Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 9 min czytania

Wielki Bóg i Dwunastu Medrców cz.I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

Delikatne gałęzie palm daktylowych huśtały się leniwie na wietrze, zaś masywne pnie sykomór rzucały długie cienie na ścieżkę pałacowego ogrodu. Niezliczone gatunki kwiatów zachwycały swymi barwami ludzkie oczy bardziej, niż kiedykolwiek, tworząc razem zwartą, kolorową, miękką masę. Cała przyroda wydawała się tworzyć wspólnie jednolita harmonię, na wzór współgrającego ze sobą zgodnie zespołu muzyków. Każda gałązka, każda łodyżka wydawała z siebie kolejno, w określonym czasie delikatny dźwięk, pieszczący ucho i duszę. Sędziwy faraon, wsparty na wspaniałym krześle wykonanym w całości z litego złota, wpatrywał się z podziwem w otaczający go palmowy zagajnik. Cudowny, rajski widok natury pozwolił mu na chwilę zapomnieć o dręczącym jego serce zmartwieniu. Śmierć jego najstarszego syna, a zarazem wymarzonego następcy tronu położyła kres jego dumnym, pełnym chwały planom na przyszłość. Totmes był pięknym młodzieńcem, o jasnym spojrzeniu i urodzie swej wielkiej matki, królowej Teje.Odznaczał się wszelkimi przymiotami i talentami, niezbędnymi w sprawowaniu władzy. Dla ojca był ostatnią nadzieją na udane, godne następstwo tronu. Tylko jemu pragnął powierzyć swe insygnia władzy,cały piękny Egipt wraz z krajami ościennymi- Mitanni, Palestyną,oraz dziką Nubią.To do niego,Wielkiego,Dziedzicznego Księcia Totmesa należałyby wszystkie krainy- i te usiane wokół piaskiem, oraz takie, w których złoto przelewało się pomiędzy palcami Wielkiego Faraona. Złoto…jego ciepły blask przyciąga uwagę bogów…Jednak nawet odlewane z najcenniejszych kruszców posągi nie potrafiły zapewnić szczęścia, i ochronić przed tragedią. Młody, obiecujący książę zmarł, tonąc w Nilu podczas feralnego polowania na hipopotamy i ptactwo wodne. Rzeka wyniosła jego ciało na brzeg, co uznano za cud, w związku z obfitością drapieżnych krokodyli. Teraz dostojne szczątki księcia, skrępowane setkami bandaży, spoczywały na ceremonialnym łożu, symbolizującymi władcę zaświatów- Ozyrysa. Tonąc w wiecznej ciszy, syn króla nieświadomie ustąpił miejsca intruzowi. Jego niespodziewana, nagła śmierć wstrząsnęła Wielką Królewską Małżonką oraz starym faraonem. Dla obojga odejście rozpieszczonego królewicza było osobistą tragedią. Egipt miał by wspaniałego króla… Faraon niedbale odgonił od siebie kilka natrętnych much, które nie dając za wygraną, wciąż uparcie atakowały jego miskę z owocami. Poddając się im wreszcie, wielki władca Egiptu podniósł się z trudem i pokuśtykał w stronę swych prywatnych komnat, by odpocząć od natrętnych owadów, i myśli, które dręczyły jego duszę. Wiedział, że rada proroków Wielkiego Boga, wraz z jego małżonką na czele zechce widzieć jako jedynego godnego następcę tronu kogoś, kto miał być w rzeczywistości kimś zupełnie innym w przyszłości. Młodszy syn króla nie wiedział o niczym. Na jego barki nie został jeszcze narzucony ciężar ciężkiego, ceremonialnego naszyjnika. Wszystko mogło jeszcze ulec zmianie-król nie rzekł ostatniego słowa. Faraon westchnął głęboko.

*

Stary arcykapłan przywiązywał ogromną wagę do obowiązku, jaki mu powierzono. Nauka młodego, niesfornego księcia Amenhotepa, drugiego syna królewskiej pary była bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Staremu, przebiegłemu sknerze, mającemu wśród otoczenia opinię lisa i człowieka, który zanadto ukochał wino wydawało się, że ofiarując cenne pouczenia najstarszemu żyjącemu synowi króla sięgnie po jeszcze większe zaszczyty i uznanie. Dlatego narzucił sobie rygorystyczne warunki, odrzucając na pewien czas trunki i huczne uczty, zastępując je godzinami spędzonymi w towarzystwie młodego księcia. Uczył go nie tylko umiejętności posługiwania się wiotkim, trzcinowym piórem, ale też cennej dworskiej etykiety, która wcześniej dla chłopca była rzeczą całkowicie obcą. Wzrastając do tej pory w otoczeniu wysokich kolumn świątynnych, niezliczonych portyków i sanktuariów, pozbawiony był gruntownego wykształcenia następcy tronu. Starego Meriptaha zdumiały nieoczekiwanie ukryte dotąd cechy młodzieńca. Książę posiadał niesłychaną zdolność do ładnego, wręcz poetyckiego składania dobranych słów w wypowiedzi, ale też błyskotliwą spostrzegawczość. Najwyższy rangą kapłan nigdy nie przypuszczał, że chłopak, który spędził dotychczasowe życie w odseparowaniu od…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wielki Bóg i Dwunastu Medrców cz.I — czytnik · opowiadania