Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Wesołe miasteczko - reportaż

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wesołe miasteczko - reportaż*.

Niedziela. 1 czerwca. Dzień Dziecka. Na obrzeżach metropolii położonej w centralnej Polsce rozłożyło się wesołe miasteczko. Rozświetlony lunapark nęci kolorowymi światłami diabelskiego młyna, boostera i głośną muzyką idealnie trafiającą w gusta najmłodszych. Od samego rana przez zakurzony, wytarty w znacznej części z trawy plac, przewalają się tłumy ludzi z pociechami zajadającymi się watą cukrową i popcornem. Święto trwa w najlepsze. Kamera pojawia się o godz. 15, po obiedzie, w momencie największego obłożenia. Pierwsze klatki rejestrują kolejki do kas, pierwsze, lekkie przepychanki… - Pani była za mną… - Pani tu nie stała… - Trutu tutu majtki z drutu… - Co za stara pudernica, rozklapione pudło. Chodź stąd… Kamera przemieszcza się pod dmuchaną zjeżdżalnię dla dzieci. Właśnie Panodżetonów wpuścił kolejną grupkę dzieci. Trochę ich dużo. Rodzice proszą - - Jeszcze jedno… - Jeszcze moje… - Już tu z pół godziny czekamy… Panodżetonów wpuszcza jeszcze kilkoro maluchów. „A co tam, jak chcą…” Zabawa trwa w najlepsze. Śmiechy, piski, popychanki. Kuksańce, susy, ślizgi… Nagle płacz… Krzyk… Szloch… - Co ci, dziecko? - Rękę mi przydepnął... Chłopiec. Boli… - A to sukinsyn, córciu. Trzeba było w głowę lać, aż by huczało… Który to? - Tamten - wskazuje palcem. - Ty!!! Ty w niebieskim! Sześciolatek rozbawiony odwraca głowę. Rozbawienie schodzi mu z twarzy, pojawia się lekka bojaźń… - A co Pani od niego chce… No, co Pani od niego chce? - trzydziestoparolatka przeciska się przez tłum zgromadzony przy kolorowym łańcuchu.

- No Pani syn popchnął, nadepnął, no… Żeby moją córkę, deptać… nigdy… - A co że niby mojego bić, po głowie, żeby huczało… O, ty… Zdzira… - Aaaa - Pani Jadwiga, bo na imię ma właśnie Jadwiga, krzyczy raz, krzyczy dwa - ….aaaaaaa ty szmato! - i płynnym ruchem rzuca się na panią Anię, bo to Pani Ania, i łapie ją za kitę i ciągnie ile sił w kończynach. Pani Ania uderza kolanem, ale napotyka odpór drugiej ręki. Jednocześnie czuje jak zęby sztucznej szczęki Jadwigi wbijają jej się w szyję i ściskają w rejonie tętnicy. Po chwili jest ona pogryziona i poszarpana. Krew sika w rytm uderzeń serca słabiej i mocniej. Sięga nawet na dwa, dwa i pół metra. Anna ma mocne serce. Oblewa soczyście ludzi dookoła, którzy przyznając rację jednej ze stron poczynają się wzajem szarpać. Panożetonów, czerwony od krwi, ociekający nią, przeciera wierzchem dłoni twarz, łapie dzieci po kolei i wyrzuca je przez łańcuch wprost w tumult… Kamera odjeżdża pod zabawkową karuzelę z postaciami z filmów Disneya. Jest i myszka Miki i konik garbusek, jest czarodziejska kareta z dyni Kopciuszka. Pani Zofia doprowadzona do furii łapie Panią Magdę za rękę i mówi: - Przecież pierwsza podbiegła, pierwsza, a Pani się wepchnął… - i zwracając się do chłopca siedzącego na motocyklu, szepce - no…? Ten nie zwraca uwagi, zajęty światłami migającymi pod kierownicą. - Jak Pani chce oderwać czterolatka. Co Pani? - No to dziękuję… - Złość daje jej siłę, w jednej chwili pcha Magdę pod rozpędzającą się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wesołe miasteczko - reportaż — czytnik · opowiadania