Psychologia · 36 min czytania
Wielki młyn
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Czerwona lotka z cichym trzaskiem rozżalenia uderzyła w ścianę tuż obok podświetlanej elektronicznej tarczy i upadła na wykładaną kafelkami podłogę, rozpadając się na dwie części. Czarnowłosa dziewczyna, sprawczyni całego zdarzenia, wzruszyła bezradnie ramionami, po czym podeszła do stolika i wzięła z niego wysoką szklankę do połowy wypełnioną jej ulubionym imbirowym piwem. Pijąc obserwowała grę pozostałych - bawili się w najlepsze, trafiając w sam środek tarczy. - Nattie, wracaj do nas! - Magda, jej najlepsza przyjaciółka, znowu zaczęła zdrabniać jej imię w ten śmieszny, pseudoangielski sposób, jak za starych dobrych lat, gdy obie mieszkały jeszcze w tej samej miejscowości. Natalia uśmiechnęła się lekko, odstawiając szklankę. - Maggie, ja pasuję - odparła, śmiejąc się z miny Magdy - zresztą, moje umiejętności w zakresie trafiania do tarczy pozostawiają wiele do życzenia. Przyjaciółka nie zadawała zbędnych pytań i Natalia mogła w spokoju obserwować dalszy ciąg zabawy siedząc na blacie stolika i machając nogami kilka centymetrów nad podłogą. Znały się z Magdą od wielu lat i wiedziały o sobie prawie wszystko, jednak rok temu Natalia wyjechała wraz z rodzicami do innego miasta, oddalonego od domu o prawie sto kilometrów. Mimo to przyjaźń łącząca obie dziewczyny była nadal bardzo silna i zawsze, gdy się spotykały, miło spędzały razem czas. Tym razem wybrały się wraz ze znajomymi Magdy do jednego z klubów, w którym lubiły przesiadywać już jako czternastolatki. Natalia uśmiechnęła się, widząc jak Paweł trafia trzy razy w sam środek, a rozanielona Magda bije mu brawo. Kogo ona oszukuje, pomyślała Nata, przecież na pierwszy rzut oka widać, że coś do niego czuje. Paweł wydawał sie jednak być odporny na te zaloty - rzecz co najmniej dziwna, bo uroda i wrodzony wdzięk Magdy zazwyczaj przyciągały facetów. Ten był widocznie potwierdzającym regułę wyjątkiem...
- Żałuj, że nie grałaś dalej z nami, świetnie nam szło, a Paweł trafił nawet trzy razy pod rząd w sam środek! - emocjonowała się Magda, gdy zmęczone zabawą towarzystwo usiadło dookoła stolika, na którym wcześniej siedziała Natalia. Nata z uśmiechem kiwnęła głową. - Widziałam to. Gratulacje, jesteś niepokonany - zwróciła się do siedzącego naprzeciwko chłopaka, który po wygranej był w doskonałym humorze. - Dzięki, ale chyba przesadzasz, Nattie - Natalia pokręciła z niedowierzaniem głową, słysząc swoje przezwisko w ustach Pawła - a tak a'propos przesady... ma ktoś ochotę potańczyć? Już po chwili Natalia i Magda zostały przy stoliku same. - Dlaczego nie poszłaś bawić się z nimi? - Nata była zdziwiona zachowaniem przyjaciółki. - A ty? - Magda najwyraźniej grała na zwłokę. - Maggie... przecież za nim szalejesz, to oczywiste. Pzyjaciółka wzruszyła ramionami. - Nieprawda, zdaje ci się - odparła. - Magda... - Pójdziemy już do domu? Proszę...
