Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Wiara.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Widziałam Anioła. - ledwo słyszalny szept kolebał się pomiędzy nią a chłopakiem o zniewalająco błękitnych oczach. - Tylko proszę cię, nie śmiej się ze mnie. Jeżeli nie rozumiesz, jeśli nie chcesz uwierzyć - wstań i idź sobie. - nie wyglądała na spłoszoną. Patrzyła gdzieś przez niego, jakby wnikając spojrzeniem w ciało chłopaka i obierając sobie punkt obserwacji gdzieś za nim. Miała tak ładną twarz - zupełnie nie pasującą do łez, które toczyły się po jej bladych, przyprószonych rumieńcami gorączki policzkach . Widywał ją codziennie roześmianą i głośną. W koło niej zawsze ktoś się kręcił i zdawało się, że była duszą towarzystwa a na pewno władczym charakterem. Była delikatna i kobieca a mimo to dziecinna i niewinnie pociągająca. A teraz nie było w koło niej nikogo z tych, którzy zawsze dobrze jej radzili, namawiali i gratulowali. Rudowłosa siedziała sama opierając plecy o długą, chłodną nogę kosza , na szkolnym boisku. Ktoś krzyknął, kto inny zaniósł się śmiechem, to zupełnie przestało istnieć bo wamp szkoły właśnie z nim rozmawiał. - Czemu mi to mówisz? - usiadł przed nią dopiero teraz dostrzegając, jak nerwowymi ruchami mełła w dłoniach skrawek sukienki. - Ja nawet nie jestem wierząca. - albo nie słyszała, albo słyszeć nie chciała. - Jestem wiccanką, my nie mamy aniołów.. Wiesz chociaż, jak mam na imię? -Tak, wiem. Ale imienia chyba nie używasz, co? Wszędzie w koło mówią na ciebie Popiele. - Nie Popiele, tylko Ash. Dla nich jestem wytworem ich idealizacji świata. Doskonałą przyjaciółką, przebiegłym wrogiem i cudem na długich nogach. Teraz jestem sobą, Alicją w krainie, której nie pojmuje. - Będę więc mówił `Alicjo`. Nie płacz już… no, przestań. Takie duże dziewczynki nie płaczą… Cofnęła spojrzenie bursztynowych oczu zza niego na jego własne oczy, prawe, lewe, oba. I była nagle taka cudowna. Nikt nie patrzył do tej pory w oboje jego oczu a ona potrafiła to tak dokładnie, bez normalnego przy tym skakania z lewego do prawego i na odwrót, że sama stała się prawie aniołem. - Powiedz, co się stało, tylko już nie płacz. Odetchnęła głęboko nie wypuszczając z dłoni skrawka materiału. Kłębek skołatanych nerwów obleczony płaczem i bezradnością. - Dziś w nocy widziałam mojego anioła stróża. - słowa wypłynęły z niej wraz z wydechem, tak szybko, jakby trzymanie ich w sobie powodowało ból. -Skąd wiesz, że to anioł? Nie obraź się… ale wszyscy wiedzą, że bierzesz…- Oczekiwał wszystkiego, nawet tego, że po mistrzowsku zostawi mu odcisk dłoni na policzku i odejdzie, wszystkiego ale nie tego, że kiwnie głową przyznając się tak gładko. - Biorę, ale to nie był trip. Byłam czysta. Po prostu wiem, że to był anioł. - Miał skrzydła? Spojrzenie nabrało rezerwy i ostrożności ale nie wstała, jeszcze go od siebie nie wygnała. - Miał. Piękne skrzydła motyla. Tliły się tyloma kolorami, że nawet nie wiem, jak to nazwać. - Alicja… - Nie wierzysz mi? Oni wszyscy też mi nie wierzą. Nie zawsze przecież jestem na prochach, a wy przyklejacie mi etykietkę narkotykowej baronowej. - podniosła się szorując plecami po słupie kosza. Czarna sukienka odrywała się brutalnie od jej bladej skóry. Na co dzień ubierała się kolorowo. W końcu od dawna znana była z tego, że słuchała najradośniejszej muzyki w szkole. Reggae grało w niej na okrągło. Minęła go idąc w stronę roześmianej grupki pod murem. I wiedział, że jeżeli nie teraz, więcej nie będzie miał okazji z nią porozmawiać. - Czekaj, Alicja! - podniósł się odwracając w jej stronę. Zatrzymała się po kilku krokach, odwróciła się obracając w dłoni słuchawki. - Co, chcesz się jeszcze pośmiać? -Nie. Przepraszam, nie chciałem cię urazić tylko… ja też nie jestem wierzący. Nie wierze w anioły. - stanął przed nią. - To…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wiara. — czytnik · opowiadania