostały zniesione to obowiązywały. Zbawcy najlepiej wiedzieli, co, od i do kiedy obowiązywało. Gdy było zasadne, wtedy niepotrzebne prawo było przez nich znoszone lub zmieniane. Dla zwykłego Numeru ten proces mógł wydawać się niejasny. Na dobrą sprawę nikt do końca nie był pewny, który Nakaz obowiązuje, a którą nową regulację należy stosować. To też należało być gotowym na wszystko. Zbawcy w swej mądrości zawsze tłumaczyli - nie rób innym kłopotu, stosuj prawo. On dziwił się wszystkim, którzy okazywali jakieś szemrane niezadowolenie. Zbawcy najlepiej wiedzieli, co i kiedy jest dla wszystkich najlepsze. Zwykłe Numery w Wieży nie musiały zaprzątać sobie głowy trudnymi sprawami. Za nich myśleli Zbawcy. Mieszkał bardzo wygodnie. Jego kwatera była wyposażona w łóżko, stolik, krzesło, wieszak. W ścianie po lewej stronie znajdowały się dwa duże otwory. W pierwszym mniejszym rano i wieczorem pojawiały się posiłki. Drugi otwór służył do odbierania czystych ubrań oraz oddawania okryć do utylizacji. W centralnym miejscu największej ściany wbudowany był ekran. Na środku pomieszczenia stała podstawa, na której spoczywał osobisty kontraktor ze Zbawcami. Przy jego pomocy mógł przez niego przekazać do Zbawców swoje uwagi lub informacje. Dla sprawności działania systemu, połączenie było jednokierunkowe. Czyli przekazywał uwagi do Zbawców. Przebieg takiego kontaktu precyzyjnie opisywał któryś z Nakazów. Kontraktor służył również do wybrania interesującego kanałów TV. Tym sposobem mógł się zrelaksować lub dowiedzieć o tym, czego jeszcze nie wiedział. Dla wygody, a zarazem bezpieczeństwa, programy informacyjne ze znakiem Q nadawane były równocześnie na wszystkich kanałach. A TV uaktywniał się samoistne. Tym sposobem ważne informacje docierały jednocześnie do wszystkich. Poza wiadomościami największą popularność miała piłka próżniowa. Była to bardzo emocjonująca i barwna gra, której zasady wymyślili Zbawcy. Znali je wszyscy. Rywalizacja odbywała się w pomieszczeniu, w którym obniżona była grawitacja, a tam dwa piętnastoosobowe zespoły, przynajmniej w momencie rozpoczęcia, ubrane w stroje ochronne dążyły do umieszczenia stalowej kuli w otworze w kształcie litery Q. Kula miała średnicę 25 cm, a tzw. Złota Dziura Q 100 na 60 cm. Uczestnicy, a tym bardziej kula, dzięki zredukowanej grawitacji poruszali się ze zwielokrotnioną prędkością. Zawodnicy rozpędzali siebie lub partnera, co przy zastosowaniu różnych technicznych układów umożliwiało wystrzeliwanie kuli z dużą siłą i prędkością w kierunku Złotej Dziury. Zdarzało się, że kula celowo wystrzeliwana była w kierunku zawodnika drużyny przeciwnej, co w efekcie czasami powodowało ich eliminację z gry. Wszystko było bardzo widowiskowe i ekscytujące. Najciekawszy moment to, gdy kula z brzękiem lądowała w Złotej Dziurze. Nie mniej emocjonujące było upolowanie kulą gracza drużyny przeciwnej. Nie było to łatwe, lecz zdarzało się, że ten czy ów nie zdążył zastosować odpowiedniego uniku albo nie zakrył się tarczą ochronną. Gdy dochodziło do przejęcia przez gracza znacznej energii uderzenia, często tracił przytomność, a na kombinezonie pojawiały się czerwone plamy. Czasami dochodziło do pęknięcia maski lub hełmu, co mogło doprowadzić do krwawych urazów twarzy lub głowy. Takie były twarde reguły gry. Próżniacy, bo tak wszyscy nazywali dzielnych zawodników, byli powszechnie uwielbiani. Mieszkali na poziomie Q3, w sąsiedztwie poziomu Q. A tam żyli Zbawcy. Drugim, popularnym programem była tzw. Transmisja. Część Numerów uważała, że to Transmisja była najlepsza, lecz statystyki mówiły, co innego. Tu oglądalność wynosiła 89%, podczas gdy Próżniaków oglądało 95%. Transmisja była programem z głębokim przesłaniem. Wskazany ze swego grona przez Zbawców tak zwany Wyznaczony, wygłaszał w programie uduchowionym głosem zapewnienia i deklaracje o lojalności mieszkańców Wieży dla Zaświatów. Potem telepatycznie łączył się z Zaświatami i uzyskiwał odpowiedzi na pytania dręczące mieszkańców Wieży. Pytania były wcześniej kierowane przez Numery do Wyznaczonego za pośrednictwem kontraktorów. Transmisje były każdego wieczoru, więc każdy kiedyś doczekiwał się odpowiedzi na swoje pytanie. Nie wszyscy wierzyli w Zaświaty, ale na wszelki wypadek lepiej było oglądać Transmisję. Nie mniejszą popularnością cieszył się program o życiu Zbawców. Ci niesamowicie mądrzy, skromni i przyzwoici ludzie, często przez mieszkańców Wieży postrzegani, jako nadludzie, opowiadali o bieżących trudach i problemach z życia wszystkich Numerów. Snuli wizje dotyczące przyszłości. Wieża, a dokładniej pobyt w niej, to stan przejściowy. Chociaż Numery przebywały tu od zawsze, wszyscy wiedzieli, że kiedyś ją opuszczą. Jak mieszkańcy innych Wież, na tak zwanym całym świecie. Zbawcy twierdzili, że naturalnym stanem dla ludzi było życie na wolnej przestrzeni, pod gołym niebem. Poza Zbawcami, którzy wiedzieli wszystko, pozostałe Numery, w tym on, nie wiedzieli, co znaczyło, żyć poza Wieżą. Tym bardziej pod gołym niebem. Nikt nigdy nie widział nieba. Lecz z tym, co mówili zbawcy nie dyskutowano. Jeżeli Zbawcy tak mówili, to zapewne mieli rację. On był o tym przekonany. Gdy oczekiwał na pojawienie się na ekranie wiadomości, nagle jakby zapadł się w czarną dziurę. Nie rozumiał tego. Stracił orientację, tak właściwie nie istniał. Jedyne, co gdzieś w oddali majaczyło, to przekonanie, że nie był to sen. Gdy człowiek śni, zdaje sobie z tego sprawę, a w tym momencie było inaczej. Pomyślał, o Zaświatach. Zmartwił się tym, że czasami wątpił w ich istnienie. Gdy po trudnym do określenia czasie, mógł wreszcie otworzyć oczy, oślepiło go nieprzyjemne w swej ostrości światło. Ludzie krzątający się wokół niego przypominali roboty lub żołnierzy. Ich ruchy były krótkie, precyzyjne i do przesady oszczędne. Gdy zdjęto mu z głowy masywny hełm, zrozumiał, że żyje. Po chwili usłyszał pytanie: - Jak się pan nazywa? Przemknęło mu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%