Niewiele ponad godzinę później leżały już na materacach w pokoju Magdy. Dziewczyna nie uznawała łóżek, bo według niej zajmowały zbyt wiele miejsca i były niewygodne, co bardzo pasowało Natalii, której podobał się taki luzacki styl. Owinięte szczelnie kocami, z kubkami gorącej herbaty malinowej w dłoniach, miały jak zwykle zamiar przegadać pół nocy. - Maggie - zaczęła ostrożnie Natalia - powiedz... dlaczego mu nie powiesz, jak bardzo ci na nim zależy? - Daj spokój - Magda nie musiała nawet pytać, o kogo przyjaciółce chodzi - po pierwsze, nie zależy mi na nim, a po drugie... widziałaś, jak wodził wzrokiem za tą farbowaną blondynką, tą Kamilą czy jak jej tam... podejrzewam, że chciałby się z nią umówić. - Przesadzasz, faceci mają to do siebie, że zwracają uwagę na takie panny, są w końcu wzrokowcami, no nie? On nawet z nią nie rozmawiał... - Bo była ze swoim facetem. - I myślisz, że zostawiłaby go dla Pawła? Bo wiesz, sądząc po jej zachowaniu musi być w tamtym chłopaku naprawdę zakochana. Oczyma wyobraźni Nata widziała wielki kamień spadający z serca Magdy. - No... masz rację... - przyjaciółka odetchnęła i spojrzała niepewnie w oczy Natalii - ale wiesz... ja naprawdę nic do niego nie... - Przecież nic nie mówię - Nata uśmiechnęła się, a jej jasne oczy błysnęły lekko. - I tak wiem co myślisz - Magda pogroziła jej palcem, po czym wyciągnęła się na materacu - lepiej opowiadaj, co tam słychać w wielkim świecie. Natalia roześmiała się. Czy jej najlepsza przyjaciółka naprawdę myślała, że życie w innym miejscu mogło być bardziej interesujące niż tutaj? - Raczej w wielkim małym świecie - poprawiła Magdę - no cóż... szkoła jak szkoła, w końcu udało mi się przyzwyczaić i mam kilku fajnych znajomych... a na imprezy raczej nie chodzę, bo cierpię na syndrom zbyt krótkiej doby... - Chwila moment - Magda zmarszczyła brwi - ja tu czekam na opowieści o tych wszystkich przystojniakach, jakich ostatnio wyhaczyłaś, a ty mi o szkole i braku czasu mówisz? Do rzeczy, moja droga... - Wiedziałam - Nata rzuciła w Madzię poduszką. Przez chwilę trwała zażarta walka na poduszki i koce wśród fruwających wszędzie piórek. W końcu dziewczyny ze śmiechem ogłosiły zawieszenie broni i zmęczone klapnęły na materace. - No to jak? - Magda nie dawała za wygraną - Z tego co pamiętam miałaś jeszcze niedawno jakiegoś na oku... jak on miał na imię... Bartek? - Nooo... - Natalia leżała z zamkniętymi oczami - ale z nim to już raczej przeszłość. - Dlaczego? - Nie zależy mu na mnie tak bardzo, jak mi na nim... więc niech idzie do diabła. - I mówisz to takim obojętnym tonem? - A co, mam płakać i rozpaczać całymi dniami? - Nata otworzyła oczy i spojrzała na przyjaciółkę. - Ja bym chyba tak zrobiła. - Dla faceta? Nie warto... większość z nich i tak myśli tylko o sobie. - Ejj... ale chyba nie odpuściłaś sobie zupełnie facetów, co? - zażartowała Madzia. - Przecież mnie znasz - Nata puściła do niej oczko. - Więc? - A jeśli ci powiem, że jest ich kilku? - Nata! - No co? - roześmiała się, próbując obronić się przed nadlatującą poduszką.
* * *
Dzwonek do drzwi. Natalia jak oparzona wybiegła z łazienki w rozciągniętej bluzce i starych, podziurawionych dżinsach. Nie zdążyła nawet poprawić potarganych włosów, zresztą i tak była pewna, że to ktoś do rodziców. Jakież było jej zdziwienie, gdy w progu ujrzała... Pawła. - Cześć... nie przeszkadzam? - spytał niepewnie. Zaczerwieniła się gwałtownie. Głupia jesteś, wyrzuciła sobie w myślach, trzeba było nie otwierać nikomu w takim stanie. Mimo wszystko spróbowała się uśmiechnąć. - Cześć... no pewnie, że nie przeszkadzasz, wejdź... wybacz mi mój wygląd, ale jestem, jakby to powiedzieć... w proszku. - Zapewniam cię, że wyglądzasz całkiem nieźle - odparł, starając się zachować powagę. Chwila ciszy... i roześmiali się oboje. - Wybacz pytanie - zaczęła, prowadząc go do kuchni - ale skąd się tu wziąłeś? No i skąd wiedziałeś, gdzie mnie szukać? Spojrzał na nią z satysfakcją. - Tajemnica. W odpowiedzi pokazała mu język. - Skoro