Przygoda · 12 min czytania
Wiejski Lajf
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Wiejski Lajf”
I rozdział
Był to całkiem zwyczajny dzień. A właściwie już wieczór. Na ulicach było już ciemno. Starsi ludzie siedzieli przed telewizorami w domach, młodzież walała się po ulicach, paląc i pijąc, a dzieciaki spały grzecznie w łóżkach. Nic nie wskazywało na to że ma się stać coś niezwykłego. Marcin i jego kumple – Tomek i Artur – siedzieli właśnie na schodach przed barem i pili redsa, gdy nagle podszedł do nich jakiś starszy facet, wiek na oko 70 lat, i powiedział do nich coś, czego oni nie zrozumieli. Jak gdyby w jakimś, dziwnym obcym języku. Kumple popatrzyli na siebie, potem na starca, który powtórzył to samo, tak samo niezrozumiale. Marcin wkurwił się, bo skończył mu się akurat reds i zapodał do starca - Czego chcesz ch**? Kumpli ku*** szukasz? Starzec to chyba zrozumiał. Podniósł rękę i sprzedał liścia Marcinowi. Tomek i Artur chcieli obronić kumpla, lecz nie potrafili wykonać żadnego ruchu. Kilka chwil później czarny Aston Martin podjechał pod bar i zgarnął całą czwórkę ze sobą. W samochodzie pierwszy głos zabrał starzec. - Ty, mody jak masz na imię? - Co cię to k**** obchodzi? (plask, starzec sprzedał kolejnego, mocnego liścia Marcinowi. Tomek i Artur dalej byli w bezruchu) - Będziesz mi ładnie odpowiadał na pytania, i bez przekleństw. No więc jak się nazywasz? - Jestem Marcin. - Ok. No więc słuchaj. Nie życzę sobie, żebyś zwracał się do mnie per huju, bo oberwiesz. Zrozumiałeś? - Nooo… - A teraz przedstaw mi twoich kolegów - Artur i Tomek - Dobra. No więc słuchajcie wszyscy trzej. Zostaliście wybrani do misji. Musicie udać się do Polski i zdać relację, z tego co się tam dzieje, jako że straciliśmy z nimi łączność jakiś już czas temu. A że wy trzej jesteście urodzeni w Polsce, więc macie tam wstęp bez żadnych dodatkowych kontroli. - A jak się nie zgodzimy? (starzec już podnosi rękę) - Dobra, zgadzamy się. - Dobrze. Teraz jedziemy do granicy polski. Jeżeli będą się was pytać po co tam zmierzacie, to mówcie że jedziecie na spotkanie z rodzicami, po niedawno zakończonej szkole zagranicznej. Macie telefony, z których możecie korzystać wszędzie na świecie. Macie do dyspozycji darmowe SMSy, MMSy i rozmowy, więc liczę na częste i dokładne raporty z kraju. Ok. Teraz sobie coś zjedzcie i odpocznijcie.
II rozdział
Samochód powoli zatrzymywał się. Kiedy Marcin się obudził, Artur jeszcze spał, a tomek SMSował z kumplami. Starca nie było. Marcin rozpoczął rozmowę. - No to bynajmniej mamy co robić. Zauważyliście może, starzec zostawił nam jakieś informacje czy coś? Tomek pokiwał głową na tak i pokazał palcem trzy plecaki. Marcin zajrzał do plecaka, który był najbliżej jego. Znalazł tam laptopa, portfel z dość dużą ilością pieniędzy i suchy prowiant. - A żadnych kartek nie ma? Żadnych informacji? Tomek wskazał tym razem na komórkę. Marcin wziął swój telefon, i włączył go. „7 messages received”… „Show”… Dotarł do niego opis ich misji. „Zostaniecie wysadzeni na granicy w Cieszynie, musicie wszystko co wam popadnie fotografować i przesyłać do mnie. Mój numer macie zapisany w kontaktach telefonu pod nazwą M48. Życzę powodzenia, i oczekuję na dane od was” - No to fajnie – podsumował Marcin Teraz miał okazję przyjrzeć się dokładniej swojemu telefonowi. Nokia 9500, z kartą pamieci 2GB. Full wypas. - A co w razie kradzieży telefonu? - Każdy dostał 4 sztuki, zobacz sobie w plecaku - Nieźle… Właśnie przebudził się Artur. - Elo ziomek! – powitał go Marcin – Jak się spało? - Nie narzekam, miałem trochę dziwny sen, zostaliśmy w nim porwali przez czarnego Astona, i zesłani do Polski - Przykro mi. To nie był sen. Już prawie jesteśmy w Polsce – powiedział mu Tomek – przyjrzyj się dokładniej telefonowi, w nim jest zapisany nasz pan działania. Samochód się zatrzymał. Drzwi otwarły się i zajrzał do trójki M48. - Wysiadajcie, jesteśmy na miejscu. Właśnie rozpoczyna się wasza misja. Życzę powodzenia, no i czekam na dane. Nie zapomnijcie telefonów i plecaków! Marcin, Artur i Tomek wysiedli z Astona, ubrali plecaki, schowali telefony i podeszli do bramki celnej. - Witam w granicach polski! Poproszę wasze dokumenty.
Część 22 / 2
III rozdział
- O KU*** – wykrzyknął Artur - Też tak myślę – dodał Tomek Marcin tylko rozejrzał się dookoła. Znaleźli się pierwszy raz w życiu, w miejscu którego kompletnie nie znali, bez wiedzy dokąd mają iść, z dużą ilością kasy i z najnowszymi telefonami. -Chodźcie tutaj, jest mapa! – powiedział Marcin do kumpli. Podeszli do niej, lecz nie znaleźli nic, co byłoby dla nich w jakimkolwiek stopniu przydatne. - Wiecie, co? Chyba musimy po prostu rozpocząć tutaj nowe życie, od podstaw – powiedział z lekkim żalem Artur – No ale trzeba znaleźć jakiś dobry hotel, kasy nam wystarczy. Zabrali się więc za wyszukiwanie hotelów na mapie. Nagle Tomek wpadł na super pomysł. - Ludziska! Wiem co zrobimy! Moja babcia mieszka na takim zadupiu, w tym kraju, w Łaziskach Górnych. Udamy się tam i może tam zamieszkamy! Marcin oraz Artur zgodzili się.
IV rozdział
- Dobra to gdzie jest dokładnie to mieszkanie? – zapytał Marcin - Pocztowa 2b/4 – odparł Tomek - A wiesz może gdzie to jest? - Nie. Artur podszedł do pierwszego napotkanego człowieka i spytał - Przepraszam, gdzie jest ulica Pocztowa 2? - Pobliże poczty, Udaj się tutaj prosto, następnie skręć za pocztą w prawo. To jest ulica pocztowa. - Dziękuję. Artur wrócił do kumpli. - Idziemy chłopaki! I ruszyli w kierunku wskazanym przez tamtego gościa.
- Teraz zostało nam tylko odnaleźć 2b/4… - powiedział Marcin – ooo… widzę 2a, gdzieś powinno być tu w pobliżu 2b… - Dobra mam, jest tu z tyłu – odrzekł Tomek – chodźcie Podeszli do domofonu. Pod czwórką zamieszkiwali Kowalscy. - Tomek, to aby na pewno twoja rodzina? – zapytał Artur - Nie wiem, zaraz sprawdzę – odpowiedział Tomek i zadzwonił Z głośnika dobiegł cichy głos. - Tak, słucham? - Z tej…