Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 32 min czytania

WIEDŹMEN albo Fantasy KICZ

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WIEDŹMEN Albo FANTASY KICZ Scenariusz: Michał J. Banaszkiewicz

SCENA I Ujęcie 1 Puste pole, za polem las przed lasem stoi koleś który wygląda jak brzydki brat Żebrowskiego Wiedźmina, nad nim przyczepiona do drzewa deska z napisem wejście, na szyi ma wisior w kształcie główki lisa T. LIS: Czego? Kadr twarzy uśmiechniętego gościa z wielkim czerwonym nosem, pokazuje jakiś papier. GERHARD: Ja ten tego, chciałem zostać wiedźmimem... Kadr twarzy T. LISA, kadr twarzy GERHARDA, kadr twarzy T. LISA widać na niej spory wysiłek umysłowy jaki jest w tej chwili przez niego podejmowany, przebitka na białym tle widzimy kolesia z długimi włosami i wielkim mieczem na plecach ubranego jak mim, najpierw pokazuje zamkniętego w pudle, a potem idącego pod wiatr, nagle zostaje zwiany, przebitka znów twarz T. LISA teraz pokazuje „hmm, ciekawe, nic nie rozumiem”, kadr twarzy GERHARDA pokazuje „coś popierdaczyłem” GERHARD: Wiedźmem? Kadr twarzy T. LISA, pokazuje „ aaaaa, hmmmm..” kadr tego samego kolesia który był wiedźmimem już niema makijażu ale za to jest ubrany w jakąś szmatę, na głowie ma kapelusz taki jak noszą wiedźmy a na nosie wielką kurzaję, trzyma miotłę wsiada na nią i odlatuje, kadr głupkowatej uśmiechniętej twarzy T. LISA, wzrusza ramionami, kadr twarzy GERHARDA który nie wie o co chodzi T. LIS (off): Spróbuj to naprawdę nie boli. GERHARD zamyka oczy na jego twarzy widać wielki wysiłek umysłowy, strasznie się poci, kadr pokazuje małego chłopca z dużą głową w dużych okularach, ubranego w szlafrok i siedzącego na miotle T. LIS (off): Musisz poćwiczyć, masz mało zabawną wyobraźnię! Kadr twarzy GERHARDA błagająca o wybaczenie. Kadr w lekkim oddaleniu ukazujące obie postaci stojące naprzeciwko siebie gdzieś w szczerym polu. T. LIS: To czego ty właściwie chcesz? GERHARD: Chciałem przyłączyć się do waszego gangu! Stoją nie ruszają się, słychać wycie wiatru. T. LIS: Czego? Wiatr GERHARD: No wy macie tu gang, i chciałem się do niego przyłączyć! Wiatr T. LIS: Klan! GERHARD: No co ty dzisiaj sobota Wiatr GERHARD: No dzisiaj Złotopolscy Wiatr T. LIS: Klan GERHARD: No przecież człowieku mówię ci że dzisiaj klanu nie ma! Wiatr T. LIS: Klan GERHARD: No a ten dalej swoje! T. LIS: SIARAP!!! Wiatr T. LIS: Klan Wiatr, zbliżenie twarzy GERHARDA który chce coś powiedzieć, kamera na wkurzoną twarz T. LISA, speszona twarz GERHARDA, oddalenie do pozycji wyjściowej. T. LIS: Klan WIEDŹMENÓW tu mamy czy chcesz się do nas przyłączyć? Zbliżenie postaci GERHARDA jest co najmniej zdziwiony. GERHARD: Nie można było tak od razu? T. LIS: Nie! GERHARD: A dlaczego nie można było tak od razu? T. LIS: Żeby film był dłuższy! GERHARD: W większości filmów to się gołe baby pokazuje żeby wypełnić czas i fabułę, oraz zatuszować wszelkie inne braki. T. LIS: No to spróbuj! GERHARD: Hmm? T. LIS: No przecież nie bolało GERHARD: A pomyśleć, znaczy wyobrazić sobie! T. LIS: Nooooooo. GERHARD: No to AAAAAAAAAAAA..... Kamera zaczyna biegać dookoła GERHARDA, który prezentuje bardzo widowiskowy sposób wysiłku umysłowego, kadr jego twarzy, ciemność, błysk światła, karteczka z napisem OCENZUROWANO, daleki kadr obu postaci. GERHARD: Kto śmie? Zbliżenie na T. LISA T. LIS: Scenarzysta! GERHARD: