Religia · 4 min czytania
Wiara i intelekt
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nigdy nie sądziłam, że stanę sie obrońcą wiary, ale felieton blackgrzywy zobligował mnie do tego. W dość przydługim komentarzu pod tekstem umieściłam zaledwie zarys tego, co miałam do powiedzenia. Tak, tak, jakom kobieta, gadatliwa jestem. Autor "Religii w moim życiu" zastanawia się po cóż pisma religijne każą nam pościć i zachowywać inne dziwne zasady. Odpowiedź mogą z powodzeniem dać dietetycy oraz higienistki szkolne, niekoniecznie przy tym wyznające jakąkolwiek religię. Otóż post piątkowy, to nic innego, jak oczyszczenie ciała. Dietetycy zalecają głodówkę jeden dzień w tygodniu, bądź siedem dni w miesiącu. O ileż łatwiej nie jeść jeden dzień, niż tydzień, wie każdy kto próbował kiedykolwiek pościć. Post zalecany jest w każdej religii, nawet tej najmniejszej z afrykańskiego buszu (aczkolwiek obrńcy regigii twierdzą, że to nie religia, a barbarzyństwo) Zakaz spożywania mięsa ma dokładnie ten sam cel - jako produkt ciężkostrawny ma sprawić, aby nasz obolały żołądek przynajmniej raz w tygodniu odpoczął. W judaiźmie natomiast religia nakazuje mycie rąk przed posiłkiem. No, tego to już chyba nie muszę tłumaczyć. Nakazy religijne były jedynym sposobem na to, by ciemny ludek stosował się do nich. Co święte słowa, to święte - z Bogiem się nie dyskutuje - a zgonów na zarazy i cholery, żółtaczki i dury brzuszne przez to było zapewne mniej. I zasadnicza kwestia - wiara, że stworzeni jesteśmy przez Boga. Zdecydowanie wolę wierzyć w to, że do mojego istnienia i obecnego wyglądu rękę przyłożyła istota boska, niż to, że jeszcze tak niedawno (w pojmowaniu czasu kosmicznego), człowiek niewiele różnił się od pantofelka. Wolę