Hobby · 7 min czytania
Wesołe miasteczko - odcinek 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po chwili ciszy powiedziała: - Chodź... Mogą nam w każdej chwili zniknąć z pola widzenia - słowa dziewczyny i kolejna fala myśli o Marie sprawiły, że Per wstał z krzesła. Wcześniejsze kroki stawiał bardzo niepewnie, z czasem jednak trochę przyspieszył. To, że przyspieszył, nie znaczyło jednak, że jego strach i niepewność zupełnie minęły. - Może zaczniesz...? - poprosił ze wstydem Per - Włączę się w odpowiednim momencie - dodał, zamykając sobie tym samym jakąkolwiek drogę ucieczki, odwrotu. - Dobrze, czemu nie. Ale musisz podać mi dowód Marie. Leczą ją pewnie teraz jako NN więc trzeba mieć jakieś dane - odparła Frida. Jej oczy natomiast zdawały się mówić; "Dasz sobie radę, będę obok. Pomogę ci tak jak wcześniej ty pomogłeś mnie". - No tak, zapomniałbym o nim zupełnie... - mruknął Per, wyciągając drżącą ręką dokument i podając go Fridzie. - Jest piękna... - szepnęła dziewczyna, zerkając przelotem na lekko uśmiechnięte zdjęcie dowodowe Marie. - Masz rację... - zgodził się Per. - Przepraszam, chciałabym o coś spytać - odezwała się Frida - Czy przypadkiem nie przywieźliście państwo niedawno z wypadku młodej dziewczyny? - Niech pomyślę... - zastanowiła się lekarka - Tak, ale nie wiemy kim ona jest - powiedziała. - To Marie Fredriksson, moja przyjaciółka - odezwał się Per. Ton jego głosu był mocny, stanowczy, zupełnie inny niż jeszcze te kilka minut wcześniej. Słysząc Pera, Frida uśmiechnęła się natomiast on sam był zaskoczony swoją odwagą. - To naprawdę ona? - spytała lekarka. - Oczywiście, że tak! - Per rozzłościł się - Pyta pani, bo mi nie wierzy i myśli, że to sobie ubzdurałem czy może dlatego, że Marie wygląda tak źle? - spytał prawie trzęsąc się z wściekłości. Kiedy trochę się uspokoił, zwrócił się do Fridy: - Podaj proszę dowód Marie. Dziewczyna spełniła jego prośbę. - Proszę się przyjrzeć zdjęciu, wpisać jej dane gdzie trzeba i lepiej mi uwierzyć - powiedział do lekarki. Mówił już spokojniej ale w jego głosie można było dosłyszeć rozczarowanie i zdziwienie. - Czemu ona o to zapytała? - szepnął do siebie Per, a odbierając dowód Marie spytał: - Co teraz dzieje się z Marie? Czy mógłbym ją zobaczyć...? - starał się nie pokazywać tego po sobie ale lęk wracał. - Od kilku godzin jest operowana - odezwał się lekarz o jakieś trzy lata starszy od Pera. - Czy jest jakaś szansa, że przeżyje? - To okaże się dopiero po nadchodzącej dobie. Jeśli ją przetrwa - będziemy mogli powoli dawać jej coraz większe szanse. Teraz jest operowana w bloku C. Jeśli pan chce - może się tam udać. To dwa piętra wyżej. Po operacji pana przyjaciółka zostanie przewieziona na OIOM. Będzie pan mógł spojrzeć na nią tylko prze chwilę, przez szybę. Na to, że wpuszczą pana na salę - nie liczyłbym, przykro mi... - odpowiedział lekarz. Po chwili dodał z poczuciem winy w głosie: - Przepraszam za zachowanie pani doktor, naprawdę nie wiem czemu tak się zachowała... - Cóż, ludzie są różni. A ja o udowodnienie, że to Marie i o godne leczenie jej - walczyłbym do końca - odparł Per, po czym dodał: - Dziękuję za pomoc i informacje - i poszedł z Fridą o dwa piętra wyżej. - Dziękuję ci bardzo za pomoc. Gdyby nie ty... - szepnął Per, obejmując i całując Fridę. - To drobiazg... -