Ale dlaczego? GŁOS (off): Bo to nie jest ani film artystyczny ani ambitny. GERHARD: Kto to powiedział T. LIS: On GERHARD: Czyli kto? GŁOS (off): Czyli ja? GERHARD: Czyli kto? GŁOS(off): Scenarzysta! GERHARD: Dlatego że film nie jest ambitny nie będzie w nim gołych kobitek? GŁOS: Tak, teraz tylko w filmach ambitnych, niezależnych, artystycznych i głębokich myślowo są gołe dupy. GERHARD: A pornosy? GŁOS (off): Pornosy są bardzo ambitne! T. LIS: NO Robi rozanieloną zbereźną minkę, następnie się opanowuje T. LIS: Przepraszam! GŁOS: Poza tym nie przewiduje scen rozbieranych. GERHARD: Jeszcze zobaczymy! GŁOS: No dobra do roboty, nie za to wam płacę! GERHARD i T. LIS: Płacisz???? GŁOS: Khm, no dobra dobra. T. LIS: No to jedziemy dalej teraz. GERHARD: ..... zapomniałem T. LIS: No, chcę się przyłączyć, dawaj dawaj... GERHARD: Skąd wiesz że miałem to powiedzieć? T. LIS: Czytałem scenariusz? GERHARD: I tam pisało że zapomnę? T. LIS: Tak GERHARD: I że mi podpowiesz? T. LIS: Tak GERHARD: I to że powiedziałeś przed chwilą tak? T. LIS: Tak GERHARD: I cała ta nasza rozmowa od kiedy powiedziałem że zapomniałem? T. LIS: Tak GERHARD: Czyli że naprawdę nie zapomniałem i mówię cały czas to co jest w scenariuszu! T. LIS: Tak GERHARD: A ty cały czas miałeś mi w tej scenie odpowiadać tak? T. LIS: Tak GERHARD: No to skąd wiesz że tak jest w scenariuszu? T. LIS: Bo wiem! GERHARD: Nie rozumiem T. LIS: Ja też nie! GERHARD: A to ze scenarzystą też jest w scenariuszu? T. LIS: Tak GERHARD: Ty a dlaczego on to zrobił T. LIS: Bo nie mógł wyjść ja Hiczkok na początku filmu GERHARD: A dlaczego? T. LIS: Bo jest strasznie brzydki. GERHARD: Naprawdę? T. LIS: Nie wiem może ma kompleksy. GERHARD: Mam pomysł powiem kurwa, ale się wkurzy. T. LIS: Hmm, ty nadal nic nie rozumiesz GERHARD: KURWA, ha, ha, ha, a widzisz powiedziałem kurwa, o i to już trzy razy a on nic nie zrobił! T. LIS: Ty to powiedziałeś bo on to napisał! GERHARD: Ty to potrafisz kurwa jego w dupę zajebana mać człowieka pocieszyć, ale on się lubi czasem po wyżywać, ten wspaniały, niesamowity, boski, nobilitowany, wychwalany, absolutnie doskonały scenarzysta. T. LIS: A nie mówiłem GERHARD: Ty rzeczywiście nie mogę z wyzywać tego mistrza pióra! T. LIS: Mam nadzieję że od tej chwili idziemy dalej zwykłym tokiem filmu. GERHARD: Chciałbym się przyłączyć do waszego klanu. T. LIS: Zanim wprowadzę cię do naszego obozu przedstaw się! GERHARD: Jestem GERHARD z REWII. T. LIS: Chyba Geralt z rywii, nieładnie nie ładnie, twój film padł to chcesz nam na bruździć! GERHARD: Nie ja naprawdę nazywam się GERHARD, to mój pierwszy film! Do tej pory występowałem tylko w rewii na lodzie stąd mój przydomek z REWII. Była redukcja zatrudnienia, powiedzieli że mogą wystawiać Królewnę Śnieżkę i 6 krasnoludków, bo i tak nikt nie pamięta jak nazywa się ten którego ja grałem. T. LIS: A jak się nazywa GERHARD: Nie pamiętam, nawet łyżwy mi zabrali. T. LIS: No dobra wierzę ci wchodź, przykro mi że straciłeś robotę, witaj w obozie klanu lisów. GERHARD: To wielkie szczęście że zaczęliście przyjmować dorosłych, ale dlaczego nie przyjmujecie już dzieci. T. LIS: Musieliśmy, utrzymanie dzieci jest drogie, obowiązkowa szkoła, dentysta, ubrania, poza tym te podejrzenia o pedofilię, czego to dziennikarze nie wymyślą żeby mieć sensację! Wchodzą między drzewa pod napisem wejście. Wyciemnienie.

