Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 8 min czytania

Wesołe miasteczko - odcinek 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Marie: Zbliżała się piąta rocznica wydania płyty "Joyride", a więc też wydania singla i teledysku. - Może wybralibyśmy się do tego wesołego miasteczka, w którym nagrywaliśmy teledysk do "Joyride"? -zaproponował pewnego dnia od niechcenia Per.- Moglibyśmy zobaczyć czy to miejsce jakoś się zmieniło, moglibyśmy po prostu dobrze się pobawić - dodał - A wiem jak bardzo lubisz wesołe miasteczka - powtórzył po kolejnej chwili ciszy, uśmiechając się szelmowsko. - Wolałabym nie... - ostudziła jego zapał Marie - Tamto miejsce było naprawdę obskórne i do tej pory dziwię się producentom teledysku jak mogli wybrać tak ohydną lokalizację. Całe szczęście, że wszystko zamaskował odpowiedni, dokładny montaż i komputery, które już zaczynały pomagać w takich sprawach... - No dobrze, skoro tak... - mruknął lekko zawiedziony Per - Gdybyś jednak zmieniła zdanie - daj znać. Był naprawdę zawiedziony, bo bardzo zależało mu na odwiedzeniu tego miasteczka. Z drugiej jednak strony nie chciał naciskać Marie. dobrze pamiętał jak zareagowała, kiedy weszli na plan zdjęciowy. Nie chciał jej też naciskać, bo wiedział, że tego nie lubi. Po kilku dniach Marie jednak zmieniła zdanie. Na to jak wyjść z tego impasu wpadła w trakcie spaceru, na który wybrała się pewnego słonecznego jesiennego dnia. Wpadła na pomysł, żeby jednak się zgodzić na propozycję Pera. Myślała sobie: "Per ma rację. Mam słabość do wesołych miasteczek. I to jaką... A po drugie - mówi się, że podobno każdemu człowiekowi trzeba dać drugą szansę. Więc skoro człowiekowi to czemu nie wesołemu miasteczku?". Po wejściu do domu i zdjęciu kurtki, Marie rozejrzała się w poszukiwaniu Pera. Nigdzie nie mogła go znaleźć. Nie było go nawet w jego pokoju, gdzie zwykle spędza całe dnie gdy tylko nie są w trasie. "Gdzie go podziało?" - przemknęło jej przez myśl. Po chwili zastanowienia zeszła do podpiwniczenia gdzie mają swoje małe studio nagrań, w którym powstały demówki hitów takich jak: "The look", "Joyride", "Listen to your heart" czy "Dressed for success". Tam znalazła poszukiwaną "zgubę". Per siedział na wielkiej piłce lekarskiej wypełnionej granulkami, które przy każdym ruchu ciała siedzącej na niej osoby masowały jej kręgosłup. W ręku trzymał notatnik i ołówek i zawzięcie coś notował, równie często coś wykreślając jednym lub kilkoma zamaszystymi ruchami ręki. - Tutaj jesteś, szukałam cię w całym domu... - powiedziała Marie, łapiąc oddech. Była nieźle zasapana po tym jak prawie zbiegła ze schodów prowadzących do studia. - Ale mnie wystraszyłaś... - odpowiedział jej Per, podskakując na piłce i kierując wzrok na przyjaciółkę - Nie zauważyłaś kartki, którą zostawiłem ci w przedpokoju na komodzie? - spytał po chwili kiedy serce trochę mu się uspokoiło. - Nie, nie było tam niczego - padła odpowiedź. - Jak to nie? - Per był zaskoczony - głowę sobie daję uciąć, ze zostawiałem ci kartkę - mruknął, zastanawiając się co też mogło się z nią stać. - A tak zmieniając temat: co ty tu robisz? - To dziwne ale dopadła mnie tu wena twórcza... - zaśmiał się Per. - Faktycznie, dziwne - zgodziła się Marie, też się śmiejąc. - Zwykle zamykałeś się w swoim pokoju i tam poddawałeś się wenie. Na zwykłą herbatę nie można cię było wyciągnąć... - Zresztą, tutaj jest więcej naszych nagród niż w naszych pokojach, a to też wpływa na wenę, mobilizuje. - Zgadzam się. Ale przyszłam tu żeby powiedzieć ci coś innego. - Co takiego? - zainteresował się Per, odkładając notatnik i ołówek. - Pamiętasz jak prosiłeś mnie żebyśmy wybrali się do tego wesołego miasteczka a ja odmówiłam? zastanowiłam się nad tym wszystkim co mówiłeś i zmieniłam zdanie. Możemy tam pojechać. - Świetnie!…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%