Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

...when you've gone...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Deszcz siekał ze wszystkich stron. Stała pod ciemnym, łysym drzewem na którym siedziały kruki i przyglądały jej się z zaciekawieniem. Była jesień. Ciemno, szaro… a ona stała i patrzyła na nagrobek. W ręce trzymała konwalie. Nie wiadomo, czy płakała, czy też to tylko deszcz sprawiał, że jej twarz była całkowicie mokra. Wiedziała, że powinna go pożegnać. Ale musiała mu powiedzieć… że się nie nabrała. Nie chciała go słuchać, gdy mówił, że nigdy nie będą razem. Nie chciała w to wierzyć. On natomiast próbował jej pokazać, że się stara, że chce, ale nie może. Pamiętała ten dzień, w którym zwątpiła. Gdy przyszedł do niej z uradowaną miną, przytulił gwałtownie, patrząc w oczy wyszeptał, że ją kocha, że na zawsze będą razem, że już nigdy się nie rozstaną… Wtedy zrozumiała, że to koniec. Zrozumiała, że to wszystko potrwa już niedługo, że obudzi się z tego snu, albo – co gorsza – sen ten zmieni się w koszmar. I postanowiła korzystać z tego, co jeszcze ma. Zapamiętywała każdą najmniejszą chwilę, pamiętała promienie słońca przechodzące między jego palcami, krople…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%