nie chcesz powiedzieć, to nie dostaniesz herbaty - zagroziła - a mam naprawdę dobrą... wiśniową. Podniósł ręce w geście kapitulacji. - Poddaję się, taka groźba to zbyt wiele jak na słaby stan moich nerwów - zażartował - no więc, twój adres mam od Madzi... co ma oznaczać ten uśmiech, hm? - A niiic... po prostu ładnie to powiedziałeś : od Madzi - odrzekła, żałując że Magda nie może być teraz tutaj i że tego nie słyszała. - No ok, powiedzmy że ci wierzę - Nata roześmiała się, słysząc to stwierdzenie. - A w jakim celu tu przyjechałeś? Bo chyba nie po to, żeby mnie odwiedzić? - zażartowała i niemal natychmiast zganiła się w duchu za te słowa. Przecież go prawie nie znała... - Aaa... powiedzmy, że przejeżdżałem tędy w drodze do kumpla... mieszka kilka kilometrów stąd... no i pomyślałem, że cię odwiedzę, tym bardziej, że Madzia dowiedziawszy się o moim wyjeździe poprosiła, żebym po drodze przekazał ci list od niej... przyrzekam, że nie czytałem - położył rękę na sercu, wyciągając w stronę Naty zaklejoną kopertę. - Spoko, nie mam zamiaru cię o to posądzać - odebrała list - dziękuję. - Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie - odparł z urzekającym uśmiechem. Przez chwilę Natalii wydawało się, że rozumie, co widzi w nim Magda. - No... ale chyba czas na mnie... - mruknął, patrząc na zegarek - a co do tej herbaty... to innym razem, dobrze? - Skoro musisz już iść... - Niestety muszę... Niestety?! - Mam nadzieję, że niedługo wpadniesz do Madzi na weekend - powiedział, co jeszcze bardziej pogłębiło jej konsternację - może wtedy wypijemy tą herbatę? - No... ok, nie ma sprawy - odparła, zanim zdążyła racjonalnie pomyśleć. - Super - uśmiechnął się, otwierając drzwi - w takim razie do zobaczenia w któryś weekend. - Do zobaczenia... i jeszcze raz dzięki za list i za odwiedziny. - Jeszcze raz nie ma za co. Na razie. - No pa. Zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami. Słyszała jeszcze przez chwilę cichnące w korytarzu kroki Pawła. Miała ochotę zamordować Magdę.
----------------------------------------------------
- Był u ciebie Paweł? - Mhm... Od prawie godziny rozmawiały przez telefon. Natalia siedziała po turecku na łóżku i malowała paznokcie na złoto. Było to możliwe dzięki wbudowanemu zestawowi głośnomówiącemu w jej komórce. Po chwili znów zabrzmiał głos Magdy, otoczony delikatnym szumem. Przyjaciółka szła na spotkanie ze znajomymi, mimo że był sam środek tygodnia, i zapewne znajdowała się właśnie na jakiejś ruchliwej ulicy. - Nieźle wymyśliłam z tym listem, prawda? Prawda, pomyślała Natalia, szkoda tylko, że mnie nie uprzedziłaś... - Nattie? - Co? - Jakaś milcząca jesteś... no chyba że mi się wydaje... - Nie wydaje ci się. Po prostu mogłaś mnie zawiadomić o tym, że on przyjedzie z tym listem... byłam w ciężkim szoku, gdy go zobaczyłam stojącego przed drzwiami. - O kurczę... Nat, przepraszam. Nie pomyślałam, że to ty mu otworzysz. - Hm? A co to ma do rzeczy, kto otworzył? - Yyy... no wiesz - Magda zaśmiała się - znam cię na tyle dobrze, żeby wiedzieć, w jakim stanie chodzisz po domu... potargana, w starych ciuchach... - Magda! Jesteś okropna! - Ale przyznaj, że mówię prawdę - Magda nie mogła już powstrzymać ataku śmiechu - biedny Paweł, ten to dopiero musiał przeżyć szok! Obie dziewczyny wybuchnęły głośnym śmiechem. - Maggie, przyjedź do mnie w najbliższy weekend - zaproponowała Nata, gdy już się uspokoiły na tyle, by kontynuować rozmowę. -A co, szykujesz jakieś atrakcje? - Natalia wyobraziła sobie błysk w oczach Magdy, który był oznaką ogromnego zainteresowania i pojawiał się zawsze, gdy mówiono o imprezach i dobrej zabawie. - No... powiedzmy, że pokazałabym ci jeden z lepszych lokali w mieście. Z tego, co wiem, będzie tam całkiem sporo godnych poznania... osób - Natalia parsknęła śmiechem, a Magda jej zawtórowała. - W takim razie nie mogę przepuścić tej okazji. Przyjadę. - Piątek wieczorem na dworcu, tak jak zwykle? - Oczywiście. Już się nie mogę doczekać. - Ja też. Do zobaczenia. - Buźka.
