Hobby · 7 min czytania
Wesołe miasteczko - odcinek 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po chwili przyjechała karetka. Sanitariusze uwijali się jak w ukropie. "No tak, szef miasteczka nie chce mieć na swoim terenie trupa" - myślał z sarkazmem Per, nie zdając sobie nawet sprawy, że jego przyjaciółka żyje. Po chwili młyn - tym razem w swoim normalnym tempie - ruszył. Kiedy tylko gondola Pera zbliżała się do ziemi - wyskoczył z niej. Nie obchodziło go czy skoczy bezpiecznie czy coś sobie zrobi. Był przekonany, że Marie nie żyje więc czuł się tak jakby świat zawalił mu się na głowę. Po wyskoczeniu z gondoli Per pobiegł do miejsca, w którym spadła Marie. Zobaczył tam tylko wielką plamę krwi i zakrwawiony dowód osobisty Marie. Wziął dokument do ręki, starł z niego delikatnie krew - nie wyrzucając oczywiście chusteczki, którą to zrobił, zostawił ją odruchowo a dowód wsunął delikatnie do wewnętrznej kieszeni kurtki gdzie nosił swoje papiery. Potem zaczął rozglądać się za kimś kto mógłby udzielić mu jakichkolwiek informacji. Miał niestety pecha, bo nikogo takiego nie widział. Kilka razy zauważył dyrektora miasteczka ale od niego chciał być najdalej jak tylko się da. Zaczął więc zrezygnowany, ze spuszczoną głową iść w stronę bramy głównej. - Pan Gessle...? - usłyszał nagle za sobą lekko niepewny ale dźwięczny głos młodej dziewczyny. Zaskoczony zatrzymał i odwrócił się do niej praktycznie w tym samym momencie. Zobaczył dziewczynę zaledwie o dwa może trzy lata starszą od Marie ubraną w uniform wesołego miasteczka. - Czy my się znamy...? - spytał z zaskoczeniem. Musiał też solidnie ze sobą walczyć żeby przypadkiem nie naskoczyć na dziewczynę. Ona przecież niczemu nie była winna. - Co prawda tylko z widzenia. Zaczęłam pracę w dniu kiedy zaczęliście kręcić teledysk do "Joyride". Zawsze wykradałam się stąd żeby podpatrzeć jak powstają takie hitowe teledyski. Odtąd stałam się waszą fanką. A takich osób jak wy nie da się zapomnieć. Zwłaszcza tej pana fryzury - zaśmiała się a po chwili dodała: - Pana przyjaciółka też jest świetną wokalistką. - Chciałaś raczej powiedzieć "była"... - szepnął drżącym głosem Per, odwracając głowę. - Nie, skąd, ona żyje - padła odpowiedź - Została zabrana do szpitala w Sztokholmie - dodała dziewczyna, widząc jak Per rozpromienia się. - Czemu nikt nie wezwał pomocy? - spytał chłopak. - Chciałam to zrobić ale szef mi zabronił… - Zabronił? - Jest bardzo apodyktyczny - tym razem role się odwróciły. - Co za typ... Nie zmienił się ani o odrobinę - mówił Per, przytulając do siebie dziewczynę. Widział, że ona się boi, że potrzebuje przytulenia, wsparcia ale boi się do tego przyznać. - Nie rozumiem... - Pamiętam jak nasz menager razem z producentem teledysku musieli przekonywać go, żeby pozwolił nam się tu "wprowadzić" na te kilka tygodni - zaczął Per, wyciągając bloczek do autografów, długopis i zaczynając wypisywać autograf, powiedział: - My tu tak gadu gadu a ja muszę dowiedzieć się co z Marie... - na chwilę się zachmurzył a potem, patrząc na dziewczynę z tym samym blaskiem, wdzięcznością i zastanowieniem powiedział: - Masz na imię... - nawet nie zdążył dokończyć kiedy usłyszał ostry krzyk dyrektora miasteczka: - Frida! Znowu rozmawiasz z tym obdartusem, Gessle?! Jeśli zaraz nie wrócisz do pracy zwolnię cię! - Już pan zna moje imię... - szepnęła smutno Frida, odwracając się i idąc w głąb miasteczka. - Zaczekaj - powiedział Per, podbiegając do Fridy i blokując…