SCENA II Ujęcie 1 Polana w lesie stoi na niej kilku gości wszyscy mają wisior z głową lisa, z drzew wychodzi T. LIS i GERHARD T. LIS: Witaj w naszych skromnych progach. GERHARD: Dobrze powiedziane, ale wiocha, ale bida! T. LIS: To fakt. GERHARD: Może byś mi wszystkich przedstawił. T. LIS: Ja jestem LIS, zajmuje się podawaniem najważniejszych informacji GERHARD: Znaczy się ploteczki co? T. LIS: NIE, SAME FAKTY!!! GERHARD: A masz jakiś przydomek. T. LIS: Właściwie wszyscy wołają na mnie T. LIS GERHARD: T, taka litera tak? T. LIS: Tak! GERHARD: Czyli tak jakby od imienia, na przykład Tomasz Lis? T. LIS: Nie, po prostu jak ktoś mnie zobaczy to krzyczy te LIS masz jakieś nowe fakty. GERHARD: Ach, a dlaczego fakty a nie na przykład informacje lub wiadomości. T. LIS: grr GERHARD: Co? T. LIS: Nie wymawiaj przy mnie tego słowa! GERHARD: Którego? Informacje czy wiadomości? GERHARD dostaje fangę w twarz od T. Lisa i pada na glebę, wyciemnienie!

Ujęcie 2

Łąka w oddali siedzi jakiś koleś na głowie ma kaptur, poza tym ma okulary takie jak noszą niewidomi, gra na gitarze i śpiewa, strasznie fałszuje śpiewa piosenkę nr 1, wstaje wyciąga laseczkę idzie, przewraca się, wyciemnienie!