* * *
Część 22 / 2
Natalia i Magda stały przed lustrem w pokoju Naty. - No i co o tym sądzisz? - Chyba wyglądamy całkiem nieźle - Natalia przeczesała palcami długie do połowy pleców, czarne włosy. Ciemnozielone oczy błyszczały, gdy uśmiechała się do swojego odbicia. - Nieźle? Dziewczyno, wyglądasz super! Sprawę swojego look'u przemilczę. - Magda! - Natalia zmroziła przyjaciółkę spojrzeniem - wyglądasz idealnie i ani się waż twierdzić, że jest inaczej. - Dobra. W takim razie idziemy.
Gdy pół godziny później weszły do lokalu, uderzyła w nie fala ciepła, cierpka woń alkoholu i duszący zapach papierosowego dymu. Na szczęście udało im się znaleźć wolne miejsce przy barze. Usiadły na wysokich, obitych skórą krzesłach i zaczęły obserwować ludzi. W pewnym momencie Natalia poczuła zimny dreszcz. - Maggie... nie zgadniesz, kto tu jest... Magda spojrzała w stronę wskazaną jej przez przyjaciółkę. - O kurde - obie błyskawicznie odwróciły głowy. Za późno. - Cześć dziewczyny - Paweł widocznie nie zauważył ich zmieszania - Madzia, nie wiedziałem, że tu przyjeżdżasz w ten weekend. Trzeba było powiedzieć, zabrałabyś się ze mną samochodem zamiast wlec się autobusem. - Gdybyś powiedział, że jedziesz, sama bym się wprosiła. - Jak zwykle pewna siebie - Paweł potargał jej włosy. - Zostaw, bo zepsujesz mi fryzurę - śmiała się Magda, zerkając co chwila, czy Natalia patrzy. Natalia była jednak zajęta czymś, a raczej kimś innym. Bo oto za Pawłem, w odległości zaledwie kilku metrów od jej krzesła, stał Bartek i patrzył jej prosto w oczy. W tym momencie cieszyła się, że w pomieszczenu panował półmrok, bo czuła, że zaraz spłonie. Spojrzenie Bartka zawsze było stanowczo za bardzo przenikliwe jak na jej słabe nerwy. - Cześć - mruknął, mrużąc przy tym oczy w ten charakterystyczny sposób. - Cześć - odwróciła głowę. Nie mogła dłużej wytrzymać tego spojrzenia. Ponownie zaczęła obserwować ludzi w lokalu, jednak czuła, ze Bartek nadal na nią patrzy. - A ty co taka zamyślona? - głos Magdy przerwał jej rozmyślania. Spojrzała na przyjaciółkę. - A nic... tak tylko - uśmiechnęła się przepraszająco. - Dobra, dziewczyny, nie przeszkadzam wam już - Nata zdziwiona popatrzyła na Pawła, który mrugnął do niej porozumiewawczo - idziemy z Bartkiem grać w darta. Jeśli będziecie chciały, to możecie się później przyłączyć. Natalię zamurowało. Paweł i Bartek się znają? A więc to Bartek musiał być tym kumplem, do którego jechał Paweł wtedy, gdy przywiózł jej list. Ukryła na chwilę twarz w dłoniach. - Ejj, co jest? - Magda dotknęła jej ramienia - źle się czujesz? - Nie, wszystko ok... tylko... - Tylko co? - Zgadnij, kim jest kolega Pawła. - Yyy... kolegą Pawła? - Nie żartuj sobie - Natalia poczuła nagłe rozdrażnienie - pamiętasz, jak ostatnio, gdy byłam u ciebie, gadałyśmy w nocy o facetach? Mówiłam ci o Bartku... - Chyba nie chcesz powiedzieć, że kumpel Pawła to twój Bartek?! - Magda zrobiła wielkie oczy. - Właśnie to chcę powiedzieć - Natalia spuściła głowę. - Wow... no to nieźle - Magda spojrzała na drugi koniec sali, gdzie stały tarcze do darta. Paweł uruchamiał właśnie jedną z nich, a Bartek stał pod ścianą z butelką piwa w ręce i patrzył na wysiłki kolegi. W pewnym momencie odwrócił jednak głowę i spojrzał w stronę baru. Magda zauważyła, że jego wzrok zatrzymał się na dłuższą chwilę na Natalii. - Nattie... - mruknęła - on na ciebie patrzy... Natalii puściły nerwy. - Do jasnej cholery, mam już dość - syknęła - wychodzę stąd. - Czekaj - Magda położyła uspokajająco rękę na ramieniu przyjaciółki - uspokój się, twoje wyjście niczego nie zmieni. Nie przejmuj się nim, tylko baw się dobrze, w końcu po to tu przyszłyśmy. Natalia westchnęła. Madzia miała rację. Odwróciły się do baru i zamówiły kolejne dwa piwa.
