pisarstwo · 4 min czytania
wiara ukryta w marzeniach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Świat za bardzo ciasny, a niekiedy jakby w sam raz. Dla niektórych zbyt okrągły, dla innych zbyt kwadratowy... Odkrywamy go nie znając własnych tajemnic. Kiedy Ida była jeszcze małą dziewczynką chciała zostać kimś ważnym. Zakładała za duże ubrania, matczyne buty na obcasach i wychodziła w tym przebraniu na ulicę. Ta maskarada nie była do końca zabawą, ponieważ Ida spodziewała się potwierdzenia swojej dorosłości w oczach przechodniów. Nie znajdując go, wracała do domu, żeby spotkać się z Kimś wymyślonym przez siebie. Nie interesowało jej jak wygląda i czym się zajmuje. Wystarczyło, że tak po prostu siadał obok niej, w milczeniu akceptując jej niecierpliwe oczekiwanie na dojrzałość. Pierwszy raz poczuła się przy Nim dobrze, gdy zauważyła, że też chciałby być kimś ważnym. Od tej chwili oboje zakładali za duże ubrania, czasami pożyczała Mu matczyne buty na obcasach. Już po kilku dniach odkryła, że On też boi się ludzi. Spotykali się więc na strychu. Najpierw w ciągu dnia, a potem tylko nocami. Nie martwiło jej to wcale, ponieważ i tak nie mogła spać. Przed Nim nie musiała ukrywać, że się boi. Zdarzało się później, że zapominała o strachu i często zasypiała na jego kolanach. Czasami udawała rozkapryszoną panienkę, a On nadal przesiadywał obok niej. Minął rok. Wiedzieli o sobie bardzo dużo, choć nie zamienili ani słowa. Gdy skończyła trzynaście lat, potrzebowałam Go coraz bardziej. Siadał obok niej i słuchał jej pierwszych słów. Potrzeba bycia z kimś bliskim była silniejsza niż milczenie. Powtarzał po niej każde…