Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Wielkanocne przeznaczenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-To wszystko przez Wielkanocnego Zająca- mruknęłam na tyle głośno by usłyszała mnie Kaśka i opadłam na poduchy porozrzucane na podłodze- Wyrwałabym mu najchętniej te jego odstające uszy. -No wiesz? Jak tak możesz mówić- obruszyła się moja przyjaciółka, zagorzała aktywistka wojująca w obronie praw zwierząt i roślin- Co ma piernik do wiatraka? A raczej co ma zając do Wojtka?- poprawiła się natychmiast. -No jak to co? Właśnie, że dużo- odpowiedziałam nadąsana- No bo gdyby nie ten kicajec to ja bym się nie urodziła i nie płakałabym przez Wojtka i jego zdradę. -Teraz już nic nie rozumiem- pokiwała głową Kaśka- Zaraz zabieram się za sos do spaghetti, w lodówce chłodzi się winko. A po kolacji chyba porządnie sobie porozmawiamy. xxx -Wiesz, że mój dziadek był myśliwym?- zapytałam sadowiąc się wygodnie na podłodze z kieliszkiem czerwonego aromatycznego wina w ręce. Te cotygodniowe spotkania na kolacje na stałe wpisały się do naszego terminarza. Gotowałyśmy wspólnie coś pysznego, a później rozsiadałyśmy się wygodnie na starej dębowej podłodze zasłanej ręcznie tkanymi dywanikami i wielkimi poduchami. Snułyśmy marzenia, dzieliłyśmy się sekretami, otwierając swoje serca i czasami, opłakiwałyśmy minione miłości. Tak też miało być tym razem, bowiem rozstałam się ze swoim chłopakiem Wojtkiem. Już od pewnego czasu podejrzewałam, że dzieje się coś złego- późniejsze powroty z pracy, tajemnicze telefony. Ale kiedy zobaczyłam go na mieście z jakąś dziewczyną na zakupach miarka się przebrała. Zrobiłam mu karczemną awanturę przez telefon, a później nie dając dojść do głosu, rzuciłam słuchawkę. Teraz nadszedł czas na wypłakanie się na ramieniu przyjaciółki i ponarzekanie na niestałość męskich uczuć. -Mówiłaś, mówiłaś- przytaknęła Kaśka- zresztą nietrudno się domyślić oglądając kolekcję tych przeokropnych trofeów na ścianach jego domu. Zupełnie nie rozumiem, jak taki cudowny człowiek mógł w taki sposób mordować biedne zwierzątka. -To działanie w słusznej wierze- zaczęłam moralizatorsko jak na przyszłego prawnika przystało- Ale nie o to chodzi. Zostaw litość bo tu idzie o miłość. -Do zajęcy?- spytała ironicznie Kaśka. -Głupia jesteś i tyle- odparłam- O miłość do mojej babci Klary. Bo ona akurat tego dnia, kiedy dziadek wyruszał na polowanie wyszła na spacer po lesie. No i stało się. Pech chciał, że dziadzio wypalił z dwururki w kierunku damy i chyba tylko cudem uszła z życiem. -To można powiedzieć, że ją…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%