Ujęcie 3

GERHARD odzyskuje przytomność leżąc na trawie nad nim stoi T. LIS GERHARD (jak potłuczony): Czy ktoś zapamiętał rysopis tego smoka który mnie potrącił? JASKRA (off): Ja GERHARD: A kto ty jesteś? Kamera kieruje się na JASKRĘ, to ten ślepy koleś z poprzedniego ujęcia. JASKRA: Jestem znanym bardem, to ja jestem autorem utworu o wielkim obrońcy smoków, /nuci/ o rycerzu co ma pięć skowronków w tarczy, wszystkie srają... GERHARD(nuci): ...ale tylko wtedy kiedy nikt nie patrzy, znam to jest zajmująco intrygujące, po prostu genialne. T. LIS: No podwójna platyna i trzy miesiące na pierwszym miejscu listy przebojów Śróddrzewia. Dobra Gerhard wstawaj, ale pamiętaj to twoja wina ostrzegałem cię. JASKRA (off): Halo smoku gdzie jesteś, cip, cip, GERHARD: Tak wiem, nie wiedziałem że jesteś taki nerwowy, nie wyglądasz na nerwusa. JASKRA (off): Gdzie je /słychać jak się wypieprza/ Cholerne brudasy zbudujcie se kibel a nie walicie kloce gdzie popadnie, srać w lesie, totalne buractwo /znowu łączy się z glebą/ pieprzone zwierzęta, klan lisów jasna cholera, zaminowaliście cały las dookoła obozu czy co /pierdolut/ GERHARD i T. LIS stoją w miejscu i patrzą się w miejsce z którego dochodzą krzyki T. LIS: To może przedstawię cię kolegom, to SZCZWANY LIS Podchodzą do kolesia który ubrany jest w skórzaną kurtkę, włosy na żel, przyciemniane okulary, kupa złotych łańcuchów na szyi, sygnet na każdym palcu, w jednym ręku kluczyki i radio samochodowe, rozmawia przez komórkę. SZCZWANY LIS: Jak to nie da się, jak się postara to się da, ale to kupa kasy, jak to nie da rady przecież poradził sobie ze statuą wolności, jak to to nie to samo, dobra to powiedz mu niech się wali, czekaj mówiłeś że masz jeszcze jakiegoś znikacza oprócz tego koperfilda, zaraz jak on, o właśnie Balcerowicz, co ten też nie? A on tylko kasę znika i dziury budżetowe tworzy, ta w Polsce to jego robotą? Ty to on niezły jest, nie wiedziałem że tyle kasy można zniknąć, ale ma problemy z tym żeby się znowu pojawiła. No to cześć muszę kończyć ktoś przyszedł, tak dam sobie radę, podjąłem się roboty to ją wykonam, znam jeszcze kogoś kto może się tym zająć, nie martw się nic się nie stało to wielki gość, on to załatwi cześć. T. LIS: Szczwany lisie to nasz nowy nabytek Gerhard, Gerchardzie jeżeli będziesz czegoś potrzebował gadaj z nim wszystko załatwi. GERHARD: Chcę dupe SZCZWANY LIS: A co twoja odpada, zepsuła się, puszcza bąki, nie podobasz się sobie z nią? GERHARD: Nie no wiesz chodzi mi o cipkę! SZCZWANY LIS: no wiesz to całkiem inna strona, ale znam jednego chirurga, da ci zniżkę GERHARD: Chodzi mi o kobietę pedale! SZCZWANY LIS: Nie musisz się tak unosić wielkie mi odkrycie, nie muszą o mnie wiedzieć wszyscy w lesie, ale cóż tego nie mogę dla ciebie załatwić, przynajmniej nie w tym filmie. GERHARD: Dlaczego? SZCZWANY LIS spogląda w niebo ze smutną twarzą wskazuje w nie palcem GERHARD: Bóg? SZCZWANY LIS: Gorzej scenarzysta! GERHARD: Nie producent? T. LIS: No co ty, producent? SZCZWANY LIS: Człowieku jak by był jakiś producent to nie dość że zamiast nas to i jeszcze zamiast drzew były by gołe baby, cały świat byłby z gołych babek. GERHARD: To byłby wtedy ambitny film no nie? SZCZWANY LIS: No co ty, w ambitnych filmach jest mało gołych babek, ale widać wszystko GERHARD: To fajnie, ale przecież było mówione że w ambitnych filmach jest dużo gołych dup. SZCZWANY LIS: W ambitnych filmach jest dużo dup, wielkich włochatych męskich dup, ale najczęściej widać gołe fiuty, wiem bo grałem w takim. GERHARD: Ohyda, nie chcę grać w ambitnych filmach, chce do filmu z gołymi panienkami, buuuu. Odchodzą, kamera zostaje przy szczwanym lisie, ten wybiera numer przykłada telefon do ucha SZCZWANY LIS: Cześć Osi, jak to kto mówi, twoja lisia pupka, mam do ciebie malutką prośbę, zrobisz to dla swojego liska ty mój terrorysto brodaty, co ci za to dam? Zgadnij. Oj ty świntuszku, oczywiście, no wiesz sprawa jest prosta trzeba zniknąć dwa budyneczki na manchatanie, co dwa samolociki będą ci potrzebne, nie ma sprawy dam ci nawet cztery! Pa buziaczku.

