Fantasy · 6 min czytania
Wewnętrzny Wróg II cz. 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Aesgariel biegł przez kręte uliczki, nie zważając na skrajne wyczerpanie, którego skutki jeszcze odczuwał, a za nim na swych krótkich nogach dzielnie podążał Odric roztrącając przechodniów. Obaj pędzili do piwnicy, gdzie kultyści zgromadzili broń i pieniądze na zbliżającą się „wojnę” ze wszystkimi. Z każdym krokiem elfa ogarniało dziwne uczucie, że znowu to wszystko nie skończy się dla niego zbyt przyjemnie. Odricowi jednakże nie udzielił się niepokój emanujący z Aesgariela: w pełnym biegu zerwał korek z manierki i nie patrząc na nic golnął konkretnie opróżniając połowę zawartości. Alkohol podziałał na krasnoluda jak najlepszy stymulant, dzięki któremu biegł on szybciej. Elf zaczął przeklinać wynalazcę szatańskich napojów wyskokowych i przyśpieszył kroku oddychając ciężko. Pierwszym, co rzuciło się w oczy z silą obucha była wszechobecna krew pochodząca ze zwłok trzech strażników leżących na kamieniach. Aesgariel przystanął przy jednym z ciał. Brzegi rany były równe, więc elf doszedł do wniosku, iż ostrze zabójcy było diabelnie ostre. W samej ranie, po dłuższych oględzinach dostrzegł ślady substancji złożonej z Czerwonej Wdowy i paru innych składników. Elf podniósł się z klęczek i wyciągnął miecz. Powoli zbliżył się do klapy prowadzącej do ciemnego wnętrza piwnicy. Bacząc na każdy krok zszedł do wewnątrz i odczekał chwilę, by dać oczom przywyknąć do półmroku, rozpraszanego jedynie przez kilka chaotycznie rozmieszczonych pochodni. W ich mdłym świetle dostrzegł jeszcze jedno ciało, prawie poćwiartowane mieczem szaleńca. Elf aż wzdrygnął się na widok pokiereszowanej twarzy swego starego druha, Tiegera, którego znał od chwili pierwszego zlecenia. Nie pozwalając sobie na wspominki Aesgariel obrzucił wzrokiem piwnicę. Wewnątrz nie było ani jednej skrzyni. Najwyraźniej kultyści zadbali o swoje interesy, pomyślał elf przechadzając się powoli wzdłuż ścian w miejscu, gdzie powinny znajdować się skrzynie. - Co o tym myślisz, Odric?- spytał krasnoluda, lecz nie usłyszał odpowiedzi, co mocno go uderzyło. Szybko zwrócił się w stronę wyjścia. Na schodkach do piwnicy stało kilku strażników uzbrojonych w kusze wycelowane w elfa. Za nimi stał skuty i zakneblowany Odric rozpaczliwie szarpiący łańcuch kajdan. Zza szpaleru wojowników dobiegł go spokojny głos dowódcy: - Rzuć miecz i poddaj się po dobroci, bo inaczej moi ludzie zrobią z ciebie rzeszoto. Elf, w obliczu przeważającej liczebności straży, powoli, tak jakby chciał pokazać, że nie żywi wrogich zamiarów, położył miecz na kamiennej posadzce piwnicy. Gdy to zrobił, jeden ze strażników odłożył kuszę i zakuł go w kajdany. - Lepiej się przyzwyczajaj, śmieciu- syknął mu do ucha prowadząc go w stronę pozostałych. Na zewnątrz strażnicy uformowali szyk, w środku którego szli Aesgariel i Odric otoczeni ze…