Duchy · 4 min czytania
Wieczna miłość - Rozdział 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Gdzie byłaś, martwiłem się o ciebie? – uniósł się Dorian, spoglądając na pojawiająca się dziewczynę w ogrodzie. Ann zdziwiła się na jego widok i zachowanie. - Nie jestem małym dzieckiem, sama potrafię o siebie zadbać. – odpowiedziała siadając na ławkę. - Spotkałaś się z tym chłopakiem, przecież wiesz, że masz przez niego same kłopoty. - O czym ty mówisz? – spytała marszcząc brwi, wstając i podchodząc do mężczyzny. - Sama musisz sobie przypomnieć twoje poprzednie życie w tym świecie. – odpowiedział Dorian odchodząc, a anielica nie wiedziała co on miał na myśli. - Anioł odpoczywa, nabiera siły. Powstanie z popiołu i wzbij się na swych skrzydłach i to będzie jego ostatni lot. – powiedziała Peril ze łzami w oczach, będąc na balkonie, obserwując Ann. - Ona ma niesamowitą gotowość do poświęceń. Jest taka piękna i delikatna jak płatek róży unoszący się na wietrze. Jest tajemnicza jak droga, która wiedzie do szczęścia, albo do śmierci. – odezwał się chłopak spoglądają na księżyc. - Kochasz ją, prawda? – spytała kobieta, a on wstał i podszedł do poręczy, delikatnie się uśmiechnął. Zobaczył Ann siedzącą, wpatrzoną w niebo... - Każdy kto ją raz pozna nie może jej nie na widzieć, jest uosobieniem ogromnej miłość i troski o innych. Anielica jest piękna, lecz nie jest to piękno powierzchowne, które niektórych nawet odpycha swym „żałosnym” wyglądem. Ale dla mnie jest piękna, piękna za smutek w jej oczach nie pasujący do młodej osóbki, a raczej do kobiety, która wiele przeżyła, zbyt wiele. Za jej uśmiech na krótką chwilkę rozjaśniający smutne oblicze jej twarzy. Za jej włosy stworzone do tego by pieścił je wiatr. Piękna za swoją niewinność, to co w aniołach cenię najbardziej. Myślałem, że mogę jej dorównać, lecz niestety, ona jest ode mnie silniejsza. – oznajmił Michael. - Gdybyś ją kochał nie pozwoliłbyś, aby cierpiała. – odezwał się ukazujący Gabriel, a oboje spojrzeli na niego zdziwieni. - Dlaczego jej nie pomożesz, przywróć do życia. Ona miała swoje życie,…