Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 10 min czytania

Wesołe miasteczko - odcinek 13

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W tym czasie Ana wyzdrowiała i wyszła ze szpitala a Marie rozpoczęła rehabilitację. Dzieci, kiedy już mieszkały z Perem i Fridą, odwiedzały Marie, przyjeżdżały do niej razem z nimi kiedy tylko mogły. Do Marie mówiły po imieniu tak jak wcześniej kiedy jeszcze mieszkały w swoim domu rodzinnym. Natomiast Fridę i Pera uczyły się nazywać mamą i tatą; choć czasem zdarzało im się zwrócić do nich po imieniu. Po ślubie dzieci dostały nazwisko Pera. Frida obiecała, że zmieni nazwisko dopiero po ślubie kościelnym. To natomiast co lekarze Marie nazywali rehabilitacją - niestety wcale nią nie było. Wszystko trwało po dwie, dwie i pół, maksymalnie nawet trzy godziny. To była cała masa bólu, potu i łez. Marie była rozciągana siłą. Palce stóp czy dłoni (dłonie czasem też się przykurczały mimo paraliżu od pasa w dół) były rozciągane jednym stanowczym ruchem choć powinny być stopniowo, delikatnie rozgrzewane i masowane. Ruch wykonywany przez lekarzy groził wyłamaniem palców Marie. Na początku dziewczyna starała się ukrywać przed Perem strach przed rehabilitantami i łzy przez nich wywołane. Ten jednak z czasem zorientował się, że coś tu nie gra. Pewnego dnia zagadnął Marie: - Wszystko w porządku? Nie gryzie cię nic przypadkiem? - Wszystko jest dobrze, nie martw się - skłamała Marie - Dzięki za troskę - dodała. Per popatrzył na nią badawczo przez chwilę co sprawiło, że dziewczyna "pękła". - Dobrze, kłamałam, nic nie jest w porządku - zapłakała - Boję się tych rehabilitantów... Ćwiczenia z nimi są... straszne... Nie reagują nawet kiedy wołam, błagam wręcz żeby przestali... - Marie rozpłakała się. Płacząc szepnęła tylko: - Przytul mnie, proszę... - a po chwili już spokojniej dodała: - W twoich objęciach czuję się naprawdę spokojna i bezpieczna. - Miło mi to słyszeć - odparł Per, gładząc włosy Marie i myśląc: "Wygramy z nimi, nie martw się". Następnego dnia Per nagrał komórką większość "pracy" rehabilitantów z Marie. Bateria jego komórki była w pełni naładowana. Kręcił do momentu aż bateria "padła". Kiedy do sali Marie kierowało się dwóch rehabilitantów - a byli to mężczyźni słusznej a nawet zbyt słusznej postury - dziewczyna spojrzała na Pera ze łzami w oczach i załkała, opierając głowę na jego ramieniu i mocno ściskając jego dłoń: - Tak bardzo się ich boję, pomóż mi... - Będzie dobrze - szepnął Per, delikatnie całując Marie w czubek głowy. - Głupio mi... tak strasznie mi wstyd... - szepnęła po kolejnej chwili. - Czemu? - zaskoczony Per odsunął na moment od siebie Marie na długość wyciągniętych ramion. - Tracisz przeze mnie swój czas... - mruknęła smutno Marie - Powinieneś spędzać go z Fridą i dziećmi a nie tutaj ze mną. - Nie mów tak, proszę... Jesteś dla mnie ważna, jesteś moją przyjaciółką - Perowi po słowach Marie było przykro, nawet bardzo przykro. Nieświadomie tonem jakim odpowiedział, dał jej to odczuć. - A Frida jest twoją żoną! - wybuchła Marie. Per chciał jej odpowiedzieć ale w tym momencie do dali weszło dwóch dryblasów. - Koniec tych smętów - powiedział jeden z nich próbując odciągnąć Marie od Pera. Oni jednak nadal mocno trzymali się w objęciach. Na dodatek Marie momentami krzywiła się z bólu a jej załzawione oczy zdawały się mówić: "Pomóż mi, błagam...". Na szczęście prośba przesłana w spojrzeniu Marie została przez Pera dobrze odczytana. W pewnym momencie jednak ich uścisk został rozerwany i zostali rozdzieleni. Przez pewien moment Marie patrząc w stronę Pera trzymała wyciągniętą w jego kierunku dłoń. Opuściła ją ze złością kiedy usłyszała słowa: - Twój kochaś ci nie pomoże - słowa były wypowiedziane z wielkim jadem i wściekłością, która była bezpodstawna, bo Marie niczym nie zawiniła żadnemu z tych facetów. - Per jest tylko albo raczej aż moim przyjacielem. Nie obrażaj go! - odparowała dziewczyna za co została spoliczkowana i nazwana suką. Jej wcześniejsza ostrzejsza wymiana zdań z Perem poszła w tym momencie w niepamięć. "Ty szujo, szelmo jedna! Tknij ją jeszcze raz a pożałujesz, że się urodziłeś!" - myślał rozwścieczony do granic możliwości Per, robiąc zdjęcie, na którym bardzo dobrze uchwycony jest moment, w którym Marie dostaje w twarz. Chwilę później Per cichaczem dostał się pod salę rehabilitacyjną. To co tam widział sprawiało, że miał ochotę roznieść w pył wszystko co znajdowało się w okół; miał też ochotę sam zajmować się Marie do czego między innymi przez ten filmik dążył. Kiedy tylko "rehabilitacja" się skończyła - Per pierwsze swoje kroki skierował do sali Marie. Idąc tam - słyszał cichy płacz przyjaciółki. Serce kroiło mu się z bólu i było mu strasznie wstyd i głupio za tą ich wcześniejszą kłótnię. "I o co my się kłócimy? Znamy się już kilkanaście lat, nigdy wcześniej nic a tu... Muszę ją przeprosić". - Przepraszam, nie powinienem był tak unosić się dumą - powiedział prosto od progu skruszony Per. - Ja też cię przepraszam. Wybuchłam niepotrzebnie - Marie też czuła skruchę. Mimo,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wesołe miasteczko - odcinek 13 — czytnik · opowiadania