Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

'Widzisz tamtą gwiazdę? jest nasza..."

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jestem rozdarta. Dwa dni przy Tobie, ale jakby bez Ciebie. Tuż przed odjazdem przełamałeś się, ale… co z tego? Spędziliśmy dwa dni praktycznie nie rozmawiając. Byliśmy dla siebie tylko nierealnym marzeniem.Podróż jest straszna. Dzieci chcą jak najszybciej znaleźć się w domu, ja niekoniecznie. Chciałabym wrócić i być tam razem z Tobą. Ciągle o tym myślę, czuję się okropnie. A jeśli ja pierwsza bym się odważyła…? Może… może coś z tego by wyszło?

Nie wiem już jak się czuję, jak mam się zachować, co mam zrobić… Z jednej strony jestem szczęśliwa, w końcu byłam blisko Ciebie przez całe dwa dni. Powiedziałeś, że kochasz. Z drugiej strony jestem rozgoryczona, że zrobiłeś to dopiero przy moim wyjeździe, że nie powiedziałeś tego wcześniej. Jestem smutna, bo już za Tobą tęsknie. Tak bardzo chciałabym… przytulić się do Ciebie, poczuć Twoje ramiona… położyć głowę na Twoich kolanach i zasnąć… bezpieczna… przy Tobie…

Dzieci zaczynają biegać po autobusie i krzyczeć. Na prośbę kilkorga z nich zatrzymujemy się na parkingu. Wychodzimy aby rozprostować kości. Udaje się w kierunku lasu, żeby choćprzez chwile być sama, odpocząć od hałasu. Tuż przed lasem znajduje się mały staw. Przystaję na chwile i wpatruje się w swoje wodne odbicie. Ktoś się zbliża. Nie słyszę żadnych kroków, ale obok mojego odbicia pojawiło się drugie odbicie. Jego odbicie… ze łzami w oczach odwracam się, pełna nadziei…. nie ma nikogo. Patrzę na staw i widzę tylko siebie… Zdawało i się. Nie moge powstrzymać łez. Zła na siebie zaczynam biec w głąb lasu. Krztuszę się już łzami. Zatrzymuje się i upadam na śnieg. Leżę i płacze, jak małe dziecko… Po dłuższej chwili jestem już bardzo zmęczona ronieniem łez. Wstaje i ruszam w kierunku autobusu. Dzieci czekają już na mnie w środku. Wchodzę i zajmuję bez słowa swoje miejsce. Ruszamy.

Wszędzie widzę tylko jego. Aby przestać myśleć o tych zdarzeniach idę zobaczyć co u dzieci. Wszystkie uśmiechnięte, pełne wspaniałych wspomnień. Cieszę się, że są zadowolone. Jednak koleżanka zauważa, że jest coś nie tak. Woła mnie na tył autobusu.- Co jest?- pyta się- Nic się nie stało.- Przecież widzę. Tęsknisz za nim, co? - Nie wiem. Nie wiem co mam o tym mysleć. Nic nie wiem. - Zadzwoń do niego. Nie wytrzymasz tak długo.- Telefon mi nie działa. Z resztą… chcę o tym zapomnieć. Zapomnieć o nim. - Aniołku… no nie wiem co ci powiedzie. Twoja decyzja… - Wiem. Nie łatwa, ale juz ją podjęłam. - na tym nasza rozmowa się skończyła, bo zawołały mnie dzieci. Nie miałam ochoty na dalszą pogawędkę, więc wróciłam na swoje miejsce. Zamknęłam oczy i zaraz zasnęłam.

Letnia noc. Leżę wśród wysokiej, pachnącej trawy. Odwracam głowę, aby popatrzeć na Niego. Mogłabym tak patrzeć bez końca, na Jego malinowe usta, błękitne jak letnie niebo oczy. Obejmuje mnie, szepcze coś do ucha. Leżymy i wpatrujemy się w gwiazdy. “Ta jest nasza” - mówi i przytula mnie do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%