Przyjaźń · 3 min czytania
Wielkolud
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wchodzę do pokoju,jak zwykle leży na łóżku. -Cześć, mamy nie ma. -Nie przecież wiedziała,że masz przyjść,należy jej się godzina wolności ode mnie. Ściągam kurtkę,rzucam niedbale na krzesło,podchodzę do aparatury. Sprawdzam,wszystko działa bez zarzutu. Odwracam się patrzę na Marka.Blondyna o zielonych oczach. -To co zaczynamy? -Jeżeli musimy? Tylko włącz dzisiaj coś przyzwoitego. Włączam ,zwyczajnie radio. Tak aby tylko cicho grało. ,rozpraszając umysł . Ściągam z niego koc i zaczynam. Jak zwykle sprawdzając odruchy w nogach. Licząc na cud,że może jednak coś się zmieniło od wczoraj. Zaczynam masować stopy. -Czytałem twoje wypociny.Mówi Marek. -Tak, och jak miło, które? -Magda wczoraj dzwoniła,była hałaśliwa i TAKA SZCZĘŚLIWA.Podobało jej się. -Wiem ,do mnie też dzwoniła.Odpowiadam nie przerywając ćwiczeń. -Zazdrosny?Czy wstałeś nie w humorze?Może następne będzie o tobie. -Jasne, facet po wypadku przygwożdżony do łóżka,bardzo ciekawe. Na pewno dostaniesz Pulitzera. -Raczej o dokuczającym pacjencie z angielskim poczuciem humoru,miłym i niezwykle leniwym. Marek się śmieje. -A mówisz ,że ja mam wypaczony humor. Klękam na łóżku, kolano tu ręka tam.Ciach i Marek leży na brzuszku. -Nie cierpię gdy to robisz.-mruczy do poduszki. -Nie grymaś. Teraz masuję kręgosłup. Wchodzi mama Marka. -Dzień dobry i jak wam idzie. -Dzień dobry Pani…