Ujęcie 4

GERHARD i T. LIS stoją na polanie GERHARD: Co tu tak jedzie, żywym gównem normalnie! T. LIS: To nasz brat SYFI LIS, nigdy się nie myje, zabija bestie smrodem, ma najwięcej sukcesów na koncie GERHARD: A czego siedzi tak daleko Postacie ujęte od pasa w górę T. LIS: Zaraz ci pokaże, mamy tu kilku niziołków, straszni kretyni, jak strzelisz do nich z łuku to najpierw pójdą w stronę z której przyleciała strzała żeby zobaczyć kto strzelał GERHARD: Ekstremiści T. LIS: No raz byłem z nimi na wyprawie, kiedy spaliśmy jakaś bestia porwała czuwającego i zamknęła go w kokonie na drzewie, bali się wejść na górę żeby bestia ich nie porwała więc postanowili podpalić drzewo, jak im powiedziałem że jeżeli podpalą to drzewo to ich kolega się usmaży to postanowili podpalić inne drzewa GERHARD: I co? T. LIS: Trzy miesiące leczyłem oparzenia a to nie jest przyjemne GERHARD: Jasne, ale w jednym masz rację kupa kretynów na tym świecie! T. LIS: No raz spotkałem grupę ludzi i pół elfa którzy puszczali na zwiad konia i wiewiórkę, uwierzysz, płacili jej orzeszkami GERHARD: Nieźle, no to co mi chciałeś pokazać. T. LIS: Ej Obilbok kom hijer: Podbiega do nich czubek głowy OBILBOK: Nic dla ciebie nie zrobię już kilka przysług temu miałeś mnie przedstawić Gandalfowi. T. LIS: No właśnie czeka na ciebie, idź tam gdzie śmierdzi OBILBOK: A ty nie idziesz T. LIS: No wiesz ten tego, chciał rozmawiać z tobą w cztery oczy! OBILBOK: Hurra! Czubek głowy odbiega od postaci T. LIS: (podaje GERHARDOWI lunetę) masz popatrz GERHARD: (przykłada lunetę do oka) biegnie w jego kierunku i co? Niziołek biegnie łąką nagle przewraca się i leży nieruchomo GERHARD (off): O wyrżną placka! Kadr GERHARD i T. LIS anface, stoją na polance na trawie T. LIS: Już? GERHARD: Jak to już? On chyba nie żyje. T. LIS: I dobrze, nigdy nie znałem żadnego Gandalfa, nie moja wina że gnojek naczytał się Tolkiena, zazwyczaj dobiegają prawie na pięćdziesiąt metrów do niego i dopiero padają. GERHARD: Ale jak? T. LIS: No musiał ziewnąć albo pierdnąć, lepiej stąd chodźmy. GERHARD: Popieram Odchodzą , na miejsce w którym stali wbiega malutki hipek, robi BŁEEEE i pada na glebę.

Ujęcie 5

T. LIS i GERHARD podchodzą do kolesia który co raz zagląda do spodni GERHARD: A ten to kto? T. LIS: Ten też nazywa się SYFILIS ale nie wiem dlaczego GERHARD: Rzeczywiście stoimy obok niego a tak jakbym tylko lekko czuł coś, jak w barze rybnym, Cześć SYFILIS: Cześć GERHARD: Co robisz? SYFILIS: Czekam i obserwuję. GERHARD: Acha! Idziemy Odchodzą kamera z nimi GERHARD: On tak długo? T. LIS: Odkąd tu przyszedł! GERHARD: A wiesz co robił za nim tu trafił? T. LIS: Podobno rżną wszystko co oddycha GERHARD: A jak tu trafił? T. LIS: Mówił że musiał z tym skończyć GERHARD: Skończyć z tym? Zwariował czy co, może mówił dlaczego? T. LIS: Nie wiem, powtarzał tylko w kółko że on sczerniał GERHARD: Kto sczerniał? T. LIS: Nie mam pojęcia SYFILIS (off): O odpadł, odpadł, najpierw sczerniał a teraz odpadł, niesamowite, nie łamie się ale odpada, zobaczcie odpadł. Obaj odwracają się, robią gest obrzydzenia i jednocześnie mówią O Kurwa!!!

Ujęcie 6

T. LIS i GERHARD stoją przed jakimś zgromadzeniem składającym się z trzech osób OSOBA 1: Witaj Gerhardzie w naszym klanie, czeka cię podobna przysięga jaką widziałeś przed chwilą, co prawda nasz brat zgolił włosy i prosił o zmianę imienia, cóż mimo wyglądu prawdziwych lisów w naszym fachu lepiej być łysym lisem niż rudym lisem. OSOBA 2: Tak to prawda, tylko te cholerne piegi, szkoda że nie może ich jakoś się pozbyć GERHARD: A kwas. OSOBA 1: Nie pomógł, no co sam chciał ja mu tylko pomogłem, a zrobiłem to wtedy gdy spał żeby go mniej bolało. ŁYSY LIS (off): Skurwiel. OSOBA 2: Przejdźmy do ceremonii.

Ujęcie 7

Pojawia się kartka z napisem „Ponieważ Klan Lisów zastrzegł prawnie swoją ceremonię i żądał za jej pokazanie zbyt…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
WIEDŹMEN albo Fantasy KICZ — czytnik · opowiadania