- Sorry panny, wolne tu koło was? Dziewczyny zmierzyły wzrokiem kolejnego, na wpół pijanego kolesia, który próbował do nich zagadać. - Sorry kawalerze, ale nie życzymy sobie towarzystwa - Magda na widok miny Natalii musiała coś wymyślić. - Ale ja tylko piwko wypiję i pójdę - obiecał. Natalia podniosła się z krzesła. - Niech siada - zwróciła sie do przyjaciółki - my i tak wychodzimy. Lokal zamykają za pół godziny, nic tu po nas. Magda spojrzała na nią dziwnie, ale nie powiedziała nic. Założyły płaszcze, nie zwracając uwagi na kolesia mruczącego pod nosem coś w stylu : "ledwo się do takich dosiądziesz, a one już uciekają", wzięły torebki i wolno ruszyły do wyjścia, przeciskając się między grupkami pijanych mężczyzn. Jednakże aby wyjść, musiały przejść obok bardziej rozrywkowej części lokalu, gdzie znajdował się stół do bilarda i ... tarcze do darta, przy których nadal stali Paweł i Bartek. Magda pobiegła, żeby się pożegnać, a Natalia stanęła pod ścianą, ograniczając się tylko do lekkiego kiwnięcia głową Pawłowi. Jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Bartka zupełnie niespodziewanie. Chłopak podszedł do Magdy i Pawła, wziął od kumpla lotki, stanął naprzeciwko tarczy - może dwa metry od Natalii - i rzucił. Maszyna zamigotała i zaczęła wygrywać jakąś melodyjkę. - Hej! - Paweł spojrzał na tarczę - facet, dałbyś mi chociaż raz fory. Nigdy z tobą nie wygram. Magda roześmiała się, a Bartek wyciągnął lotki i podał je kumplowi. - Wybacz - powiedział z uśmiechem - widocznie jestem... za dobry. Mówiąc to spojrzał na Natalię, która zaczerwieniła się gwałtownie i odwróciła głowę.
- Dlaczego z nim nie rozmawiałaś? Widziałaś, jak na ciebie patrzy? - Magda nie dawała Nacie spokoju. Dziewczyna otworzyła bramę i weszła na ścieżkę prowadzącą do drzwi na tyłach domu. Milczała. - Nata! Co się z tobą dzieje? Przecież zawsze byłaś taka... odważna, pewna siebie... a teraz nie potrafisz nawet zacząć rozmowy z facetem! Natalia oparła się o chropowatą ścianę przy drzwiach i spojrzała przyjaciółce w oczy. - Ludzie się zmieniają - szepnęła, po czym weszła do domu.
----------------------------------------------------
Budzik zadzwonił jak zwykle o 7:00. Magda z niechęcią otworzyła jedno oko. Zupełnie nie miała dziś ochoty iść do szkoły. W pokoju panował przyjemny, kojący półmrok. Dziewczyna machnięciem ręki uciszyła budzik, po czym przewróciła się na drugi bok, owinęła szczelnie kołdrą i zasnęła ponownie, zapominając momentalnie o czymś tak przyziemnym jak sprawdzian z biologii. Przecież i tak się na niego nie uczyła...
W tym samym czasie Natalia miotała się wściekle po domu, szukając jakiejkolwiek nadającej się do założenia bluzki. "Przydałoby się w końcu zrobić to pieprzone pranie" - pomyślała, przeglądając po raz dziesiąty zawartość swojej szafy i mierząc krytycznie wzrokiem całkiem spory stos fatałaszków piętrzący się na podłodze. Zerknęła na zegar o stalowej oprawie wiszący na ścianie. 7:30. Fuck! Chwyciła pierwszą z brzegu bluzkę, co do której była pewna, że nie ma żadnych plam ani nie jest rozciągnięta i pobiegła do łazienki. Bluzka, szybkie rozczesanie